Miesięcznik Dzikie Życie

5/275 2017 Maj 2017

Współczesne tendencje w projektowaniu przestrzeni dla edukacji ekologicznej w miastach

Kasper Jakubowski

Dziedzictwo przyrodnicze polskich miast to w znacznym stopniu potencjał społecznie niewykorzystany i zagrożony. Tymczasem, jak pokazują przykłady z miast zachodnioeuropejskich, wiele nieurządzonych terenów może łączyć funkcje obszarów chronionych z edukacją terenową, zaspokajając przy tym bardziej prozaiczne potrzeby mieszkańców. Czy taka tendencja nie jest jednak „trywializacją” pozostałości pół-naturalnych terenów w miastach? Czy udostępnienie, a więc i uprzystępnienie przyrody ma uzasadnienie wobec kurczenia się obszarów wolnych od ingerencji człowieka? Warto bliżej przyjrzeć się przykładom, gdzie udało się pogodzić rozmaite „za i przeciw”, zwiększając ofertę edukacyjną, chroniąc lokalnie różnorodność biologiczną i, last but not least, integrując wokół tych działań zamieszkujące w ich otoczeniu społeczności.

22 października 2016 r. odbyła się w Chorzowie konferencja naukowa pt. „Edukacyjna rola parków miejskich i innych obiektów przyrodniczych”, zorganizowana przez Fundację Park Śląski. Wcześniej, 25 lutego, w Poznaniu miała miejsce największa w Polsce konferencja poświęcona miejskim terenom zieleni – seminarium Miejska Sztuka Ogrodowa „Zieleń, która edukuje i aktywizuje”. Jednym z najczęściej przywoływanych pojęć był syndrom deficytu natury (nature deficite disorder), którego autorem jest Richard Louv1. Termin ten opisuje szereg deficytów rozwojowych przede wszystkim u dzieci, które za jedno ze swych źródeł mogą mieć brak kontaktu z przyrodą. Louv podkreśla, że stajemy przed koniecznością ocalenia fenomenu, jakim jest dziecko na łonie przyrody. Problemem jest jednak dramatyczne kurczenie się przestrzeni, gdzie potencjalnie kontakt ten może mieć miejsce.

Obrazek

Sutcliffe Park po renaturalizacji skanalizowanej rzeki Quaggy w południowym Londynie. Odtworzono tereny zalewowe, przywróconą meandrujący przebieg rzeki, zainicjowano rozwój rodzimej flory. Najcenniejsze, odtworzone siedliska udostępniono pomostami ponad terenem, co zniechęca do schodzenia z nich. Park zlokalizowany jest w bezpośrednim sąsiedztwie nowopowstających osiedli mieszkaniowych. Fot. Kasper Jakubowski

Jak pokazują psycholodzy środowiskowi, obcowanie z przyrodą, a szczególnie z jej mało przetworzonymi postaciami, ma działanie regeneracyjne dla człowieka we wszystkich grupach wiekowych. Wyzwala nas ze zmęczenia spowodowanego koncentracją uwagi. Pozwala lepiej radzić sobie z codziennym stresem, nagromadzeniem frustracji (agresji). Wreszcie sprawia, że jesteśmy bardziej skłonni do zachowań altruistycznych i mocniej identyfikujemy się z miejscem zamieszkania2. Giernot Böhme za paradoks naszych czasów uznaje, że „kto żyje w nowoczesnych blokowiskach musi dzisiaj odpoczywać także od mieszkania”3. Tłumaczy to, dlaczego ludzie masowo wyjeżdżają z miast, aby zamieszkać na przedmieściach i żyć w bardziej naturalnym środowisku. Potrzeba częstego, a nie okazjonalnego kontaktu z przyrodą w najbliższym otoczeniu miejsc zamieszkania (nearby nature), jest zatem niezbędna dla integralnego rozwoju człowieka na wielu poziomach: społecznym, psychofizycznym, intelektualnym, emocjonalnym i duchowym. Todd Christopher, twórca National Wildlife Federation’s GreenHour.com, podkreśla, powołując się na szereg badań, że dzieci potrzebują dziennie minimum jednej „zielonej godziny” (one green hour) na nieskrępowaną zabawę w przyrodzie4. Jest to konieczne, żeby nie wyhodować następnych generacji aspołecznych, niewrażliwych, egoistycznych troglodytów, zamkniętych w świecie technologicznych nowinek i wirtualnych relacji. Stąd tendencje do ponownego wprowadzania (powrotu) elementów naturalnego krajobrazu w obszary intensywnie zabudowane. A wraz z nimi projektowania terenów zieleni, aby były dzikie, a jednocześnie bezpieczne, edukując i aktywizując przy tym mieszkańców. Czy nie brzmi to nazbyt idealistycznie?

