DZIKIE ŻYCIE

Dzika przyroda Turcji – zagrożenia i ochrona

Anna Zielińska-Hoşaf

Turcja to kraj o wyjątkowej bioróżnorodności. Odnajdziemy tu zarówno krajobrazy półpustynne, jak i gęsto zalesione tereny górskie, przypominające niekiedy do złudzenia swojskie panoramy karpackie. W dzisiejszych czasach kraina o tak bogatej faunie i florze stoi jednak przed wieloma wyzwaniami i zagrożeniami. Czy potrafi sobie z nimi poradzić? 

Turcja jako obszar o szczególnej bioróżnorodności

Turcja położona jest w obrębie aż trzech regionów biogeograficznych: anatolijskiego, czarnomorskiego oraz śródziemnomorskiego. Obserwujemy tu także wysoką różnorodność klimatyczną. Stanowiąca gros terenów Turcji Anatolia to kraina wyżynno-górska, leżąca głównie w strefie klimatu podzwrotnikowego; centralną jej część zajmuje rozległa Wyżyna Anatolijska, sięgająca po Góry Pontyjskie na północy oraz góry Taurus na południu. Najwyżej położone tereny, czyli poprzecinana licznymi pasmami górskimi Wyżyna Armeńska, znajduje się we wschodniej części Turcji, na wschodzie Anatolii. Są to jednocześnie tereny najchłodniejsze, z mroźnymi zimami i późnym oraz dosyć chłodnym latem. Południowe i zachodnie wybrzeża Azji Mniejszej obejmuje śródziemnomorska odmiana klimatu podzwrotnikowego. Wybrzeże czarnomorskie natomiast znajduje się w strefie oddziaływania lokalnego klimatu umiarkowanego morskiego. Lato jest tu bardzo ciepłe, zima łagodna, a opady deszczu występują obficie przez cały rok. To stąd pochodzą orzechy laskowe, kukurydza czy herbata, tutaj też występują bujne lasy liściaste i mieszane zamieszkałe przez liczne zwierzęta. Dużą część anatolijskich wyżyn pokrywają stepy (w tym stepy solne otaczające słone jeziora) oraz tereny rolnicze. Wybrzeża zachodnie i południowe pokrywa typowa roślinność śródziemnomorska – makia, jak również drzewa oliwne, oleandry, wawrzyny. 


Obszar chroniony delty rzeki Göksu – Kuş Cenneti („Ptasi Raj”), jeden z najważniejszych punktów na ornitologicznej mapie Turcji. Fot. Aytaç Kurtuba
Obszar chroniony delty rzeki Göksu – Kuş Cenneti („Ptasi Raj”), jeden z najważniejszych punktów na ornitologicznej mapie Turcji. Fot. Aytaç Kurtuba

Turcję zamieszkują gatunki zwierząt należących zarówno do fauny regionu śródziemnomorskiego, jak i te występujące w klimacie umiarkowanym, a wreszcie i w Regionie Orientalnym. Na terenie Turcji zidentyfikowano około 1500 gatunków kręgowców, spośród których ponad 100 to gatunki endemiczne. Wśród ssaków warto wymienić m.in. niedźwiedzia brunatnego, rysia eurazjatyckiego, wilka szarego, lisa rudego, karakala, kota błotnego, tchórza marmurkowego, hienę pręgowaną, kozicę, jeżozwierza indyjskiego, jelenia szlachetnego, sarnę, jeża wschodnioeuropejskiego, chomika syryjskiego. W Azji Mniejszej żyje wiele gatunków ptaków, m.in. sępy, orły, gęsi, kaczki, pelikany czy rzadki ibis grzywiasty. Przez Turcję przebiegają dwa spośród głównych szlaków migracyjnych ptaków wędrownych. Zidentyfikowano tu ponad 500 gatunków ptaków rodzimych. W Turcji znajdują się jedne z najważniejszych lęgowisk takich ptaków jak sterniczka zwyczajna z rodziny kaczkowatych, ścierwnik (białosęp), raróg zwyczajny, orzeł cesarski czy drop zwyczajny. Do tutejszych gadów należą żółwie, kilka gatunków żmij i jaszczurek (w tym agamy), natomiast do płazów – salamandry oraz żaby. Zbiorniki wodne obfitują w ryby, a 70 gatunków ryb to gatunki endemiczne. To tylko nieliczne przykłady ilustrujące bogactwo i różnorodność tureckiej fauny. Podobnie jednak jak w innych regionach świata, tak i tu przyroda stawia czoła licznym zagrożeniom. 

