Miesięcznik Dzikie Życie

5/287 2018 Maj 2018

Leśny bandytyzm, czyli ciąg dalszy dewastacji Puszczy

Radosław Ślusarczyk

Nie umilkły jeszcze echa wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Puszczy Białowieskiej, a już mamy dwa przykłady złamania przez Lasy Państwowe postanowień krajowego i europejskiego sądu.

Przypomnijmy, że 17 kwietnia 2018 r. TSUE potwierdził, to co polskie społeczeństwo wiedziało od samego początku: masowa wycinka na terenie Puszczy Białowieskiej narusza prawo. Sąd zaznaczył, że realizowanie działań aktywnej gospodarki leśnej prowadzi do zaniku części obszaru Natura 2000 „Puszcza Białowieska” i, że takie działania nie mogą stanowić środków zapewniających ochronę tego obszaru. Sąd potwierdził, że Aneks do Planu Urządzania Lasu z 2016 r., zwiększający limit cięć, i decyzja nr 51 znosząca moratorium na wycinkę ponad stuletnich drzew, zawierają działania aktywnej gospodarki leśnej, które zostały zdefiniowane jako zagrożenia dla ochrony Puszczy. TSUE wskazał także, że Polska nie ustanowiła koniecznych środków ochrony odpowiadającym wymaganiom ekologicznym typów siedlisk przyrodniczych i gatunków. Aneks z 2016 r. i decyzja nr 51 mogą w nieunikniony sposób prowadzić do zabijania, jak też pogarszania lub niszczenia terenów rozrodu i odpoczynku, gatunków bardzo rzadkich gatunków chrząszczy. Tożsamy zarzut dotyczy braku ścisłej ochrony bardzo rzadkich gatunków sów i dzięciołów poprzez dopuszczenie do ich celowego zabijania i płoszenia w okresie lęgowym i wychowu młodych. Sąd zaznaczył także, że „argumentacja przedstawiona przez Rzeczpospolitą Polską /.../ nie pozwala na uznanie, że rozpatrywane działania aktywnej gospodarki leśnej mogą być uzasadnione koniecznością ograniczenia gradacji /.../”.

Światy równoległe

Obrazek

Wyrok TSUE oznacza, że leśnicy wycinając Puszczę działali nielegalnie, a skutkiem ich prac jest dewastacja puszczańskiej przyrody. Tymczasem Jan Szyszko w swoim oficjalnym komunikacie na stronie resortu, a także wielokrotnie w mediach, starał się przekonywać, że masowa wycinka harwesterami, w tym ponad stuletnich świerków i dębów, prowadzona na prawie 34 tys. ha lasów gospodarczych Puszczy Białowieskiej (50% obszaru Natura 2000 „Puszcza Białowieska”), w okresie lęgowym ptaków, to „działania ochronne mające na celu zahamowanie procesu degradacji chronionych siedlisk i zaniku chronionych gatunków ważnych z punktu widzenia Natury 2000”1. Pomimo pożegnania się z teką ministra i sromotnej porażki przed TSUE, Szyszko dalej uparcie dewastuje Puszczę.

Oto bowiem w pierwszomajowe święto pracy, prof. Jan Szyszko, razem z garstką młodzieży z Białegostoku, sadzi las w Puszczy Białowieskiej. Posadzono podobno 2000 drzew „liściastych i iglastych” w imię „brania sprawy Puszczy Białowieskiej w swoje ręce” i „odnawiania siedlisk zniszczonych przez gradację kornika drukarza”2. Tymczasem TSUE jednoznacznie stwierdził, że decyzja nr 51, na bazie której prowadzona jest „renaturalizacja drzewostanów po gradacji kornika drukarza”, narusza unijne prawo. Skompromitowany Szyszko i myśliwy-duchowny Tomasz Duszkiewicz nie mogli przeprowadzić akcji nasadzeniowej bez porozumienia z Lasami Państwowymi. O ile trudno spodziewać się po pośle Szyszce respektowania postanowień sądów, to jednak Lasy Państwowe – jako reprezentant Skarbu Państwa – zadeklarowały uszanowanie wyroku. Ale jak pokazał pierwszomajowy „czyn społeczny” w nadleśnictwie Hajnówka – są to deklaracje bez pokrycia.

Zielonym do góry

To co było szare i brunatne, ma się znów szybko zazielenić. Nakarmiony leśną propagandą laik może i przyklaśnie, ale reszta społeczeństwa nie ma złudzeń, że to kolejna odsłona dewastacji, mająca ukoronować systemowy proces jej zniszczenia. Unikatowość Puszczy Białowieskiej warunkuje trwanie naturalnych, niezakłóconych przez człowieka procesów przyrodniczych. Sadząc w rządek las i grodząc go siatką, leśnicy zamieniają jedyną taką Puszczę w Europie w zwykły las gospodarczy jakich mamy tysiące w Polsce. Sztuczne nasadzenia są dla przyrody gorsze niż wycinka. Las po wycince ma szansę się zabliźnić przez naturalne odnowienia, sztuczne nasadzenia cementują dewastację siedlisk. Posadzony ludzką ręką las nigdy nie będzie naturalny, a przecież o to w całej tej historii chodzi.