Nasz zurbanizowany świat

Społeczności miejskie coraz bardziej odseparowane są od środowiska przyrodniczego. Codziennym, niejako „naturalnym” środowiskiem życia człowieka staje się krajobraz obszarów zurbanizowanych oraz łączących je korytarzy komunikacyjnych (dróg, autostrad, linii kolejowych). Stajemy się społeczeństwem coraz mniej agrarnym, a coraz bardziej zurbanizowanym. Przełomowym rokiem był 2009, kiedy liczba mieszkańców miast na świecie przekroczyła liczbę mieszkańców wsi (w roku 1950 było to zaledwie 30%). Przewiduje się, że do roku 2050 w istniejących i nowo powstałych miastach zamieszka 66% ludzi. Co to oznacza dla przyrody? Co to oznacza dla środowiska miejskiego? Część badaczy – jak autorzy międzynarodowego raportu „CBO. City and Biodivercity Outlook” (Miasta i bioróżnorodność)5 – przyznaje, że przyszłość ochrony przyrody rozstrzygnie się głównie miastach. Brzmi jak herezja w kraju, gdzie miasto wciąż postrzega się jako anty-ekologiczne, antytezę przyrody i główną przyczynę jej zniszczenia6. Powszechne jest przekonanie, że prawdziwa przyroda znajduje się „gdzieś na zewnątrz”, poza jego granicami, czyli de facto poza zasięgiem codziennej, pieszej dostępności. Konsekwencją takiego myślenia jest, po pierwsze, przeświadczenie, że człowiek pragnący kontaktu z przyrodą musi wyruszyć poza miasto. W rezultacie wzrasta weekendowa presja mieszkańców na parki narodowe oraz inne tereny chronione zlokalizowane w sąsiedztwie dużych ośrodków miejskich. Po drugie, konwencjonalnie urządzone, zadbane, intensywnie pielęgnowane parki miejskie, klomby i trawniki nie są w stanie zaspokoić mniej lub bardziej nieuświadomionej potrzeby kontaktu z dziką przyrodą (wildness). Po trzecie, wiele semi-naturalnych terenów w miastach, mogących potencjalnie przejąć część ruchu turystycznego i mieszkańców, jest niedostatecznie chronionych. Postrzega się je w sposób dewaloryzujący („nieużytki”, „samosiejki”, „chwasty”), najczęściej jako rezerwę terenową pod nowe zainwestowanie. Tymczasem w wielu miastach europejskich sukcesja ekologiczna na terenach opuszczonych przez człowieka stanowi przedmiot interesujących projektów urbanistycznych i świadomego włączenia ich do systemu terenów zieleni w mieście7.

