Czosnek, lato, jesień, zima... i znowu czosnek Allium ursinum
Obrazki pozaludzkie
Tak jak nasionko
Nie wiem, dokąd rosnę,
Przenikam przez ziemię i cienie,
Przebijam się do światła.
Tak jak nasionko
Gonię za cudem,
Rozplątuję się w górę,
A wszystko w zwolnionym tempie.
(fragment utworu „The Seed”, autorka: Aurora, tłum. BEW)
Lutowo-marcowe zakorzenienie
Pierwsze poczułyśmy ją my – Kompostaruszki – dziewięcio- i dziesięcioletnie byliny czosnku niedźwiedziego. Mimo że powoli zamieramy i nie będzie nam już dane kwitnięcie ani owocowanie, to jesteśmy pierwsze w przeczuwaniu i przepowiadaniu nadejścia wiosny. Wiadomo – nie ma jak wieloletnie doświadczenie życiowe.
Topniejący śnieg dający wilgoć, cieplejszy wiatr i więcej słońca w całym lesie – wiosna, wiosna, ach to ty! I już wyrastają nam nowe korzenie kurczliwe, po dwa-trzy na jedną cebulkę; pęcznieją i wydłużają się pionowo w dół, w głąb ziemi, żeby nas dobrze w niej zakotwiczyć. Równocześnie wypuszczamy po kilkanaście delikatnych cieniutkich korzonków poziomo w warstwie przypowierzchniowej gleby. I niemal natychmiast czujemy mikroskopijne wibracje, jak łączą się z grzybnią Pythium ultimum w miłosnej mikoryzie.
Marcowo-kwietniowe pędzenie liści
A pomiędzy Kompostaruszkami rozpycha-my się my – Cudaki Zieleniaki! Zeszłoroczne, dwu- i trzyletnie osobniki, a raczej łączniki, przecież nieustannie łączy-my się z ziemią, powietrzem, wodą i słońcem. To do jego promieni, docierających do nas przez bezlistne jeszcze korony drzew, ciągnie-my w górę, wypuszcza-my nasze pochwy liściowe, przezroczyste osłonki dla kolejnych ciemnozielonych pachnących liści. Najpierw wystrzeliwuje-my je wzwyż, elegancko wąskie i lancetowate, zaś z kolejnymi promieniami słońca i nieustanną dostawą substancji odżywczych z dołu rośnie-my nimi coraz bardziej wszerz i jeszcze odrobinę wzdłuż.
Jesteś-my bardzo wielodzietne! Na powierzchni kwadratu o bokach dwu długości największych spośród nas, może nas być około dwa tysiące, a większość wyrosła z nasion. Jednak tylko jeden Cudak Zieleniak na dziesięć przeżyje kolejne kilka lat i dane mu będzie zakwitnąć...
Kwietniowo-majowe kwitnienie
To właśnie my, Kwiatuszki Baldaszki, najsilniejsze i najpiękniejsze, któreśmy przetrwały pierwsze cztery lata życia – cztery duże cykle słoneczne. Doceniajcie nas zatem, ochraniajcie delikatność białych gwiazdek złożonych z wąskich płatków ułożonych w dwóch okółkach. I tak przez najbliższe kilka lat co roku będzie nas coraz mniej, aż ostatnie zostaną Kompostaruszkami. Tymczasem uwaga! Nadlatuje trzmiel, a dzisiaj trzmiel to rzadkość – szybko, uruchamiamy miodniki, wydzielamy nektar, niech nas zapyla, niech przelatuje z kwiatka na kwiatek, niech krąży, niech odlatuje i niech powraca, tego pragniemy!
Samozapylenie nie jest takie zabawne, a tu trzmieli coraz mniej. Trzeba się będzie pogimnastykować, powyginać słupek, żeby choć otarł się o pręciki. Inaczej nici z Nasion na Następny Rok, a jak nie będzie nasion, to i nie będzie Cudaków Zieleniaków, a przecież niedźwiedzie co roku budzą się głodne na wiosnę.
Majowo-czerwcowe owocowanie
Ciepło, cieplej, gorąco! A my Nasionka Na Następny Rok nie lubimy tak wysokich temperatur. Pasuje nam bardzo, że rozwijające się liście drzew chronią nas przed nadmiernym nasłonecznieniem i zapewniają odpowiednią wilgotność na dnie lasu. A czujemy na sobie bardzo wielką odpowiedzialność, bo rozmnażanie bezpłciowe to nie dla nas. Przetrwanie gatunku zależy od tego, gdzie spadniemy, do czego się przyczepimy, dokąd spłyniemy wodą. I to coraz bardziej od człowieka zależy: czy na wiosnę zostawi nam chociaż połowę liści? Czy nie zniszczy cebulek? Czy nie wytnie lasów liściastych, okrytonasiennych? Czy nie zdewastuje lasów łęgowych, regulując rzeki po swojemu, a zgoła niepotrzebnie...
Lipcowe zamieranie
Korzenie kurczliwe coraz bardziej się kurczą, ciągnąc za sobą cebulkę w dół. Pędy naziemne obumierają, karmiąc skoczogonki i inną glebową mezofaunę. Kiedy przychodzi nasz czas, uwielbiamy się rozkładać i wracać do formy pierwotnej – pierwiastkowej. Nasze siarkowe olejki eteryczne lubią się z przytulią wonną i bluszczykiem kurdybankiem, które w wakacje przejmują nasz teren, niech im wyjdzie na zdrowie. Tylko bardzo boimy się inwazji rdestowca japońskiego przywleczonego przez ludzi, na niego nasza allelopatia jakoś nie działa. A chcemy rosnąć kolejną wiosną, zielenić się liśćmi, bielić kwiatami, pachnąć siarczkami! Chcemy żyć pośród życia, które też chce żyć!
Barbara Ewa Wojtaszek
Barbara Ewa Wojtaszek – edukatorka (głęboko)ekologiczna, absolwentka Szkoły Ekopoetyki, prezeska zarządu Fundacji Klub Myśli Ekologicznej, kotrenerka Szkoły Integralnej Ekopsychologii SIE oraz Szkoły Trenerskiej Ekopsychologii STEP.
Twój 1,5% dla dzikiej przyrody
Marzec 2026