Prawo i bezprawie

W grudniu 2017 r. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot pozwała Skarb Państwa: PGL Lasy Państwowe, puszczańskie nadleśnictwa i GDLP w procesie cywilnym o zaniechanie naruszenia środowiska, podjęcie środków zapobiegawczych i przywrócenie stanu zgodnego z prawem w Puszczy Białowieskiej. Postanowieniem z 12 kwietnia br. Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosku Pracowni i zabezpieczył przedmiot sporu (zasoby leśne Puszczy) do czasu rozstrzygnięcia głównej sprawy. Sąd zakazał leśnikom wywozu wyciętych ponad 100-letnich drzew. Zakazana jest także wycinka drzew prowadzona na podstawie decyzji nr 51 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, wycinka drzew na chronionych siedliskach przyrodniczych i siedliskach chronionych sów, dzięciołów i chrząszczy saproksylicznych, wycinka drzew w drzewostanach ponad stuletnich, także grądowych oraz w III strefie UNESCO. Zabezpieczenie powództwa ma chronić przedmiot sporu, czyli przyrodę Puszczy Białowieskiej przed dalszym zniszczeniem. Postanowienie sądu to ogromny sukces Pracowni, przecierający szlaki organizacjom społecznym do wyciągania konsekwencji za dewastację przyrody w procesach cywilnych. W sprawie dewastacji Puszczy zawiadomiliśmy także prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego już nadleśniczego Hajnówki, Grzegorza Bieleckiego. Zarzucamy mu przekroczenie uprawnień oraz niedopełnianie obowiązków w związku z wycinką najcenniejszych fragmentów Puszczy. Tylko w 2017 r. ok. 40% drzew wyciętych w nadleśnictwie Hajnówka pochodziło z najcenniejszych drzewostanów ponad stuletnich w III strefie ochronnej UNESCO, wyłączonej z pozyskania.

Obrazek

Puszcza Białowieska. Fot. Beata Hyży-Czołpińska

W jaki sposób na przełomowe postanowienie warszawskiego sądu zareagowały Lasy Państwowe? Zaczęły w pośpiechu wywozić wycięty i złożony na składnicach starodrzew. Postanowienie obowiązuje leśników od 16 kwietnia. Tymczasem od 20 kwietnia patrole Obozu dla Puszczy, Greenpeace i Fundacji Dzika Polska dokumentowały nielegalne wywożenie wyciętych ponad stuletnich drzew. Jesteśmy w posiadaniu kolejnych dowodów na kolejne łamanie prawa. Czy to notoryczne lekceważenie prawa przez leśników można nazwać już nie inaczej niż recydywą?

Pora na sprawiedliwość

Współczesna historia zarządzania polską częścią Puszczy Białowieskiej dobitnie pokazuje, że największym zagrożeniem dla jej unikatowych zasobów są leśnicy. Niewiele osób pamięta, że w latach 90. ubiegłego wieku leśnicy wycinali w Puszczy olbrzymie, 300-letnie dęby jedynie dla zysku. Przed piłami leśników nie ostały się także 150-letnie świerki, wycięte (a jakże) pod pretekstem walki z kornikiem. W 2006 r. leśnicy ponownie zażądali wycięcia 112 starych dębów w rezerwatach Puszczy Białowieskiej. Powód? Rzekome żerowanie opiętka dwuplamkowego. Jak widać, puszczańskie nadleśnictwa nigdy nie traciły czasu by, pod różnymi pretekstami, przekształcić najcenniejsze drzewostany Puszczy na surowiec drzewny. Także tegoroczne działania w Puszczy Białowieskiej pokazały, że ta korporacja nie może zarządzać przyrodniczo cennymi lasami w Polsce. Puszcza musi być w całości chroniona jako park narodowy. Ale to nie koniec potrzebnych reform. Jako społeczeństwo nie chcemy, aby publiczny majątek, nasze wspólne lasy były podporządkowane jedynie hodowli drewna i generowaniu zysków na wysokie pensje3.

Lasy Państwowe zarządzają lasami obejmującymi 1/3 powierzchni naszego kraju, terenami kluczowymi dla zachowania większości cennych gatunków zwierząt tj. wilków, rysi czy niedźwiedzi, nietoperzy, gatunków ptaków. Najwyższa pora rozpocząć dyskusję o miejscu Lasów Państwowych w systemie ochronie przyrody w Polsce. Lasy muszą realnie, a nie tylko na papierze, pełnić pozaprodukcyjne funkcje – muszą skutecznie chronić przyrodę. Muszą też, jak każdy obywatel i instytucja, przestrzegać prawa. Lasy Państwowe do zmiany!

Radosław Ślusarczyk