Obrazek

Jeden z półnaturalnych cieków wodnych z celowo pozostawionymi kłodami nad wodą – przestrzeń do zabaw dla dzieci w parku ekologicznym Stave Hill, Londyn. Fot. Kasper Jakubowski

Dzika przyroda w mieście (urban wilderness)

Wielu naukowców mówi o fenomenie nowej, dzikiej przyrody w miastach (urban new wilderness) w odniesieniu do środowisk antropogenicznych (novel ecosystems)8. W 1973 roku Richard Mabey opublikował książkę „Unofficial Countryside”9, w której dostrzegł środowiskotwórczą rolę nieużytków urbanistycznych. W ochronie spontanicznej flory kolonizującej dawne hałdy, tereny poprzemysłowe, zrekultywowane składowiska czy nieczynne kamieniołomy dostrzega szansę na urzeczywistnienie się idei powrotu „wsi do miasta” (urban countryside). Już Ebenezer Howard w koncepcji miasta-ogrodu zawarł postulat, aby łączyło ono zalety życia w mieście z estetycznym pięknem i jakością życia na wsi10. Richard Mabey kapitalnie pokazuje stopień przeobrażenia tradycyjnego, pozamiejskiego krajobrazu kulturowego (rolniczego) w XX wieku. W przeważającej części Europy zanika rozłóg (pasiak) pól, a wraz z nim różnorodność biologiczna. Zastępstwa dla przyrody wiejskiej upatruje w skutkach postępującej od drugiej poł. XX wieku deindustrializacji miast, czyli przenoszenia fabryk i przemysłu wydobywczego poza granice Europy. W rezultacie wiele terenów traci swoje przemysłowe funkcje i podlega dynamicznej sukcesji ekologicznej.

Poszukiwanie nowej, uwspółcześnionej funkcji dla ekosystemów przekształconych przez człowieka (novel ecosystems) znajduje swoje uzasadnienie także w kontekście polskich miast i stref podmiejskich. Wiele obszarów traci dotychczasowe funkcje rolnicze, podlegając chaotycznej suburbanizacji. Wsie coraz bardziej upodobniają się do dysharmonijnych przedmieść wielu miast. Powstające osiedla budowane są często bez właściwego dostępu do terenów zieleni. Gdzie zatem szukać alternatywy dla bezplanowej urbanistyki, izolującej systemy przyrodnicze i dehumanizującej środowisko ludzkiego życia? „Jednym z lekarstw na wszelkie bolączki miast może być mały kawałek wsi” – podkreślają psycholodzy środowiskowi w duchu Mabeya. Odpowiedzią mogą być zatem nowe modele parków wypoczynkowo-rekreacyjnych, gdzie „dzikość” jest formą świadomie chronioną lub wprowadzaną. Wiele nieużytków urbanistycznych można z powodzeniem adaptować do funkcji nowych terenów zieleni odbiegających od klasycznych modeli parków z przeszłości.

Obrazek

Stanowisko edukacyjne na obrzeżach chronionych terenów podmokłych. Umożliwia dotykanie, wyławianie i kreatywną zabawę przybliżając ten słabo znany, fascynujący ekosystem. Fot. Kasper Jakubowski

Przykładem może być dawne lotnisko Tempelhof w centrum Berlina, gdzie w wyniku konsultacji społecznych powstrzymano plany deweloperskie dla tego terenu i w dużej części zachowa ono swój quasi-naturalny charakter jako ogólnodostępna przestrzeń publiczna. Chronione będą m.in. zbiorowiska łąkowe w mieście (sic!) stanowiące ważną ostoję skowronka (Alauda arvensis), gatunku drastycznie zmniejszającego swoją liczebność w krajobrazie rolniczym. Podobne rozwiązania z powodzeniem stosowane są w innych berlińskich parkach, gdzie chroni się zbiorowiska leśne i łąkowe rozwijające się na nieczynnych torowiskach kolejowych (park Gleisdreieck, park natury Schöneberger Südgelände, park Nordbahnhof)11. W Wlk. Brytanii różnorodność biologiczna nieużytków poprzemysłowych (brownfields) jest chroniona specjalną formą ochrony przyrody – SSSIs (Sites of Special Scientific Interest). Jednym z pierwszych takich obszarów desygnowanych do ochrony (2005) był teren nieczynnej rafinerii Canvey Wick ze względu na występujące tu chronione gatunki bezkręgowców12. Obecnie na obszarze prowadzi się ochronę czynną ekosystemów w celu zachowania występującej różnorodności biologicznej. Wytyczono też kilka ścieżek tematycznych, dotyczących m.in. owadów i storczyków.

