Miesięcznik Dzikie Życie

5/263 2016 Maj 2016

Ludzie, przyroda i klimat kontra nieetyczny zysk

Diana Maciąga, Kuba Gogolewski

2015 r. był najgorętszym rokiem w historii. Miesiąc za miesiącem średnia temperatura globu bije kolejne rekordy, a ludzie zderzają się ze skutkami zmian klimatu dosłownie od bieguna do bieguna. Gdy w grudniu ubiegłego roku na Szczycie Klimatycznym ONZ w Paryżu 195 państw zgodziło się podpisać nowy traktat klimatyczny, świat wstrzymał oddech. Jednak zamiast odetchnąć z ulgą, międzynarodowy ruch klimatyczny krzyknął z oburzenia. A teraz wzywa ludzi na całym świecie, by wzięli ochronę klimatu w swoje ręce wszędzie tam, gdzie zawodzą decydenci, bo reguły gry wciąż dyktuje brudny biznes.

Stop odkrywce w Lesznie

Stop odkrywce w Lesznie

Czas uwolnić się od paliw kopalnych

Aby uniknąć klimatycznej katastrofy musimy zatrzymać globalne ocieplenie między 1,5–2°C. To co prawda nie cofnie zmian klimatu, ale uchroni nas przed ich najgorszymi skutkami i pozwoli się do nich przystosować. Warunek jest jeden: 80% dostępnych paliw kopalnych musi zostać w ziemi. Tymczasem okazuje się, że nawet jeśli wypełnimy zobowiązania wynikające z traktatu paryskiego, wciąż grozi nam ocieplenie nawet o 2,7–3,5°C. Jak to możliwe? Wielkie firmy paliwowe, hojnie wspierane przez niejeden rząd, wciąż całkowicie legalnie podgrzewają planetę wydobywając paliwa kopalne. Właśnie dlatego w maju 2016 roku ludzie na całym świecie zbierają się, by wziąć sprawy w swoje ręce: nie tylko protestować, ale także blokować kopalne interesy wszędzie tam, gdzie na zanieczyszczaniu klimatu i środowiska zbija się kapitał. W Australii zamkną największy port węglowy świata, w Brazylii wystąpią przeciw wydobyciu ropy i gazu, w ikonicznej Delcie Nigru pokażą, że Afryka lepiej wyjdzie na zerwaniu z niszczycielskim biznesem, a przez USA i Kanadę przetoczy się cały wachlarz akcji przeciwko wydobyciu ropy z piasków bitumicznych i gazu łupkowego. Filipiny, Turcja, Wielka Brytania, Nowa Zelandia – czy jest na świecie miejsce, gdzie kopaliny nie niszczą życia ludzi, przyrody i klimatu? Tuż przy naszej granicy – w niemieckich Łużycach – tysiące ludzi zamkną potężną kopalnię odkrywkową węgla brunatnego w akcji Ende Gelände. Oto oblicza globalnej kampanii Break Free From Fossil Fuels, najważniejszego wydarzenia roku. Także w Polsce dołączamy do Break Free, ale nie będzie nas w żadnej kopalni ani na kominie elektrowni. 10 maja spotykamy się w Warszawie przed siedzibą firmy Nationale Nederlanden, która dotąd pomagała niszczyć ludzi i środowisko w przysłowiowych białych rękawiczkach.

W sieci brudnych interesów

Przedstawmy zatem naszych głównych (anty)bohaterów: w roli głównej Nationale Nederlanden (dalej: NN), właściciel i zarządzający największego polskiego funduszu emerytalnego – NN OFE (do niedawna ING OFE). W pozostałych rolach występują: Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (w skrócie ZE PAK) oraz Polska Grupa Energetyczna (PGE). PGE i ZE PAK dzielą między sobą rynek wydobycia i spalania węgla brunatnego w Polsce. Obecnie ZE PAK oraz PGE planują budowę 6 nowych kopalni odkrywkowych, które miałyby docelowo zastąpić 8 odkrywek działających obecnie w Polsce. Co łączy te trzy firmy?

NN jest jednym z największych udziałowców ZE PAK – posiada aż 9,97% akcji tej spółki! Jest też znaczącym udziałowcem PGE. Udziały NN w akcjach wymienionych koncernów energetycznych są wystarczające, aby wpływać na ich decyzje inwestycyjne oraz kierunki rozwoju. Oczywiście pod warunkiem, że NN uzna, iż jest to korzystne dla swoich interesów i wizerunku. Pod naciskiem opinii publicznej NN może postanowić nawet o sprzedaży udziałów w ZE PAK i PGE. Mogłoby to spowodować poważną destabilizację kursu akcji tych firm, a co za tym idzie spadek ich wyceny oraz zdolności kredytowej. W obecnej sytuacji finansowej ZE PAK nie może sobie pozwolić na stratę tak poważnego akcjonariusza. Sprzedaż prawie 10% akcji całkowicie załamałaby kurs tej spółki na giełdzie i najprawdopodobniej doprowadziłaby do jej bankructwa! Z drugiej strony dla Nationale Nederlanden 9,97% akcji ZE PAK to zaledwie 0,13% wszystkich aktywów NN OFE. Utrata wizerunku jest dla Funduszu zdecydowanie większym ryzykiem niż opinia ZE PAK. W porównaniu z tym międzynarodowym gigantem ZE PAK to liliput. Co przeważy: rosnąca presja społeczna czy węgiel brunatny, który zdaniem specjalistów jest paliwem bez przyszłości?

