Biomasowa pułapka. Dwa lata niespełnionych obietnic
Dwa lata temu koalicja rządząca zapowiadała wyraźny zwrot w polityce wobec lasów i energetyki. Spalanie drewna w elektrowniach miało zostać zakazane. Dziś, po ponad dwóch latach rządów, trudno mówić o realizacji tej obietnicy. Biomasa nie tylko nie została wypchnięta z energetyki zawodowej, lecz w rządowych dokumentach jest przedstawiana jako istotny element transformacji. Zamiast odwrotu od spalania drewna obserwujemy utrwalanie go jako jednego z filarów systemu energetycznego.
Obietnice wyborcze i rzeczywistość
W kampanii wyborczej politycy ówczesnej opozycji wielokrotnie podkreślali, że nadmierne wycinki i rosnące zużycie drewna w energetyce to poważny problem. Spalanie biomasy drzewnej wskazywano jako czynnik zwiększający presję na lasy i podważający wiarygodność polityki klimatycznej. Po wyborach zapowiedzi te znalazły odzwierciedlenie w Umowie Koalicji 15 października. Zapisano w niej zobowiązanie do „zdecydowanych działań na rzecz poprawy poziomu ochrony polskich lasów, rzek i powietrza”, w tym do wprowadzenia zakazu spalania drewna w energetyce zawodowej.
Minęły dwa lata. Zakazu nie ma. Nie przedstawiono nawet projektu ustawy, który wprost realizowałby tę zapowiedź. W praktyce polityka państwa wobec biomasy została ograniczona do korekt regulacyjnych i modyfikacji systemu wsparcia, bez zasadniczej zmiany kierunku.
Rozporządzenie o drewnie energetycznym – dobry krok, ale nie przełom
Najważniejszym działaniem legislacyjnym było przyjęcie rozporządzenia o drewnie energetycznym, które weszło w życie we wrześniu 2025 r. Dokument ten określił parametry surowca kwalifikującego się do wsparcia finansowego w ramach systemu zielonych certyfikatów. Wcześniej definicja drewna energetycznego była na tyle nieprecyzyjna, że umożliwiała subsydiowanie spalania drewna przydatnego dla przemysłu drzewnego.
Rozporządzenie uporządkowało część rynku i zawęziło katalog biomasy objętej dopłatami. To realna poprawa w stosunku do wcześniejszego stanu prawnego. Nie można jednak utożsamiać tej zmiany z realizacją zapowiadanego zakazu. Spalanie drewna w energetyce zawodowej nadal jest dozwolone i nadal może korzystać ze wsparcia publicznego w określonych formach.
Co więcej, dopuszczone pozostaje dopłacanie do spalania pozostałości poprodukcyjnych (takich jak wióry czy zrębki), które mogłyby zostać wykorzystane w przemyśle do produkcji materiałów drewnopochodnych. Oznacza to, że zasada kaskadowego wykorzystania drewna, zgodnie z którą surowiec powinien najpierw służyć celom materiałowym, a dopiero na końcu energetycznym, wciąż nie jest w pełni wdrażana.
Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu – niewykorzystana szansa
Kluczowym momentem zwrotnym mogła być aktualizacja Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu na lata 2021-2030. W pierwszych propozycjach przygotowanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska pojawiły się zapisy o stopniowym zmniejszaniu zużycia biomasy stałej w energetyce, wygaszaniu dopłat oraz opracowaniu mapy drogowej odejścia od spalania drewna.
Po rekonstrukcji rządu kompetencje w obszarze energetyki przejęło jednak nowo powołane Ministerstwo Energii. Wraz z tą zmianą zmieniła się również narracja i podejście rządu. Biomasa zaczęła być ponownie przedstawiana jako ważny element bezpieczeństwa energetycznego i stabilizacji systemu. W wizji transformacji forsowanej przez Ministerstwo Energii przewiduje się nawet ponad dwukrotny wzrost wykorzystania biomasy w ciepłownictwie do 2040 r. Taki kierunek oznacza utrwalenie wysokiego zapotrzebowania na surowiec drzewny przez kolejne kilkanaście lat. W praktyce może to prowadzić do zwiększenia presji na krajowe zasoby leśne oraz do konieczności importu biomasy.