Główne zagrożenia przyrody w Turcji

Choć przyroda jest ogromnym bogactwem Turcji (coraz częściej docenianym przez turystów, jak i przez władze lokalne w niektórych prowincjach), jej ochrona nie należy niestety do priorytetów rządu centralnego. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat wiele zmieniło się na szczęście w tej kwestii – Turcja zobligowana była dostosować niektóre swoje akty prawne do standardów europejskich (jako państwo kandydujące do członkostwa w Unii Europejskiej), dostrzegła też potencjał turystyczny w takich miejscach jak Pamukkale – jeden z cudów zachodniej Anatolii (słynne tarasy wapienne jeszcze nie tak dawno nie podlegały ochronie prawnej). Wprowadzono też bardziej restrykcyjne przepisy prawne dotyczące gatunków chronionych, choć podobnie jak w wielu innych państwach, nie zdołało to uratować niektórych zwierząt, takich jak tygrys kaspijski (ostatni widziany był w 1974 r.) czy lew perski.

Do najistotniejszych zagrożeń przyrody w Turcji można zaliczyć:

  • silny trend urbanizacyjny, powiększanie miejskich metropolii,
  • wylesianie,
  • liczne projekty budowy wielkich tam na rzekach,
  • zanieczyszczenie powietrza, gleby i wód,
  • osuszanie terenów podmokłych,
  • kłusownictwo,
  • problemy natury prawnej – niewystarczające egzekwowanie przepisów dotyczących ochrony przyrody spowodowane dość niskim priorytetem tych zagadnień w oczach rządu.

Podobnie jak w Polsce, kwestie ekologii i ochrony terenów zielonych nabrały w Turcji ostatnimi laty silniejszego zabarwienia politycznego – słynne protesty o ocalenie parku Gezi są najbardziej znanym, ale wcale nie najbardziej niepokojącym przykładem. Ogromne projekty nakierowane na rozwój ekonomiczny czy energetykę nie uwzględniają w swoich założeniach ochrony środowiska naturalnego na danym terenie. Kwestie ochrony przyrody traktowane są wręcz w takich wypadkach jak próba zahamowania rozwoju kraju.

Piszący dla „National Geographic” Çağan Şekercioğlu skupia się przede wszystkim na problemach tureckich ssaków drapieżnych, takich jak wilki, niedźwiedzie, hieny, rysie, karakale i inne. Do wymienionych czynników zagrażających ich populacjom, jak utrata naturalnego środowiska życia czy kłusownictwo, dodaje też wypadki drogowe z udziałem zwierząt oraz zabieranie młodych zwierząt z ich naturalnego środowiska.

Zwierzętom morskim z kolei zagraża przede wszystkim degradacja środowiska spowodowana rozrostem miast. Największa turecka metropolia, Stambuł, jest tego najjaskrawszym przykładem. Miasto w ciągu ostatnich 40 lat powiększyło liczbę mieszkańców ponad pięciokrotnie (wynosi ona około 15 milionów). Na rozroście miasta i związanymi z nim zanieczyszczeniami (prowadzącymi do zatruwania wód, eutrofizacji) najbardziej cierpi najmniejsze spośród mórz okalających Turcję – Morze Marmara. Co ciekawe, choć znacznie mniejsze od Morza Czarnego, Morze Marmara jest ciekawsze pod względem bioróżnorodności. Niedawno odkryto tu unikalne środowisko mikroorganizmów, których rola w wodach tego niedużego zbiornika wciąż jeszcze czeka na dokładniejsze zbadanie. Oprócz samych procesów urbanizacyjnych, dodatkowym zagrożeniem dla życia w wodach otaczających Stambuł jest ryzyko wycieków z tankowców przewożących ropę i gaz, których rocznie przepływa przez cieśninę Bosfor około 5000.