Od pewnego czasu takie instytucje finansowe jak NN są na celowniku światowego ruchu na rzecz ochrony klimatu i sprawiedliwości międzypokoleniowej. Bez przesady można uznać, że protest międzynarodowej społeczności, domagającej się odejścia od finansowania wydobycia i spalania paliw kopalnych, może poważnie zaszkodzić wizerunkowi NN. A to z kolei uderzy w czuły punkt firmy – jej pozycję na giełdzie oraz postrzeganie przez klientów i osoby powierzające NN swój majątek do zarządzania.

Dziura w ziemi

Dziura w ziemi

Ryzykowny interes, czyli biznes w odwrocie

W grudniu 2015 r. bank ING – do niedawna właściciel Nationale Nederlanden – podjął decyzję o zaprzestaniu udzielania nowych pożyczek na projekty węglowe, zarówno kopalnie, jak i elektrownie. ING dołączył tym samym do grona globalnych instytucji finansowych, które już wcześniej zdecydowały, że nie będą wspierać dalszego wydobycia i spalania węgla.

Lista instytucji, które zdecydowały się na dezinwestycję, czyli sprzedaż akcji podmiotów czerpiących zyski z działań wpływających na zmiany klimatu, jest długa. Równie długa jest lista banków, które zaprzestały udzielania pożyczek na ten cel. Do ich grona należą największe światowe banki: amerykańskie Bank of America, Wells Fargo, Morgan Stanley, francuskie BNP Paribas, Societe Generale, Credite Agricole i Caisse des Depots czy brytyjskie HSBC, Europejski Bank Inwestycyjny oraz Europejski Banku Odbudowy i Rozwoju. Także największe fundusze emerytalne na świecie wycofują udziały z przedsięwzięć, które nie sprzyjają ochronie klimatu. Należą do nich holenderski ABP, New York Common Retirement Fund (trzeci co do wielkości fundusz w USA), szwedzki AP2, norweskie Norges Bank Investment Management i Storebrand.

Z kopalin wycofują się też największe instytucje ubezpieczeniowe – niemiecki Allianz, francuska AXA oraz norweski KLP. Wszystkie one sprzedają udziały w spółkach, których zysk i działalność oparte są na wydobywaniu i spalaniu węgla.

Liczba instytucji, które zdecydowały się pozbyć aktywów węglowych wynosi już ponad 500 i ciągle rośnie. Pamiętajmy, że zarządzają one łącznie astronomicznej wielkości aktywami, wynoszącymi ponad 3,4 biliona dolarów – to pieniądze, których brudny biznes już nie dostanie.

Baner akcji

Baner akcji

Ten masowy odwrót od paliw kopalnych następuje ze względu na międzynarodowe dążenia do ochrony klimatu oraz wskutek nacisku opinii publicznej, która nie zgadza się na kontynuowanie tak nieetycznych interesów. Instytucje te rzadko działają charytatywnie, ale doskonale zdają sobie sprawę z tego, że inwestowanie w kopaliny, zwłaszcza węgiel, jest coraz bardziej ryzykowne i nie chodzi tu tylko o złą prasę.

Bańka węglowa bliska pęknięcia

Proces odchodzenia od węgla i paliw kopalnych już się zaczął. Szereg instytucji finansowych dostrzega bowiem także ryzyko tzw. bańki węglowej na rynkach finansowych. Bańka węglowa1 to metafora, która obrazowo opisuje zbyt wysoką wycenę rezerw paliw kopalnych. Wiele z nich może się bowiem okazać bezwartościowymi, jeżeli świat zrealizuje zadeklarowany cel polegający na ograniczeniu zmiany klimatu do +2°C. Gdy (a nie jeśli) do tego dojdzie, wartość spółek, dla których rezerwy paliw są istotnym elementem ich wyceny, spadnie dramatycznie, a co za tym idzie trudniej im będzie spłacić zaciągnięte kredyty i wykupić wypuszczone na rynek obligacje korporacyjne. To z kolei odbije się negatywnie na instytucjach finansowych, które udzielały im wsparcia finansowego oraz na ich akcjonariuszach – i nastąpi załamanie gospodarki podobne do tego z lat 2008 i 2009.

