Miesięcznik Dzikie Życie

5/275 2017 Maj 2017

Sejm łata szkodliwe prawo – czy ochroni drzewa?

Krzysztof A. Worobiec

Jednym z najbardziej gorących tematów pierwszego kwartału 2017 roku była poselska nowelizacja przepisów ustawy o ochronie przyrody (pisałem o niej w lutowymkwietniowym numerze DŻ), która umożliwiła od 1 stycznia br. m.in. bez zezwolenia usuwać drzewa na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz zadrzewienia śródpolne rosnące na miedzach i nieużytkach rolnych.

Krótkie przypomnienie

Nowelizacja, potocznie nazwana Lex Szyszko, doprowadziła do masowej skali wycinek drzew, co z kolei wywołało głośny sprzeciw społeczny i medialny rozgłos. To, jak też przerażające skutki pochopnie wprowadzonych zmian, skłoniło do refleksji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który przyznał, że ci, którzy mówili, że dzieje się coś złego, mieli absolutną rację i zapowiedział zmianę przepisów w celu ograniczenia rzezi drzew. W lutym i marcu 2017 r. do Sejmu zostały złożone trzy „naprawcze” poselskie projekty ustaw: PO (druk 1317), PiS (druk nr 1334) oraz Nowoczesnej (druk nr 1361). 22 marca odbyło się posiedzenie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa [dalej: Komisja], która przyjęła część poprawek autorstwa PiS, a po paru godzinach obrad zawiesiła pracę do kolejnego posiedzenia Sejmu.

5 kwietnia – posiedzenie Komisji

Kontynuacja prac odbyła się 5 kwietnia. Porządek 62 posiedzenia Komisji1 przewidywał dalsze rozpatrywanie projektu PiS i zgłoszonych do niej autopoprawek oraz pierwsze czytanie poselskiego projektu Nowoczesnej. Na początku posiedzenia poseł Dariusz Bąk (PiS) zaproponował powołanie specjalnej podkomisji do łącznego rozpatrzenia obu projektów, ale po krótkiej przerwie w obradach wycofał swój wniosek (szkoda, bo praca w podkomisji dawała większą szansę na merytoryczną pracę, niż w Komisji). Poseł –wnioskodawca Wojciech Skurkiewicz (PiS) wycofał też część swoich autopoprawek zgłoszonych 22 marca oraz zaproponował inne, które będą łagodziły, liberalizowały te przepisy. Po krótkiej dyskusji Komisja pozytywnie zaopiniowała projekt ustawy wraz z poprawkami przyjętymi na obu posiedzeniach Komisji (za – 17 posłów, przeciw – 11)2.

Obrazek

Drzewa wycięte na przeznaczonej na sprzedaż działce na Mazurach. Fot. Krzysztof A. Worobiec

Na tym samym posiedzeniu Komisja rozpatrywała projekt posłów z Klubu Nowoczesna, który miał ograniczyć możliwość masowej wycinki drzew i krzewów z nieruchomości prywatnych i publicznych, ale równocześnie ma dać możliwość właścicielom prywatnym na wycięcie samosiejek drzew o niedużej wartości i łatwych do skompensowania.

W trakcie krótkiej dyskusji podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski stwierdził, że stanowiska rządu jeszcze nie ma, a ministerstwo opiniuje negatywnie ten projekt ustawy, poseł Anna Paluch z PiS (która była jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej ws. zmiany przepisów dotyczących tworzenia parków narodowych), stwierdziła: projekt jest po prostu niechlujny, niekonsekwentny, wewnętrznie sprzeczny i wprowadzi tylko wiele zamętu [...] Dlatego pozwolę sobie złożyć wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. I tak się też stało: 17 posłów poparło jej wniosek, a 9 było przeciw.