Budowa wielkich tam na rzekach to kolejny problem dotykający środowisko naturalne w Turcji. Do największych wzniesionych tam należy Zapora Atatürka na Eufracie, budowana w latach 1983-1990, powstała w celu uruchomienia elektrowni wodnej o mocy 2400 MW. Do głównych negatywnych konsekwencji budowy tej tamy należały przesiedlenie ponad 45 000 osób oraz zalanie stanowisk archeologicznych. Jeszcze większe obawy budzi jednak budowa Zapory Ilısu na rzece Tygrys. Wody Tygrysu (podnoszące się już w czasie budowy tamy) zaleją zabytkowe miasto Hasankeyf położone nad samą rzeką, około 300 stanowisk archeologicznych, zmuszą ok. 25 000 osób do przesiedlenia się oraz zniszczą środowisko życia licznych, rzadkich gatunków ptaków. Zagrożony będzie zresztą nie tylko delikatny ekosystem skupiony wokół rzeki Tygrys w Turcji, lecz również w Syrii i Iraku – na skutek zmniejszenia ilości wody w dalszym biegu rzeki, na terytorium tych państw. Przewiduje się, że w Iraku osuszeniu ulegnie 670 000 hektarów terenów podmokłych, a płynąca w Tygrysie woda ulegnie zasoleniu. Zbyt mała ilość płynącej z górnego biegu wody słodkiej już spowodowała obniżenie poziomu rzeki, skutkiem czego do koryta wpływać zaczęły słone wody Zatoki Perskiej. Może to być katastrofalne zarówno dla żyjących na tych terenach ludzi, jak i zwierząt. W 2013 r. turecki Najwyższy Sąd Administracyjny nakazał zatrzymanie budowy zapory dopóty, dopóki nie zostanie zaplanowane skuteczne rozwiązanie problemu zniszczenia środowiska naturalnego doliny rzeki Tygrys. Niestety po tej decyzji sądu rząd turecki zmienił przepisy prawne tak, że budowa tamy nie potrzebuje już opinii środowiskowej i jej negatywny wpływ na środowisko naturalne nie jest przeszkodą w budowie. Oddanie zapory i elektrowni wodnej do użytku zaplanowano na ten rok. 


Karakal – jeden z najbardziej charakterystycznych dzikich kotów żyjących w Turcji. Jego nazwa, oznaczająca „czarne ucho” („kara kulak”), wywodzi się właśnie z języków tureckich. Gatunek pod ścisłą ochroną – za zabicie karakala grozi kara grzywny w wysokości 13 tys. lir (ponad 11 tys. zł). Fot. Anna Zielińska-Hoşaf
Karakal – jeden z najbardziej charakterystycznych dzikich kotów żyjących w Turcji. Jego nazwa, oznaczająca „czarne ucho” („kara kulak”), wywodzi się właśnie z języków tureckich. Gatunek pod ścisłą ochroną – za zabicie karakala grozi kara grzywny w wysokości 13 tys. lir (ponad 11 tys. zł). Fot. Anna Zielińska-Hoşaf

Precedens zapory wodnej to tylko jeden z przykładów na to, że ulegające przez jakiś czas znacznej poprawie prawodawstwo tureckie dotyczące ochrony środowiska, ze względu na czynniki polityczne zmienia się ostatnio na niekorzyść. Rząd modyfikuje prawodawstwo tak, aby móc z pominięciem czynników środowiskowych budować nie tylko tamy, ale także nowe drogi, kopalnie, duże osiedla czy wielkie ośrodki turystyczne. Projekty te spotykają się często z oporem miejscowej ludności – do tego stopnia, że mieszkańcy jednej z wiosek Regionu Morza Czarnego nie dopuścili do budowy nowej drogi, nieustannie blokując prace maszyn budowlanych i nie zezwalając na wycinkę drzew. Ta godna pochwały determinacja ceniących zarówno kontakt z naturą, jak i własną niezależność ludzi, doprowadziła do wstrzymania projektu. Przysłowiowy upór i temperament ludności znad Morza Czarnego przezwyciężył tu czynnik polityczny, jednak niestety zwykle to wielkie projekty i stojące za nimi wielkie pieniądze zwyciężają w takim starciu. Nawet na terenach objętych ochroną znaleźć można dziś… kopalnie surowców.

Kolejnym problemem jest sama struktura departamentów odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Osiemnastoma rodzajami terenów chronionych zajmują się trzy agencje rządowe, co prowadzi do sporów kompetencyjnych, marnowania środków pieniężnych i nieefektywnej koordynacji działań. 