Interesującym kierunkiem dla zachowania funkcji rolniczych w miastach są popularne farmy miejskie, łączące odtwarzanie elementów tradycyjnego krajobrazu (zadrzewienia, miedze, łąki i pastwiska, niewielkie zbiorniki wodne) z funkcjami ekspozycyjnymi, dydaktycznymi i małą gastronomią nastawioną na promocję lokalnych produktów wytwarzanych na miejscu. Sprawdzonym rozwiązaniem jest także powrót do wypasu zwierząt gospodarskich w miastach, nawet przez krótkie okresy czasu, co pozwala na zachowanie różnorodności biologicznej semi-naturalnych terenów (właściwej dla wczesnych stadiów sukcesji) i odsłonięcia cennych widoków. Przykładem może być eksperymentalny wypas owiec w niektórych parkach i nieużytkach Paryża13 czy na nieużytkach pokolejowych w Berlinie. W Antwerpii część polderu Hobokense z odradzającą się dynamicznie przyrodą udało się ochronić przed nowym zainwestowaniem. Pierwotnie w latach 70. obszar przeznaczono pod nowe osiedla i częściowo zmieniono ukształtowanie terenu, jednak później zaniechano tych planów urbanistycznych. Dzisiaj w ochronie zbiorowisk łąkowych pomaga wypas bydła, a jednocześnie wyznaczono kilka tras tematycznych, schronów obserwacyjnych do obserwacji awifauny wodnej i pomostów ponad siedliskami mokradłowymi.

Obrazek

Wypas owiec przez 3 tygodnie (sierpień) ma na celu ochroną czynną cennych zbiorowisk łąkowych rozwijających się w miejscu dawnych torowisk. To dodatkowa atrakcja przyciągająca mieszkańców i dzieci ze szkół do odwiedzenia parku natury. Fot. Kasper Jakubowski

Obecność zwierząt jest magnesem i argumentem, aby odwiedzić te miejsca, zapoznać się z ofertą rekreacyjną i edukacyjną oraz z bogactwem przyrodniczym. Pokazuje to, że nieużytki urbanistyczne są szczególnie predysponowane do pełnienia funkcji edukacyjnych i podejmowania działań ich aktywnej ochrony wespół z edukacją ekologiczną.

Nowe modele parków miejskich w służbie ochrony przyrody

W dyskusji o ochronie przed zabudową terenów zieleni w miastach zapomina się często o alternatywie dla inwestowania kosztem środowiska przyrodniczego i coraz większej izolacji ekosystemów miejskich. W polskich miastach brakuje know-how, jak społecznie wykorzystać potencjał przyrodniczy nieurządzonych terenów i projektować nowoczesne przestrzenie dla edukacji ekologicznej14. Ważne są szczególne cechy miejsca, powodujące, że użytkownicy chcą przyjeżdżać tam częściej i przebywać dłużej. Dobrze zaprojektowane tereny zieleni dla edukacji ekologicznej powinny być różnorodne, dostępne, bezpieczne, wygodne dla wszystkich użytkowników i angażujące wolontariuszy w działania ochronne. Potrzebna jest także świadomość społeczna i związane z nią poparcie. Wciąż w niedostateczny sposób przekłada się ona na planowanie przestrzenne, sposoby urządzania terenów zieleni i zarządzania najbardziej wartościowymi obszarami w miastach. A dostępność do różnorodnych terenów zieleni jest jednym z wyznaczników (mierników) zrównoważonego rozwoju15.

