DZIKIE ŻYCIE

Wieści ze świata

Tomasz Nakonieczny

Indianie Penobscot pracują nad udrożnieniem trzech zapór wodnych na rzekach w stanie Maine

Plemię Penobscot współpracuje z kilkoma podmiotami, aby wyposażyć trzy tamy w sprawne przepławki dla ryb. Zidentyfikowano zaporę Mill Brook Dam w Searsport, zaporę Pitcher Pond Dam w Lincolnville oraz ujście stawu Chickawaukie Pond Outlet w Rockland jako bariery utrudniające migrację łososia atlantyckiego, alozy tęczowej z rodziny śledziowatych, węgorza amerykańskiego i pstrąga potokowego do ich rodzimych tarlisk. Są to ostatnie z długiej listy zapory (w tym na rzece Kennebec), które zostały usunięte lub zmodyfikowane, aby umożliwić gatunkom ryb migrujących dostęp do ich rodzimych łowisk.

Penobscots oraz ich stanowi, federalni i lokalni partnerzy mają trzy lata na dokończenie tego wielomilionowego projektu. Początkowy etap, czyli przeanalizowanie stanu trzech tam przez firmę Acadia Civil Works,  już został ukończony. Wyniki nie zostały jeszcze opublikowane. Będą one decydujące w podejmowaniu kolejnych kroków. Dla każdej tamy zostaną opracowane indywidualne plany. Koszty będą zależeć od tego, co trzeba zrobić w każdej lokalizacji. Jednak projekt ma określoną całkowitą kwotę dotacji w ramach Bipartisan Infrastructure Law, federalnej dotacji, która ma na celu poprawę siedlisk, zajmowanie się odpornością na zmiany klimatu i przywrócenie ekosystemów wodnych. Właściciele trzech tam dobrowolnie zgłosili je do przywrócenia w nich przejść dla ryb.

Zgodnie z komunikatem prasowym Narodu Penobscot po zakończeniu tych działań ponownie połączą się ważne szlaki wodne, pomagając przywrócić równowagę ekologiczną i czystą wodę, jednocześnie zwiększając możliwości rekreacyjne i wspierając trwałe zrównoważenie rybołówstwa w stanie Maine.

(BDN)

Indiańskie plemię z kanadyjskiej Alberty sprzeciwia się budowie wielkiego centrum danych

W grudniu 2024 r. władze miejskie Greenview i O’Leary Ventures ogłosiły plany budowy centrum danych, elektrowni gazowej i projektu geotermalnego w Greenview Industrial Gateway (GIG). Część proponowanego terenu GIG obejmuje tereny współdzielone ze społecznością rdzennych mieszkańców Sturgeon Lake Cree Nation. Społeczność tubylcza sprzeciwia się przekazywaniu ziemi, gdyż narusza to prawa konstytucyjne chronione przez Traktat nr 8 z 1899 r., jak prawo do korzystania z rdzennego stylu życia. Na przykład część GIG obejmie dostęp do rzeki Smoky. W swoim otwartym liście wódz Sheldon Sunshine napisał: „Zależymy od wody w rzece Smoky. Jest to jeden z niewielu obszarów dostępnych do praktykowania naszego stylu życia, który jest systematycznie niszczony przez niekontrolowane kumulujące się skutki wynikające z upoważnień rządu prowincji do rozwoju przemysłu na naszym terytorium”.

Traktat nr 8 chroni również prawo Pierwszych Narodów do konsultacji przed przekazaniem ziemi. Wódz Sunshine powiedział: „Nie było żadnych konsultacji. Sposób, w jaki działają i mówią jest taki, jakby nasza ziemia i woda były do wzięcia, a my mamy ustawić się w kolejce, aby otrzymać tak zwane korzyści ekonomiczne. Nasi ludzie są tutaj, aby przypomnieć przedsiębiorcy Kevinowi O’Leary’emu i miastu Greenview o międzynarodowym traktacie, Traktacie nr 8, który pozwala nam wszystkim dzielić się tą ziemią. Jest protokół, są wymogi prawne, ale nie są przestrzegane”.

Przedsiębiorca O’Leary, lepiej znany jako Mr. Wonderful, powiedział, że planuje zaoferować i wygenerować 7,5 GW taniej energii dla hiperskalerów w ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat dzięki swojemu projektowi „Wonder Valley”. Oczekuje się, że początkowa faza będzie kosztować 2 miliardy dolarów, a inwestycja wyniesie ponad 70 miliardów dolarów w całym okresie trwania projektu. GIG ma osiągnąć pełną rozbudowę w latach 2027-2028.

Alberta od niedawna przyciąga inwestycje w centra danych ze względu na chłodny klimat, ziemię i dostęp do energii odnawialnej. W zeszłym miesiącu TransAlta, kanadyjska firma użyteczności publicznej, poinformowała, że prowadzi rozmowy z przedsiębiorcami zainteresowanymi rozwijaniem kampusów centrów danych w całej Albercie. Od maja 2024 r. co najmniej sześć propozycji centrów danych w Albercie o łącznej mocy 2 GW znajdowało się na różnych etapach. Do października 2024 r. kilka dużych projektów, w tym trzy o mocy 500 MW lub większej, dołączyło do kolejki połączeń operatora sieci. Łącznie Alberta ma 22 centra danych: 12 w Calgary i 9 w Edmonton.