Ochrona przyrody w Turcji – tradycja i nowoczesność

Ochrona przyrody nie jest w tradycji tureckiej niczym nowym. Jeśli sięgniemy do korzeni Turków jeszcze z czasów średniowiecza, odnajdziemy ludy wyznające szamanizm bądź też takie, które świeżo nawróciły się na inne religie (nie tylko islam, ale także chrześcijaństwo czy buddyzm), lecz nie wyzbyły się praktyk szamanistycznych. Ludy stepowe (w tym wypadku sąsiadujący z Turkami Mongołowie) należały do pierwszych, które stworzyły przepisy okresowego zakazu polowania np. w okresie reprodukcyjnym danych gatunków zwierząt. Turcy wierzyli (i niektóre ludy tureckie, zwłaszcza syberyjskie, wciąż wierzą), że zwierzęta posiadają duszę. Chętnie nadawali dzieciom imiona odzwierzęce (to kolejna wciąż żywa praktyka). Szczególnym uwielbieniem darzą do dziś wilka. Zwierzę to występowało w legendach o początkach ludów tureckich, jest mitycznym przewodnikiem prowadzącym Turków na Zachód. Nie występuje co prawda w tureckim godle jak polski orzeł, lecz jego symboliczny status można przyrównać do orła. Obserwowaną praktyką żyjących w górskich wioskach pasterzy jest zanoszenie dla wilków pokarmu w wyższe partie gór w czasie srogich zim, aby zwierzęta w poszukiwaniu pożywienia nie zapuszczały się na niżej położone tereny, gdzie mieszkały rodziny oraz zimowały owce.

Turcy – być może ze względu na swoje pochodzenie z terenów stepowych, jak również dawne wierzenia – tradycyjnie troszczą się także o roślinność, a zwłaszcza drzewa. Relacje podróżników (w tym polskich) do Imperium Osmańskiego podkreślają m.in., jak cenne dla Turka jest każde pojedyncze drzewo. Niejeden mieszkaniec spontanicznie podlewał drzewa w czasie suszy. Można wręcz stwierdzić, że wylesianie jest… sprzeczne z turecką tradycją. Niemniej wydaje się niestety, że wiele osób o tej tradycji zapomniało – przynajmniej w środowiskach politycznych i biznesowych.

Na terenie Turcji znajduje się 1261 obszarów objętych ochroną. Wiele z nich ma jednak bardzo małą powierzchnię. Łącznie nieco ponad 5% powierzchni kraju objętego jest ochroną, w tym ok. 1,2% – ochroną ścisłą.

Nie można jednak nie dostrzec pozytywnych działań Turcji mających na celu ochronę bioróżnorodności kraju. Na terenie Anatolii znajduje się 40 parków narodowych. Poza tymi najsłynniejszymi, chroniącymi takie obszary jak Kapadocja czy Góra Nemrut, warto wymienić kilka tych szczególnie istotnych z punktu widzenia ochrony dzikich zwierząt. Park Narodowy Manyas Kuşcenneti („Ptasi Raj”) w Regionie Marmara obejmuje miejsce stanowiące przystanek dla ptaków migrujących. Jezioro, okalające je podmokłe tereny trawiaste i oczywiście obfitość pożywienia tworzą z tego punktu faktycznie ptasi raj. Szacuje się, że „przystanek” ten odwiedza 246 różnych gatunków ptaków, a łączna liczba przystających tu osobników sięga 3 mln rocznie. Park otrzymał certyfikat klasy A od Unii Europejskiej w nagrodę za efektywne działania na rzecz ochrony zwierząt. Zgodnie z zaleceniami Rady Europy uruchomiono z kolei monitoring miejsc lęgowych. Ptasi Raj szczególnie warto odwiedzić w kwietniu, maju i czerwcu – wówczas prezentuje się najbardziej spektakularnie i przyjmuje największą ilość ptasich gości. Zobaczyć tu można m.in. flamingi, warzęchy, sterniczki czy zagrożone wyginięciem pelikany kędzierzawe. W Jeziorze Kuş żyje endemiczny gatunek ryby z rodziny karpiowatych. Równie ważnym „punktem postojowym” ptaków migrujących jest inny turecki „Ptasi Raj”, obszar chroniony wpadającej do Morza Śródziemnego delty rzeki Göksu w okolicach Silifke w południowej części kraju. Tereny te nie posiadają statusu parku narodowego, niemniej są niezwykle ważne z punktu widzenia ochrony przyrody. Przyciągają także turystów-obserwatorów przybywających tu rzesz ptaków.

Park Narodowy Yedigöller („Siedem Jezior”) w prowincji Bolu w północnej Turcji to z kolei miejsce o wyjątkowo bogatej szacie roślinnej (rosną tu dęby, brzozy, świerki, jodły, sosny czarne, leszczyny i wiele innych gatunków) oraz różnorodnej faunie. Do chronionych tu zwierząt należą jelenie szlachetne, sarny, niedźwiedzie brunatne, wilki, rysie, koty błotne czy wydry. Ostatnimi laty zauważono większą efektywność w działaniach władz parku na rzecz ochrony przyrody, dzięki którym populacje zamieszkujących te tereny zwierząt powiększyły swoją liczebność. 