Jak zatem powinny wyglądać nowe koncepcje parków, łączące potrzebę kontaktu z półdziką przyrodą, a także funkcje edukacyjne i rekreacyjne? To, co niewątpliwie cechuje prośrodowiskowe kierunki w projektowaniu terenów zieleni, to różnorodność rozwiązań projektowych, udział semi-naturalnej roślinności, ograniczenie zabiegów pielęgnacyjnych i akcent na edukację. Ważna jest także integracja urządzonych i nieurządzonych części parków, gdzie ingerencja w naturalne procesy jest ograniczona. Wszystkie te elementy w ramach jednego parku oferują różne doznania, odpowiadając na potrzeby użytkowników. Zatem ważna jest też sekwencja widoków, krajobrazów i wrażeń, tworzona przez mozaikowaty układ siedlisk, punkty widokowe, umożliwiające obserwację przyrody z różnych perspektyw. Pokazuje to, że „naturalność” występująca w miastach nie musi być efektem zaniedbania, ale świadomie wprowadzaną kategorią estetyczną uzasadnioną społecznie i ekologicznie. A samo udostępnienie przyrody w mieście może być bardzo subtelne, nienachalne, w praktyce ograniczając się do podstawowych zabiegów poprawiających komfort zwiedzania i bezpieczeństwo użytkowników. Przykładem jest 28-hektarowy park rzeczny Port Sunlight w Liverpoolu w miejscu dawnego składowiska odpadów, a w obecnej formie atrakcyjnego punktu widokowego, m.in. z powstałą ścieżką fotograficzną w otoczeniu ekstensywnie utrzymywanej roślinności i mozaiki siedlisk przyrodniczych.

Obrazek

Udostępnienie przyrody w mieście wiąże się z przystosowaniem miejsc do obsługi turystyki rodzinnej i przyrodniczej oraz zajęć terenowych poprzez stosowne urządzenie i oznaczenie terenu. Często spotykaną praktyką jest lokalizacja centrum dla zwiedzających (visitors centre) wraz z parkingiem przy wejściu do parku, wytyczenie specjalnych ścieżek o różnej nawierzchni, duża liczba oznaczników i nośników edukacyjnych oraz organizacja punktów widokowych dających wgląd w części terenu, gdzie dostęp jest ograniczany. Na zdjęciu, udostępnienie w rezerwacie Rainham Marshes w Londynie na dawnym poligonie wojskowym. Fot. Kasper Jakubowski

Doświadczenia anglosaskie pokazują, że efekt pozytywnego zaskoczenia (WOW effect) i wzbogacenia cennych przyrodniczo terenów o nowe elementy edukacyjne może przynosić dobre rezultaty16. Elementy wyposażenia terenów cennych przyrodniczo mają często indywidualną wartość architektoniczną. Dotyczy to szczególnie obiektów takich jak centra dla zwiedzających, schrony i wieże obserwacyjne, dojścia, pomosty, pawilony edukacyjne i oznaczniki miejsca. Model parków ekologicznych (ang. ecology parks), popularny w brytyjskich czy francuskich miastach, wskazuje, że udaje się znaleźć równowagę pomiędzy półdziką przyrodą w mieście a potrzebą jej udostępnienia. Ostatecznie o powodzeniu danego przedsięwzięcia decyduje, po pierwsze, to, na ile ochrania lokalną bioróżnorodność, a po drugie ilość wizyt w ciągu roku, w tym dzieci ze szkół i przedszkoli uczestniczących w zajęciach terenowych17. Organizacja terenów półnaturalnych musi w części obejmować fragmenty lub nawet spore części bez ingerencji i efektownych nośników, aby odwiedzający mogli się odnaleźć w bezpośredniej pozytywnej relacji do naturalnego otoczenia. Infrastruktura i nowoczesne nośniki informacyjne rozmieszczone w terenie są jedynie środkiem do celu, a nie finalnym przedmiotem udostępnienia. Celem jest przybliżenie wiedzy o ekosystemach w mieście i zachodzących w nich procesach poprzez wielokrotne wizyty w terenie i korzystanie z atrakcyjnej (nie banalnej!) oferty edukacyjnej konkretnych terenów. Zakres i sposób udostępnienia są zróżnicowane, dostosowane do wymagań lokalnego środowiska, potrzeb użytkowników i pomysłowości zarządców tych terenów, a więc często organizacji pozarządowych współpracujących z projektantami (architektami krajobrazu) i edukatorami terenowymi. Częstą praktyką jest odpowiednie przystosowanie części terenów do zwiedzania, podczas gdy ruch odwiedzających na najcenniejszych siedliskach jest ograniczany, natomiast umożliwia się ich obserwację.