6 kwietnia – posiedzenie Sejmu

Dzień później, na 39 posiedzeniu Sejmu, około godziny 13.00, rozpoczęła się debata plenarna nad sprawozdaniami Komisji dotyczącymi wszystkich trzech projektów ustaw „naprawczych” (pkt. 14, 15 i 31 porządku dziennego Sejmu)3. Poseł-sprawozdawca Anna Paluch (PiS) w imieniu Komisji zarekomendowała Sejmowi odrzucenie projektów PO i Nowoczesnej w pierwszym czytaniu (tak też się stało dzień później – o czym piszę dalej). Następnie odbyło się II czytanie projektu autorstwa posłów PiS. Na wstępnie poseł Anna Paluch stwierdziła: Alarm, krzyk i społeczne emocje wzniecane przy okazji nowelizacji ustawy Prawo ochrony środowiska z grudnia ub.r. mają się nijak do rzeczywistego stanu w tym zakresie [...] Trzeba bić jak w bęben w sejmową większość, która przywróciła obywatelom prawo decydowania o swojej własności. Powiem to jasno. Znakomita większość obywateli przyjęła zmianę z 16 grudnia z wdzięcznością, poczuła ulgę (sic!), ale mimo to przedstawiła projekt nowelizacji tej zmiany prawa. W trakcie debaty jej partyjna koleżanka, Małgorzata Golińska, poszła dalej i przekonywała, że: zmiana ustawy o ochronie przyrody uchwalona przez Sejm 16 grudnia 2016 r. miała na celu zwiększenie praw obywateli do dysponowania swoją własnością, dała rolnikom prawo do bezpłatnego przywracania gruntów do stanu użytkowania rolniczego i likwidowała niesprawiedliwość społeczną, gdyż urzędnik miał uznaniową moc decydowania (!), ale także ona złożyła autopoprawki do projektu PiS. Poseł-wnioskodawca Wojciech Skurkiewicz stwierdził: zdajemy sobie sprawę, że dokument, druk… że propozycja nowelizacji ustawy z druku nr 1334 nie była idealna, dlatego rozpoczęliśmy prace w komisji i pracowaliśmy bardzo intensywnie przy totalnej krytyce ze strony posłów Platformy i Nowoczesnej. Dlatego też odbywają się w parlamencie kolejne czytania – chodzi o to, aby te dokumenty, akty prawne szlifować i tak dopracować, żeby powstał dokument idealny.

II czytanie, przy na pustawej sali plenarnej, obejmowało 10-minutowe oświadczenia w imieniu klubów poselskich oraz 5-minutowe oświadczenia w imieniu kół. Upolitycznione, a nie merytoryczne wypowiedzi nie wniosły nic nowego do projektu ustawy. Mnie najbardziej zaskoczyło stanowisko jakie przedstawił w imieniu swojego klubu Józef Brynkus: W ocenie Klubu Poselskiego Kukiz’15 i rozsądnie myślących Polaków rozwiązanie przyjęte wówczas [tj. 16.12.2016 r. przyp. autor] – choć w szczególnych okolicznościach – było jednym z niewielu zaproponowanych przez PiS rozwiązań, które odpowiadały Polakom. Jednak na skutek nacisków różnej maści lewackich ekologów postanowiono zmienić to, co dobre, na to, co rzekomo lepsze, a w istocie rzeczy znacznie gorsze. Podczas debaty posłowie PO oraz Nowoczesna złożyli wnioski o odrzucenie w całości projektu PiS, o którym w trakcie sejmowej wymiany zdań Stanisław Gawłowski (PO) powiedział: gdybym chciał być złośliwy, to skrót PiS rozszyfrowałbym: piła i siekiera, bo to jest wasz symbol.

Około godziny 15.00 wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska zamknęła dyskusję i, w związku ze złożonymi autopoprawkami oraz wnioskami opozycji, skierowała ponownie projekt do Komisji, w celu ich rozpatrzenia i przedstawienia sprawozdania.