Dolina rzeki Göksu – Silifke, prowincja Mersin. Fot. Aytaç Kurtuba
Dolina rzeki Göksu – Silifke, prowincja Mersin. Fot. Aytaç Kurtuba

Obszarem o wyjątkowo bogatej faunie jest Park Narodowy Doliny Hatila w północno-wschodniej Turcji. Obejmuje dolinę rzeki we wschodniej części łańcucha Gór Kaçkar. Dolina obfituje w roślinność, a okres wegetacyjny jest tu bardzo długi. Stanowi ostoję dla wilków, niedźwiedzi, rysi, dzików, dzikich kóz, kozic, saren, a z rzadka spotkać tu można nawet lamparta perskiego. Przez tereny parku przelatują liczne ptaki drapieżne, jak sokół wędrowny czy orzeł przedni.

Niewielki obszar sporej części parków narodowych i przedzielenie wielu z nich zabudowaniami czy infrastrukturą drogową to problem, któremu muszą stawić czoła tureccy działacze ochrony przyrody. Zagrożeniem dla skupionych na niewielkich terenach zwierząt jest zbyt mała pula genetyczna – odcięcie tych terenów od innych obszarów zamieszkałych przez dane gatunki uniemożliwia wymianę genetyczną konieczną dla utrzymania zdrowych populacji. Rozwiązaniem tego problemu są korytarze ekologiczne. Pionierem zaawansowanych prac na rzecz ochrony przyrody północno-wschodniej Turcji okazała się być organizacja KuzeyDoğa. Do jej głównych celów należą badanie oraz ochrona zamieszkujących te tereny ssaków drapieżnych. KuzeyDoğa jako pierwsza w Turcji wdrożyła program monitoringu populacji wilka. Okazało się, że wilki przemierzają w północno-wschodniej Turcji ogromne obszary i przekraczają granice parku narodowego. Wyposażone w obroże z nadajnikami osobniki przemierzyły w czasie badania obszar 13-krotnie większy niż obszar parku! W 2011 r., po trzech latach kampanii, KuzeyDoğa uzyskała pozwolenie rządu na tworzenie korytarza ekologicznego w rejonie Karsu, który umożliwi mieszanie się populacji zwierząt z Parku Narodowego Sarıkamış-Allahuekber z populacjami zamieszkującymi Kaukaz i północną Gruzję. 2/3 powierzchni korytarza to obszar leśny, a na potrzeby projektu tereny te w znacznym stopniu dolesiono. Korytarz umożliwi utrzymanie stabilnych i zdrowych populacji wilków, niedźwiedzi brunatnych, rysi, umożliwić może nawet migrację lamparta perskiego z terenów Kaukazu. Kolejnym planem, jaki organizacja ma nadzieję wcielić w życie, jest stworzenie dużego korytarza łączącego poszczególne obszary leśne Regionu Morza Czarnego. KuzeyDoğa naciska także na powiększenie obszaru Parku Narodowego Sarıkamış-Allahuekber.

Warto wspomnieć także o staraniach Turków na rzecz ratowania poszczególnych gatunków zwierząt. Do najpiękniejszych należą działania ochronne populacji żółwia morskiego karetta. Żółwie te składają masowo jaja w piaskach plaży Köyceğiz Dalyan u wybrzeży Morza Śródziemnego. W Dalyan właśnie powstało Centrum Badań, Ratowania i Rekonwalescencji Żółwi Morskich. W czasie sezonu lęgowego każdy żółw składa na plaży do 100 jaj, po czym zagrzebuje je w piasku. 2 miesiące później wykluwają się z jaj młode żółwie, po czym od razu ruszają w stronę morza. Niebezpieczeństwem są dla nich nie tylko drapieżniki, ale także wszelkie sztuczne źródła światła, hałas oraz inne przejawy działalności człowieka, które uniemożliwiają młodym odnalezienie drogi do morza. Plaża w Dalyan, jedna z ostatnich stanowisk lęgowych żółwi morskich, jest w okresie składania jaj i wykluwania młodych patrolowana 24 godziny na dobę oraz monitorowana przez ekologów. Miejsce jest ponadto dokładnie sprzątane z wszelkich pozostawionych przez turystów śmieci. Centrum posiada także budynek przystosowany do niesienia pomocy rannym żółwikom, znalezionym na plaży przez badaczy. Centrum regularnie odwiedzają studenci kierunków przyrodniczych oraz wolontariusze, którzy oprowadzają turystów po budynku, zajmują się żółwiami przechodzącymi rekonwalescencję, a także przeszukują rano plażę w poszukiwaniu żółwi, które w nocy nie zdołały dotrzeć do morza. W ciągu dnia żółwik jest znacznie bardziej narażony na atak drapieżnika niż w nocy, dlatego zadaniem wolontariuszy jest zabranie takich zwierząt z plaży do budynku i wpuszczenie ich do wody dopiero po nastaniu zmroku.

