Zamknięte okno
Dzikie życie za oknem
„Cały świat jest serią cudów, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nazywamy je zwyczajnymi rzeczami” Hans Christian Andersen
Nie było mnie tam, gdzie powinnam była być. Spóźniłam się. Świadomość tego jest niezwykle bolesna.
Okno strychu, które zawsze było otwarte... i nagle zostało zamknięte.
Dwie małe, bezbronne istoty czekające na powrót matki. Głodne. Tak bardzo głodne. Do końca ufające, że mama wróci, bo przecież zawsze wraca. Na początku krzyczały jeszcze głośno, potem coraz ciszej i ciszej, aż już nie było sił na krzyk. Zostało ich już tylko na nadzieję, że mama wróci.
Bo przecież zawsze wraca.
I jestem ja. Spóźniona. Obok gniazda, w którym leżą dwie małe istoty, może ledwo dwudniowe. Wyglądają jakby spały, przytulone do siebie. Do końca czekały na mamę, która musi wrócić.
Bo przecież zawsze wraca.
I tym razem też wróciła. Lecz okno, które zawsze było otwarte, nagle zostało zamknięte. Nie mogła dostać się do pomieszczenia, w którym czekały na nią jej maleństwa. Mogła jedynie stać za szybą i patrzeć jak powoli umierają z głodu. Próbowała dostać się do środka, uderzała w zimną szybę dziobem, skrzydłami raz, i raz, i raz, i raz... Nikt nie przyszedł z pomocą. Więc stała i patrzyła, bezradna, jak jej maleństwa powoli umierają. A potem odleciała.
I teraz stoję ja. Płaczę nad dwoma istotami, którym człowiek odebrał prawo do życia.
Bo okno, które zawsze było otwarte, nagle zostało po prostu zamknięte.
Amanda Musch
Nowe rezerwaty – wspieram
Czerwiec 2025