Parki naturalnej sukcesji?

Innym rozwiązaniem jest wykorzystanie sukcesji ekologicznej jako kreatora współczesnych parków lub ich części. Jeżeli barierą jest niska świadomość ekologiczna mieszkańców, warto przybliżać w praktyce wiedzę o zachodzących procesach, np. cyklach w przyrodzie czy sukcesji ekologicznej. W londyńskim parku Little Warmood Scrubble zdecydowano się wydzielić spore jego części dla naturalnej sukcesji ekologicznej, utrzymując różne jej stadia m.in. przez zróżnicowanie częstotliwości koszenia, usuwanie siewek drzew i krzewów, pozostawienie fragmentów bez ingerencji. Celem jest zwiększenie lokalnej różnorodności biologicznej poprzez modelowanie procesów sukcesji i mozaikowatego charakteru zbiorowisk roślinnych. Użytkownicy mogą zobaczyć na zdjęciach, jak zmieniała się roślinność w okresie ponad 10 lat. Na obrzeżach pozostawiono część martwych drzew ze względu na ich funkcje biocenotyczne. Pozostałe części parku są starannie utrzymywane – dla kontrastu też jako intensywnie utrzymane trawniki, uzupełnione o place zabaw, plenerowe siłownie i inne elementy właściwe dla często odwiedzanych, typowych parków miejskich.

Obrazek

Stary kamieniołom Liban w Krakowie wraz z dynamiczną sukcesją ekologiczną. To miejsce o niewykorzystanym potencjale, wręcz predysponowane do edukacji ekologicznej i obserwacji naturalnych procesów przyrodniczych. W tle widok na zabytkową panoramę Krakowa, po prawej – dominanta widokowa, tj. kopiec Krakusa. Fot. Kasper Jakubowski

Czy jest to tylko interesujący eksperyment? Jeżeli tereny zieleni w miastach pozbawia się np. martwych drzew, nawet gdy nie zagrażają bezpieczeństwu, trudno o większą społeczną akceptację ochrony najcenniejszych ekosystemów leśnych i zachodzących w nich procesów: umierania – rodzenia się. Podobnie sterylizowanie każdego kawałka przestrzeni publicznych ze spontanicznej flory jest nieuzasadnione i często wiąże się z niepotrzebnymi kosztami. Warto podjąć działania mające na celu uatrakcyjnienie estetyczne nieurządzonych fragmentów i przybliżenie potrzeby ich zachowania. Jak pokazują badania, wraz z przekazem wiedzy i uczytelnieniem roli naturalnych elementów środowiska, zwiększa się akceptacja dla ich nieuporządkowanej, naturalnej formy estetycznej18. Wskazuje to też palące zadanie stojące przed służbami ochrony przyrody, urzędnikami, a w coraz większym stopniu także architektami krajobrazu: jak zwiększyć udział i społeczną akceptację dla spontanicznej flory i naturalnych elementów środowiska przyrodniczego w miastach. I eksponować ich wcale nieoczywiste walory, jak zmienność, dzikość, różnorodność biologiczną, kontrastowość, inność, bogactwo życia.

Wiele terenów zieleni w mieście może być utrzymywanych w dużej części w sposób bardzo ekstensywny (a więc i mniej kosztowny), z ograniczeniem koszenia i udostępnieniem bardziej naturalnych fragmentów (np. podmokłych). Istotne są jednak dbałość o jakość rozwiązań architektonicznych oraz staranne utrzymywanie fragmentów przeznaczonych do rekreacji, a więc większej aktywności człowieka.

Wnioski dla polskich miast – jak skutecznie zarządzać dziedzictwem przyrodniczym?