Symbolicznym przykładem obecnego kursu jest modernizacja Elektrowni Połaniec – największego w Polsce zakładu spalającego biomasę. Po zakończeniu inwestycji jej zapotrzebowanie na biomasę może sięgnąć około 2 mln ton rocznie. Dla porównania – całkowita produkcja pelletu w Polsce w 2024 r. wyniosła około 1,25 mln ton. Już ten prosty rachunek pokazuje jak ogromna jest skala potrzeb energetyki zawodowej. Jeśli podobne projekty będą realizowane w innych lokalizacjach, konkurencja o surowiec stanie się jeszcze bardziej intensywna.
Klimatyczny i gospodarczy bilans biomasy
Spalanie drewna bywa uznawane za neutralne klimatycznie, ponieważ emisje CO2 mają być rekompensowane przez ponowny wzrost drzew. W rzeczywistości emisje powstają natychmiast, a proces ponownego związania węgla trwa dekady. W perspektywie najbliższych lat, kluczowych dla ograniczenia globalnego ocieplenia, zwiększanie spalania biomasy nie przynosi realnej redukcji emisji. Dodatkowo, intensyfikacja pozyskania drewna wpływa na zdolność lasów do magazynowania węgla oraz na ich funkcje przyrodnicze. Ograniczanie ilości martwego drewna czy skracanie cyklu życia drzewostanów ma konsekwencje dla różnorodności biologicznej i odporności ekosystemów.
Ostatnie sezony grzewcze pokazały, że rynek pelletu jest podatny na wahania podaży surowca z jednej i popytu na opał z drugiej strony. Wzrost cen opału był odczuwalny dla gospodarstw domowych, które zachęcone dopłatami zainwestowały w kotły na biomasę, licząc na stabilne koszty ogrzewania. Jeśli energetyka zawodowa dalej będzie zwiększać swoje zapotrzebowanie, presja cenowa może się utrwalić. Konkurencja o surowiec dotyka również przemysłu drzewnego – producentów płyt, papieru czy mebli. Napędzany popytem w energetyce wzrost cen surowca przekłada się na koszty produkcji i konkurencyjność całego sektora, który stanowi istotną część polskiej gospodarki.
W przypadku niedoboru surowca krajowego naturalnym kierunkiem stanie się import biomasy. Powrót do dostaw ze wschodu jest obecnie nierealny z powodów politycznych. Alternatywą pozostają Ameryka Północna lub inne odległe rynki. Oznacza to dodatkowe koszty transportu, emisje związane z logistyką oraz zależność od zewnętrznych dostawców. Z perspektywy bezpieczeństwa energetycznego trudno uznać taki model za stabilny. Zamiast ograniczać zależność od importowanych paliw, Polska może jedynie zmienić jej kierunek.
Czas na decyzję
Biomasa nie powinna być traktowana jako długoterminowy fundament systemu energetycznego. Jeśli rząd chce zachować wiarygodność w kwestii ochrony przyrody i klimatu, powinien jasno określić harmonogram odchodzenia od spalania drewna w energetyce zawodowej.
Oznacza to wpisanie tego celu do kluczowych dokumentów strategicznych, wstrzymanie nowych inwestycji zwiększających zapotrzebowanie na biomasę oraz stopniowe wygaszanie systemów wsparcia. Środki publiczne powinny być kierowane przede wszystkim na efektywność energetyczną, rozwój odnawialnych źródeł energii niewymagających spalania oraz modernizację systemów ciepłowniczych, stawiając na ich elektryfikację opartą na pompach ciepła.
Transformacja energetyczna nie może polegać na przenoszeniu presji z kopalń do lasów. Jeśli spalanie drewna stanie się trwałym elementem miksu energetycznego, obietnice ochrony przyrody pozostaną pustymi deklaracjami. Polska stoi dziś przed wyborem: utrwalić model oparty na rosnącym zużyciu biomasy albo konsekwentnie z niej wychodzić.
Augustyn Mikos
Augustyn Mikos – członek i kampanier Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Autor i współautor raportów na temat ochrony lasów i wykorzystania drewna w energetyce. Koordynator Environmental Paper Network International, sieci organizacji pracujących nad odpowiedzialnością środowiskową i społeczną w sektorze papierniczym i biomasy. Od 2017 r. zaangażowany w obywatelskie inicjatywy na rzecz ochrony lasów np. „Obóz dla Puszczy”, „Inicjatywa Dzikie Karpaty”. Aktywny uczestnik debaty publicznej i eksperckiej dotyczącej polityk leśnych i klimatycznych, w tym wdrażania polityk unijnych.
Twój 1,5% dla dzikiej przyrody
Marzec 2026