Bardzo intrygującym zwierzęciem jest lampart anatolijski, uznawany jeszcze nie tak dawno za podgatunek wymarły. Odnotowano jednak pojawienie się pojedynczych osobników lamparta w różnych częściach Turcji. Choć w części przypadków zaobserwowanym zwierzęciem był lampart perski (występujący we wschodniej Turcji), niektóre obserwacje dokonane były na terenach, na których lamparty perskie nie występują. W latach 2006-2016 Organizacja Doğa zgromadziła pełen wykaz przypadków pojawienia się lampartów anatolijskich, m.in. w górach Taurus w południowej Turcji. Od 2013 r. w Regionie Południowo-Wschodniej Anatolii prowadzone są działania mające na celu edukację społeczeństwa na temat lampartów. Zatrudnieni wolontariusze monitorują okolice wiosek znajdujących się na przypuszczalnym obszarze występowania podgatunku. Działania te podjęte zostały po zastrzeleniu w 2013 r. w rejonie Diyarbakıru lamparta, który zaatakował dwóch pasterzy. Zabite zwierzę uznano za lamparta anatolijskiego, a działacze ochrony przyrody żywiej zainteresowali się możliwością istnienia populacji drapieżnika. Chociaż badania DNA wykazały, że zabity lampart był lampartem perskim, to już znalezione w 2015 r. w rejonie Tunceli ciało wielkiego kota okazało się bezsprzecznie należeć do lamparta anatolijskiego. Być może wdrożenie skutecznego systemu ochronno-monitorującego pozwoli oszacować, ile takich lampartów może żyć jeszcze w Turcji oraz uratować podgatunek od całkowitego wymarcia. Badania utrudnia fakt, że lampart jest zwierzęciem niezwykle skrytym.

W działania na rzecz ochrony rzadkich gatunków zwierząt włączył się narodowy turecki przewoźnik, Turkish Airlines, podpisując pod koniec ubiegłego roku deklarację zerowej tolerancji dla nielegalnego handlu dzikimi zwierzętami oraz produktami pochodzącymi od zwierząt objętych ochroną prawną. Deklaracja taka to istotny krok w stronę ograniczenia procederu wywożenia zarówno gatunków rodzimych, jak i przemytu takich towarów jak kość słoniowa, rogi nosorożca, szylkret, skóry dzikich kotów itd.

Pomimo wielu niepokojących decyzji rządu tureckiego, coraz prężniej działające organizacje pozarządowe pracujące na rzecz ochrony przyrody mają szansę wdrożyć w kraju wiele nowoczesnych metod ochronnych. To ważne w kraju, który wciąż posiada większą bioróżnorodność niż zdecydowana większość krajów europejskich. Parki narodowe, takie jak Ptasi Raj, już teraz przyciągają rzesze turystów pragnących obserwować i fotografować zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Na rozwój turystyki w rejonie Karsu liczy z kolei KuzeyDoğa – taki wymierny efekt wdrożenia działań proprzyrodniczych ma szansę przekonać rząd, że ochrona przyrody jest nie tylko celem wyższym, ale także… całkiem wymiernym. Do Turcji zjeżdża się bowiem coraz więcej osób chcących nie tylko odpocząć na plaży czy zwiedzić zabytki, ale pragnących kontaktu z przyrodą, na którego brak tak wielu z nas ustawicznie cierpi. 

Anna Zielińska-Hoşaf

Anna Zielińska-Hoşaf – dziennikarka i orientalistka, absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz Orientalistyki (specjalność turkologiczna) UW. Ochrona dzikiej przyrody oraz sekrety świata zwierząt należą do jej ulubionych tematów na artykuły. Na łamach miesięcznika „Kot” publikowała monografie dzikich kotów oraz opisywała pierwsze kroki programu ochrony rysia nizinnego we wschodniej Polsce.