Wyzwaniem dla organizacji zajmujących się od lat ochroną przyrody w Polsce jest działanie na rzecz rozwoju terenów zieleni i zachowania przyrody występującej w miastach. I poszukiwanie alternatywnych rozwiązań w rozwijaniu ich oferty edukacyjnej. Jak pokazują praktyki zagraniczne, modele parków ekologicznych to także nowe, „zielone” miejsca pracy dla edukatorów terenowych, lokalnych liderów i służb odpowiedzialnych za ochronę przyrody w miastach. Poprzez przystosowanie terenów do funkcji edukacyjnych i ich udostępnienie można edukować, a więc zwiększać poparcie mieszkańców dla ochrony dziewiczych terenów poza miastami. A bez zwiększenia świadomości ekologicznej mieszkańców, a wraz z nią akceptacji dla proprzyrodniczych działań trudno będzie organizacjom i decydentom osiągać na dłuższą metę ekologiczne cele.

Obrazek

Przesłony maskujące z wierzby – umożliwiające swobodną obserwację ptaków na jednej ze ścieżek w London Wetland Centre. Fot. Kasper Jakubowski

Wyższy standard zwiedzania terenów cennych przyrodniczo w miastach jest szansą na pozyskanie ludzi niezainteresowanych na co dzień ochroną przyrody, zachęcając do spędzania w niej większej ilości czasu. Istotny jest także przekaz o występujących w danym miejscu gatunkach i zachodzących procesach przyrodniczych, a także o korzyściach, jakie oferują ekosystemy miejskie (czyli tzw. usługach ekosystemów). Poprzez odpowiednią infrastrukturę minimalizuje się negatywne oddziaływanie zwiedzających na podłoże. Na obrzeżach obszarów przeznaczonych do restrykcyjnej ochrony realizowane są dodatkowo centra edukacji ekologicznej, pozwalające przejąć i hamować część ruchu turystycznego. Obiekty te są też znakomitym przykładem wykorzystania współczesnej technologii w służbie ochrony środowiska i prowadzenia edukacji ekologicznej.

Ważny jest komunikat, że dzikość nie jest efektem zaniedbania (podejście negatywne), lecz uzasadnionym, świadomie wprowadzanym i eksponowanym walorem środowiska przyrodniczego w otoczeniu zespołów zabudowy (podejście pozytywne). Jeżeli nowoczesne, w dobrym tego słowa znaczeniu, przestrzenie edukacyjne zyskają szerszą akceptację korzystających z ich oferty mieszkańców, placówek edukacyjnych, organizacji pozarządowych i decydentów, mogą stać się trwałą, proprzyrodniczą alternatywą dla urządzania terenów zieleni w mieście. I argumentem przeciwko ich dalszej zabudowie.

Kasper Jakubowski

Kasper Jakubowski – architekt krajobrazu, aktywista miejski, doktorant na Politechnice Krakowskiej. Współpracuje z organizacjami pozarządowymi. W pracy naukowej zajmuje się tematyką prośrodowiskowych kierunków adaptacji nieużytków urbanistycznych na nowe tereny zieleni oraz problematyką udostępnienia przyrody w mieście. Członek Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu. Zaangażowany w pracach Komisji Dialogu Obywatelskiego ds. Środowiska przy UMK w Krakowie.