Sprzeciw społeczny wobec odkrywki

Sprzeciw społeczny wobec odkrywki

Warto wiedzieć, że europejski sektor finansowy zainwestował ponad 1 bilion EUR w aktywa w postaci zasobów paliw kopalnych. Unia Europejska jest zatem szczególnie narażona na skutki tego procesu. Dla Polski, a zwłaszcza dla spółek należących do Skarbu Państwa, takich jak PGE, zagrożenie bańką węglową jest zdecydowanie wyższe niż dla pozostałych krajów europejskich. Dlaczego? Otóż w polskim miksie energetycznym węgiel ma o wiele większy udział niż w pozostałych krajach UE – produkujemy z niego ponad 50% energii oraz niemal 80% elektryczności.

Europa nie pozostaje głucha na ww. zagrożenia – prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi zwrócił się do Doradczego Komitetu Naukowego Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego o zbadanie problemu bańki węglowej. Niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble zlecił wykonanie badania wpływu tej kwestii na Niemcy. Z kolei prezes Banku Anglii Mark Carney podkreślił, że ryzyko faktycznie istnieje i zlecił wykonanie badania skutków bańki dla sektora ubezpieczeniowego. Grupa G-20 zwróciła się do Rady Stabilności Finansowej w Bazylei o przeprowadzenie publiczno-prywatnego dochodzenia dotyczącego zjawiska bańki węglowej. Niestety w Polsce ryzyko bańki węglowej jest wciąż nieuwzględniane i nieoszacowane przez instytucje finansowe takie jak NN, ale też te odpowiedzialne za stabilność sektora finansowego w naszym kraju (Komisja Nadzoru Finansowego). Tymczasem NN zarządza największym funduszem emerytalnym w Polsce. Skoro inwestuje w węgiel, to ryzykuje naszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi, które kiedyś mają stać się naszą emeryturą.

10% zniszczenia – to wasza wina

Fundusz emerytalny powinien dbać o przyszłość nie tylko pieniędzy, ale i ich właścicieli. Gdy dokonuje inwestycji w węgiel brunatny, powszechnie uważany za jedno z najbrudniejszych, najbardziej szkodliwych paliw kopalnych, NN OFE nie tylko ryzykuje naszymi pieniędzmi, ale także finansuje największe zagrożenie dla naszej przyszłości – zmiany klimatyczne. NN, jako znaczący akcjonariusz, czyli de facto współwłaściciel ZE PAK, powinien wziąć odpowiedzialność za 1/10 zniszczeń i szkód w środowisku spowodowanych przez kopalnie tej firmy. A jest z czego wybierać! Brunatno-czarne ścieki z kopalni Tomisławice już teraz zatruwają „naturowe” jezioro Gopło toksyczną mieszanką metali ciężkich, których stężenia wielokrotnie przekraczają dopuszczalne normy, nie pozostając bez wpływu na ptasi obszar Natura 2000 „Ostoja Nadgoplańska”. Sytuacja już jest poważna, a może się tylko pogorszyć, jeśli ta odkrywka zostanie rozbudowana, na co liczy ZE PAK.

Sprzeciw społeczny wobec odkrywki

Sprzeciw społeczny wobec odkrywki

Budowa nowych odkrywek to wysychanie jezior, stawów i studni oraz osuszenie gruntów rolnych. Drastyczne zmniejszenie plonów i upadek miejscowego rolnictwa to przy tych „inwestycjach” pewnik. Duża odpowiedzialność. Może NN zainteresuje zmiecenie z powierzchni ziemi lasów i cennych pól uprawnych na obszarze ok. 767 boisk piłkarskich i wysiedlenie tysięcy ludzi z okolic planowanej odkrywki Ościsłowo? Jeśli ruszy budowa odkrywki Gubin-Brody, za którą odpowiada PGE, pod topór pójdzie 3000 ha lasów, a 15 polskich wsi zostanie zrównanych z ziemią. Dom stracą nie tylko chronione gatunki, takie jak bielik, ale także tysiące ludzi. Tam, gdzie kiedyś były szkoły, pola uprawne i cenne siedliska przyrodnicze, powstanie największa dziura w ziemi na terenie Europy. Trudny wybór? Mamy dla NN OFE lepszą propozycję.

Nieustannie Nieodpowiedzialni czy Naprawdę Nowocześni?

10 maja br. – w tym samym tygodniu, kiedy na całym świecie trwają akcje Break Free – polskie organizacje i społeczności zagrożone przez odkrywki i organizacje spotkają się w Warszawie pod siedzibą NN, by uświadomić zarządzającym firmą, że Polacy nie godzą się na dalsze inwestycje w sektor węglowy. Niedopuszczalne jest, aby poważny fundusz emerytalny próbował po cichu, bez wiedzy opinii publicznej, osiągać dla swoich klientów zysk kosztem całych gmin i ich mieszkańców. Nie można tolerować robienia interesów kosztem zdrowia Polek i Polaków oraz dzikiej przyrody.

