Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/49-50 1998 Lipiec / sierpień 1998

Nie wiesz? Siadaj, jedynka!

Anna Nacher

Czasami miewam dzikie myśli...

No właśnie, wszyscy to kiedyś słyszeliśmy (ewentualny wariant: „Siadaj, dwa!”). Powiedzieć „wiem!” oznaczało ratunek, zacumowanie w bezpiecznym porcie. Na zewnątrz zostawały meandry zawiłych problemów, których samo podjęcie mogło oznaczać pogrążenie się w chaosie. Tak nauczono nas, że niewiedza jest czymś gorszym od grzechu pierworodnego, wielką przewiną i wstydliwym skandalem. Ale można inaczej?

Okrzyk „wiem!” jest uzurpacją, jest też gestem rozgraniczenia i wyznaczenia kontekstu, gestem dzielenia: jasne, bezpieczne, znane (wiem) / ciemne, pogrążone w chaosie, nieznane (nie wiem). Ten drugi obszar obraża jednak nasze przekonanie o tym, że udaje nam się kontrolować rzeczywistość, że nasza świadomość jest panem swoich sądów, wiedzy i światopoglądów. Huzia więc! Poznaj, poznaj, poznaj! Nie pozwól, aby cokolwiek pozostało tajemnicą. Od tajemnicy blisko do symbolu, a symbol stwarza niebezpieczną możliwość subiektywnych, twórczych i zaangażowanych (przedmiot zanurza się w podmiocie i vice versa) relacji. Więc wszystko trzeba uporządkować, systemowo, dokładnie. Tak, żeby nic nie wymknęło się spod kontroli. Czysto, ładnie poukładane na półkach, aseptycznie (bo wirusy są zagrożeniem). Wszystko jedno – kuchnia, filozofia, biologia, fizyka. PORZĄDEK. WIEM, gdzie co leży.

I jeszcze taka różnica: „wiedzieć” – „być świadomym”. Wiedzieć – o czymś, coś. W każdym razie stać na zewnątrz, przyjmować postawę badacza, niezaangażowanego tropiciela (i inkwizytora) tajemnicy (Wiem, że lasy giną, wiem – i co z tego?). Być świadomym – czegoś. To ruch TAM i Z POWROTEM. Dotarłam/em tam (na swój ograniczony sposób), wróciłam/em i jestem świadoma/y. Tu nie ma agresywnej uzurpacji – „być świadomym” nie zakłada, że poznało się WSZYSTKO, tylko tyle, ile można było i że ta świadomość ma w nas dalszy ciąg, jakoś tam się układa, plecie z naszym życiem. Działa.

I po tym wszystkim dłuższa opowieść, trudno, czasem trzeba: „Spór Platona z retoryką (...) jest dla nas ważny o tyle, o ile w jego trakcie wykrystalizowały się dwie opcje poznawcze, które odtąd zaciekle będą sobie przeczyć i z których jedna zwłaszcza, zrodzona w cieniu Platona, na trwałe określi charakter filozofii Zachodu. Jeśliby spróbować schematycznie przedstawić reguły tego poróżnienia, to mielibyśmy do czynienia z takim oto podziałem.(...) Na płaszczyźnie epistemologicznej (epistemologia – nauka o poznaniu – dop. własny) ścierałoby się przeświadczenie, że istnieje prawdziwe i obiektywne poznanie, niezależne od jakiegokolwiek partykularnego uwikłania podmiotu (...) z przeświadczeniem o kontygentności (a więc nieusuwalnej cząstkowości i ograniczoności ludzkiego poznania, które w obliczu „pustego nieba” zadowala się zbiorem lokalnych i nieusuwalnych przekonań. I wreszcie, na płaszczyźnie antropologicznej niezgoda obejmowałaby z jednej strony mocno oparte na sobie „ja” zwrócone w akcie poznawczym poza siebie, ku niezależnie istniejącej prawdzie, z drugiej zaś strony „ja” zwrócone ku sobie, ku temu, co determinuje działanie i mówienie (...)”. Opowieść pochodzi z książki teoretycznoliterackiej, traktującej o najnowszych kierunkach w teorii literatury (która żywi się filozofią). Dlaczego właśnie stąd? Cóż, od pewnego czasu sporo wrzawy narobił tzw. postmodernizm. Kreatorzy mód kultury masowej posługują się nim jak przepustką do świata „intelektualistów” a czasem jak usprawiedliwieniem głupoty. Nie ma to nic wspólnego z jego korzeniami tkwiącymi w filozofii. W każdym razie nazwisko Jacquesa Derridy zna każdy szanujący się miłośnik intelektualnych „póz”. Pozostając poza modami – ów Derrida znany jest głównie ze swojego paradoksami nasyconego wyzwania dla humanistyki. Jednym z paradoksów jest jego krytyka specyficznej racjonalności Zachodu w imię obrony... Rozumu (oczywiście znacznie upraszczam, poza tym to tylko jedna ze ścieżek, którą podążają jego myśli). Co mi to przypomniało? „Pies! Natura buddy!/ prawda objawia się w pełni/ W chwili, gdy zaczniesz myśleć „tak” i „nie”, /Stracisz swe ciało i duszę”. Inny twórca nowej filozofii, G. Deleuze stworzył pojęcie kłącza (odnoszące się do tworzenia się sensów – kolejne konieczne uproszczenie) i jest twórcą nomadologii (też sensy). Czym „teraz” inspiruje się filozofia.

Nie siedzę już w ławce szkolnej. Tym razem powiem: „nie wiem”. To zabawne i fajne – nie wiedzieć.

Anna Nacher

P.S. Ale tekst powyższy nie jest bynajmniej pochwałą ignorancji, nieuctwa i braku chęci do marzeń.