Przypisy:
1. Louv R., Ostatnie dziecko lasu, Warszawa 2014. Warto zapoznać się przetłumaczoną i opublikowaną niedawno książką tego samego autora: Witamina N. Odkryj przyrodę na nowo, 2016.
2. Bell P. A., Greene T. C., Fisher J. D., Baum A., Psychologia środowiskowa, Gdańsk 2004.
3. Böhme G., Filozofia i estetyka przyrody w dobie kryzysu środowiska naturalnego, Warszawa 2002, s. 60.
4. Christopher T., The Green Hour: A Daily Dose of Nature For Happier, Healthier, Smarter Kids, Tumpeter, 2010.
5. Secretariat of the Convention on Biological Diversity, Cities and Biodiversity Outlook. Action and Policy, Montreal 2012.
6. Np. Okraska R., Miasto zabija. Wprowadzenie do ruralizmu – wiejskiej ekologii, w: „Dzikie Życie”, 1998, nr 10.
7. Jakubowski K., „Piękno nieoczywiste”. Rola miejskich nieużytków w kształtowaniu nowej kategorii parków miejskich, w: „Przestrzeń i Forma”, 24/2, 2015, s. 145-162 (dostępne w zasobach internetowych).
8. Na gruncie polskim o środowiskach antropogenicznych pisał m.in. Molenda T., Problematyka ochrony środowisk antropogenicznych w Polsce, w: Journal of Ecology and Health, vol. 17, 2, 2013, s. 76-80. Zmiany zachodzące w środowisku przyrodniczym spowodowane procesami urbanizacji, a de facto zniszczenia, są w dużym stopniu nieodwracalne i wysoce kosztowne w przypadku chęci odtworzenia do stanu zbliżonego do naturalnego. Z drugiej strony wielu badaczy wskazuje na ekologiczne znaczenie przekształconych układów przyrodniczych i ekosystemów miejskich w stopniu niepozwalającym na ich powrót do historycznego stanu z przeszłości. Określa się je w literaturze przedmiotu nowym pojęciem novel ecosystems, a w odniesieniu do miast urban novel ecosystems, wskazując na oferowane przez nie korzyści pomimo zmienionego składu gatunkowego, z udziałem gatunków rodzimych i obcych ewoluujących bez aktywnego udziału człowieka. Por. Marris E., Ragamuffin Earth, in: Nature, 460, 2009, p. 450-453; Marris E., The Rambunctious Garden: Saving Nature in a Post-Wild World, Bloomsbury, 2011; Hobbs et al., Novel Ecosystems: Intervening in the New Ecological World Order, John Wiley&Sons, 2013; Kowarik I., Cities and Wilderness. A New Perspective, in: International Journal of Wilderness, vol. 19, 3, 2013, p.32-36.
9. Mabey R., The Unofficial Countryside, Little Toller Book, 2014 (2nd ed.). Pierwsze wydanie ukazało się w r. 1973.
10. Czyżewski A., Trzewia Lewiatana. Miasta-ogrody i narodziny przedmieścia kulturalnego. Sir Ebenezer Howard, Miasta Ogrody Przyszłości, Warszawa, 2009.
11. Lachmund J., Greening Berlin. The Co-Production of Science, Politics, and Urban Nature, The MIT Press, 2013.
12. Millard A., Cultural Aspects of Urban Biodiversity, in: Urban Biodiversity and Design, Müller N. et al. (ed.), Wiley-Blackwell, p. 63-65.
13. Sheep Used To Mow Lawns In Parisian Park, http://www.psfk.com/2013/04/sheep-lawn-mower.html (dostęp: 03.11.2016).
14. Jakubowski K., Potrzebujemy nowego myślenia o zieleni w mieście, w: „Gazeta Wyborcza Kraków”, 26.07.2014, http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,16376179,Potrzebujemy_nowego_myslenia_o_zieleni_w_miescie.html (dostęp: 03.11.2016).
15. Zachariasz A., Zieleń jako współczesny czynnik miastotwórczy ze szczególnym uwzględnieniem roli parków publicznych, Kraków 2006.
16. Jakubowski K., Niekonwencjonalne formy współpracy międzysektorowej w kształtowaniu zieleni miejskiej na przykładzie Londynu, w: Zrównoważony rozwój – Zastosowania. Poradnik Przyroda w mieście – rozwiązania, red. Bergier T., Kronenberg J., Lisicki P., t. 4, Kraków 2013, s. 87–97 (dostępne w zasobach internetowych).
17. France R. L., Environmental Restoration and Design for Recreation and Ecotourism, CRC Press, 2012, p. 125-237.
18. Kendle T., Forbes S., Urban Nature Conservation, Taylor&Francis, 1997, p. 319-335.