Domagamy się, żeby NN zajął aktywną pozycję w stosunku do firm planujących nowe odkrywki i jako akcjonariusz ZE PAK oficjalnie zażądał od spółki rezygnacji z inwestycji szkodliwych społecznie i środowiskowo. Co więcej, chcemy wysłać czytelny komunikat: jeżeli odkrywki powstaną, będziemy kontynuować protesty i nacisk na Nationale Nederlanden. Fundusz będzie współodpowiedzialny za część zniszczeń – masowe wysiedlenia ludzi, domy rozebrane pod odkrywki, bezpowrotnie stracone gospodarstwa rolne, w tym ziemie dobrej klasy oraz cenne przyrodniczo tereny i lasy. Czas jasno powiedzieć, że na takie inwestycje nie ma przyzwolenia społecznego. Tu nie chodzi już tylko o pieniądze, ale o przyszłość świata, w jakim żyjemy. Stabilny klimat jest warunkiem jakichkolwiek długoterminowych interesów. Świat poszedł do przodu, trwa rewolucja energetyczna. Jeśli NN OFE chce inwestować w energetykę, niech to będzie czysta energia czerpana z odnawialnych źródeł. Epoka kamienia łupanego nie skończyła się dlatego, że zabrakło kamieni! Dziś nie tylko kończy się era węgla, kończy się też nasza cierpliwość.

Klimatyczna solidarność, ludzka solidarność

W Wielkopolsce – koło Konina, w regionie Rawicza, na Dolnym Śląsku, na terenie Łużyc w woj. lubuskim oraz w woj. łódzkim, gdzie planowana jest nowa odkrywka dla elektrowni Bełchatów. W całej Polsce ludzie prowadzą dramatyczną walkę o swoje domy, historie, swoje życie. I nie są w tej walce odosobnieni. Choć dzielą ich tysiące kilometrów, Polacy zagrożeni przez odkrywki, rolnicy z Nigerii, rybacy z Wysp Pacyfiku, rdzenni mieszkańcy Kanady i puszczy amazońskiej jednoczą się we wspólnej walce przeciwko niszczycielskim interesom, w obronie ich małych ojczyzn i bezpiecznej przyszłości dla mieszkańców całego globu, wolnej od katastrofalnych zmian klimatu. Warszawska akcja to wyraz solidarności z całym światem, którego przecież jesteśmy częścią.

Dlatego zapraszamy i Was, Czytelnicy i Czytelniczki „Dzikiego Życia”: dołączcie do nas podczas warszawskiej akcji! Wspólnie pokażemy największemu funduszowi emerytalnemu w Polsce, że wiemy o jego związkach z brudnym biznesem paliw kopalnych. Nie pozwolimy, aby współodpowiedzialność NN za zniszczenia powodowane przez spółki, których jest udziałowcem, pozostała tajemnicą. Obchodzi nas los ludzi, którzy od wielu lat żyją w cieniu planowanych odkrywek. Oni nie są sami! Bo także dla nas solidarność nie jest pustym słowem. Wspólnie pokażemy koncernom energetycznym, że epoka węgla kopanego się skończyła, a wpływ zmieniającego się klimatu na życie wszystkich mieszkańców globu nie jest nam obojętny.

2016 rok jest ważny dla światowego ruchu na rzecz ochrony klimatu i transformacji energetycznej. Zmiany polityki największych banków, funduszy i ubezpieczycieli świata dokonała w przeszłości niewielka grupa silnie zmotywowanych ludzi. Byli przekonani, że ten świat należy do nas wszystkich oraz że może, a nawet powinien, wyglądać inaczej. Lepiej. Bo to my go tworzymy. I to nie tylko działaniem – także bezczynnością, która pozwala na destrukcję i niesprawiedliwość. To od nas zależy, jak będzie wyglądała przyszłość. Razem możemy zrobić więcej. Bądź jednym z tych ludzi, którzy zmieniają świat na lepsze.

Nie niszczcie natury naszymi pieniędzmi!

Dołącz do akcji dla środowiska, ludzi i klimatu. Spotykamy się 10 maja o godz. 11.00 w Warszawie na ul. Topiel 12.

Diana Maciąga, Kuba Gogolewski


Kuba Gogolewski
Koordynator projektów i Kampanier Finansowy
Fundacja Rozwój Tak – Odkrywki Nie
k.gogolewski@fundacja.rt-on.pl

lub
Diana Maciąga
Koordynator ds. Klimatu
Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
diana@pracownia.pl