(DCD)

Nakaz prezydenta Donalda Trumpa o wycince połaci lasów w celu pozysku drewna

Donald Trump nakazał wycinkę dużych połaci amerykańskich lasów w celu pozyskania drewna, omijając tym samym przepisy mające na celu ochronę zagrożonych gatunków i zwiększając ryzyko zniszczenia przez piły łańcuchowe niektórych z najważniejszych ekologicznie drzew w USA. Prezydent w rozporządzeniu wykonawczym zażądał zwiększenia wycinki drzew na obszarze 113 mln hektarów lasów państwowych i innych terenów publicznych, twierdząc, że „surowa polityka federalna” uzależniła Amerykę od importu drewna z zagranicy. Trump nakazał Służbie Leśnej USA i Biuru Zarządzania Ziemią zwiększenie celów wyrębu a urzędnikom obejście amerykańskiej Ustawy o gatunkach zagrożonych poprzez wykorzystanie nieprecyzyjnych uprawnień nadzwyczajnych w celu zignorowania ochrony nałożonej na siedliska narażonych gatunków.

Ten ruch jest podobny do niedawnych instrukcji Trumpa, aby wykorzystać rzadko używany komitet do przeforsowania projektów wydobywczych paliw kopalnych, nawet jeśli stanowią one zagrożenie dla gatunków rzadkich i zagrożonych. Eksperci stwierdzili, że to ignorowanie ustawy o gatunkach zagrożonych jest prawdopodobnie nielegalne. Rozporządzenie stanowi również, że projekty wyrębu można przyspieszyć, jeśli mają one na celu rzekomą redukcję ryzyka pożarów lasów, poprzez „przerzedzanie” roślinności, która mogłaby się zapalić. Niektórzy naukowcy stwierdzili, że agresywna „wycinanka” lasów, szczególnie ugruntowanych, odpornych na ogień drzew, w rzeczywistości zwiększa ryzyko szybko rozprzestrzeniających się pożarów.

„To rozporządzenie wykonawcze Trumpa jest najbardziej jaskrawą próbą w historii Ameryki, aby prezydent przekazał federalne grunty publiczne przemysłowi leśnemu” – powiedział Chad Hanson, naukowiec zajmujący się pożarami lasów w John Muir Project. „Co gorsza, rozporządzenie wykonawcze opiera się na kłamstwie, ponieważ Trump fałszywie twierdzi, że większa wycinka lasów ograniczy pożary lasów i ochroni społeczności, podczas gdy przytłaczająca ilość dowodów wskazuje na coś dokładnie odwrotnego”. Hanson dodał, że wycinka zmienia mikroklimat lasów, tworząc cieplejsze i suchsze warunki, które sprzyjają pożarom lasów, takim jak te, które niedawno spustoszyły Los Angeles, rozprzestrzeniać się szybciej. „Dokładne podejście Trumpa, wycinka odległych lasów i mówienie społecznościom, że powstrzyma to pożary, jest odpowiedzialne za zniszczenie wielu miast przez pożary w ostatnich latach i utratę setek istnień ludzkich” – podkreślił Hanson.

Grupy zajmujące się ochroną środowiska potępiły ostatnią próbę Trumpa obejścia przepisów dotyczących gatunków zagrożonych, które chronią około 400 gatunków w lasach państwowych, w tym niedźwiedzie grizzly, sowy plamiste i dzikie łososie i ostrzegły, że zwiększona wycinka lasów może zanieczyścić zasoby wody, z których korzystają miliony Amerykanów.

(The Guardian)

Hawajskie wrony ponownie na wolności

Hawaje mają najwyższy odsetek zagrożonych gatunków rodzimych w USA, a tamtejsi biolodzy zajmujący się ochroną przyrody coraz częściej uciekają się do hodowli w niewoli, aby zapobiec ich wyginięciu.

Hawajskie wrony (Corvus hawaiiensis), czyli po hawajsku ʻAlalā, wyginęły na wolności w 2002 r. Tuż przed ich wyginięciem część z nich została wzięta do niewoli, aby spróbować uratować i odzyskać te niezwykle inteligentne ptaki posługujące się narzędziami. Obecnie przeżyło około 110 osobników, ale reintrodukcja okazuje się trudna. Ptaki hodowane przez ludzi są bardziej narażone niż ich dzikie poprzedniczki. Jedna grupa ʻalalā, wypuszczona na rodzimą Wielką Wyspę, padła ofiarą jastrzębi, a także innych nieszczęść. Więc teraz biolodzy próbują innego podejścia i w listopadzie 2024 r. wypuścili pięć ptaków na Maui, wyspę, której pierwotnie nie zasiedlały. Biolodzy uważnie je obserwują i – jak dotąd – radzą sobie dobrze.

Podobnie jak większość dzikich zwierząt na Hawajach, hawajskie wrony zaczęły zanikać po przybyciu zachodnich osadników. Ich rodzime siedliska leśne zostały przekształcone w tereny rolnicze i pastwiska. Komary, przywiezione na statkach, przeniosły ptasią malarię. Gatunki inwazyjne, takie jak szczury i mangusty, polowały na rodzime ptaki i ich jaja. To dlatego dziesiątki gatunków ptaków na Hawajach wyginęło.

Hawajskie wrony ʻAlalā są gatunkiem zajmującym ważne miejsce w kulturze rdzennych Hawajczyków.

(npr.org)

Opracowanie: Tomasz Nakonieczny