6 kwietnia – posiedzenie Komisji

Kilkadziesiąt minut później, tuż po godzinie 16. rozpoczęło się ekspresowe, bo zaledwie 15 minutowe posiedzenie Komisji, która miała odnieść się do zagadnień poruszonych na sali planarnej4. Zgodnie z arytmetyką sejmową nie było żadnych niespodzianek, więc zgłoszone przez opozycję wnioski zostały odrzucone, a autopoprawki obozu rządowego przyjęte, ale na koniec procedowania nowelizacji, dosłownie za pięć dwunasta, niespodziankę sprawił poseł-wnioskodawca Wojciech Skurkiewicz, który oświadczył: Dodatkową rzeczą – i to jest już ostatnia rzecz, która dotyczy naszych poprawek – jest to, że jeżeli mówimy o nowelizacji ustawy z druku nr 1337, w tym kompleksowym, ze wszystkich przepisów usunęliśmy wyraz „krzewy”, tak żeby te przepisy dotyczyły tylko drzew. Ponieważ nikt z posłów nie zareagował na taką zmianę, więc bez dyskusji została ona przyjęta przez Komisję.

7 kwietnia – w Sejmie

Ekspresowe tempo procedowania zmian zostało utrzymane i już w dniu następnym, 7 kwietnia na posiedzeniu Sejmu odbyło się III czytanie projektu ustawy5. Po krótkiej, 15 minutowej dyskusji odbyło się głosowanie (nr 66) nad przyjęciem w całości projektu ustawy w brzmieniu z druku nr 1337, wraz z przyjętymi poprawkami. Za przyjęciem całości głosowało 226 posłów (z PiS oraz 1 niezależny), przeciw 192 (w tym Jan Duda z PiS – chyba przez pomyłkę, bo wcześniej na Komisji zapewniał: Ja zadałem sobie trochę trudu [...] przejechałem w ostatnich trzech tygodniach chyba 5 tys. km po Polsce i nie widziałem żadnej tragedii oraz wszyscy posłowie z PO, Nowoczesnej, Kukiz’15, PSL i mniejszych ugrupowań), a trzy osoby wstrzymały się od głosu. W dalszej kolejności odbyły się dwa głosowania za przyjęciem wniosków Komisji o odrzucenie projektu ustawy PO (za głosowało 234, przeciw – 188, 1 poseł wstrzymał się) oraz projektu Nowoczesnej (za głosowało 261, przeciw – 162, nikt się nie wstrzymał). Tym samym Sejm uchwalił ustawę z dnia 7 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy o ochronie przyrody, która zgodnie z art. 52 regulaminu Sejmu została przesłana do Senatu.

Być może zdziwi czytelników DŻ, że nie piszę zbyt wiele o przyjętych zapisach ustawy, ale jak powiedziała podczas sejmowej debaty jedna z posłanek opozycji: Ta ustawa to tak naprawdę dwa artykuły, ale zajmujące jedną stronę, które drogą kolejnych przybliżeń rozrosły się do poprawek, poprawek do poprawek i poprawek do tychże poprawek, że rozrosły się do poprawek, poprawek do poprawek i poprawek do tychże poprawek... Niestety trudno z tym się nie zgodzić! Ustawa może się zmienić – nie wiadomo czy i jakie poprawki wprowadzi Senat, a potem czy i jak te poprawki przyjmie Sejm, więc na ostateczną wersję ustawy trzeba jeszcze poczekać.

Podsumowując sejmową dyskusję na temat tzw. Lex Szyszko i prób zmiany złego dla przyrody prawa, muszę stwierdzić, że była ona przez obie strony wykorzystywana politycznie. Większości posłów nie chodziło o rzeczywistą ochronę zadrzewień i zakrzaczeń – oni wolą dyskutować na tematy medialne, jak choćby autentyczność (czy też nie) zdjęcia wiewiórki w dziupli czy za których rządów wycięto więcej drzew.

19 kwietnia – Senacka Komisja Środowiska

O godzinie 16.00 Senacka Komisja Środowiska rozpatrzyła przyjętą przez Sejm ustawę o zmianie ustawy o ochronie przyrody (druk senacki nr 475). A więc ciąg dalszy nastąpi.

Krzysztof A. Worobiec

Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”