DZIKIE ŻYCIE

Delikatnienie krzemienia. Dzwonecznik wonny i krzemień pasiasty

Łukasz Misiuna

Dzikie związki

Szczególna para. Dzwonecznik wonny Adenophora liliifolia jest jedną z najdelikatniejszych roślin neolitycznego pola górniczego w Krzemionkach. Nie tylko z uwagi na swoją wdzięczną, finezyjną i kruchą formę. Przede wszystkim ze względu na szczególne wymagania siedliskowe, które w obecnych uwarunkowaniach są równie kruche i ulotne. Natomiast partner dzwonecznika, krzemień pasiasty, to uosobienie twardości. Twardość krzemienia pasiastego w skali Mohsa wynosi 5.5-7. Jeden i drugi partner to białe kruki światów przyrody ożywionej i nieożywionej, świata naziemnego i podziemnego. Żywych i martwych. Oba te światy wspierają się i tworzą całość współzależności.

Dzwonecznik pochyla swoje dzwonki nad krzemieniem pasiastym w nikomu nieznanym celu. Albo i bez niego. Teleologia tropizmów dzwonecznika wonnego w kontekście teologii krzemiennej pozostaje nierozpoznana.

Dzwonecznik. Fot. Łukasz Misiuna
Dzwonecznik. Fot. Łukasz Misiuna

Nigdzie na Ziemi

Nigdzie na Ziemi nie ma drugiego takiego miejsca, jak to. Takiego, gdzie dzwonecznik wonny porasta krzemienie pasiaste. Neolityczne pole górnicze w rezerwacie przyrody „Krzemionki Opatowskie” jest częścią unikalnego systemu złożonego z czterech komponentów obiektu światowego dziedzictwa UNESCO Krzemionkowski Region Pradziejowego Górnictwa Krzemienia Pasiastego. Te cztery komponenty to: „Krzemionki”, „Korycizna”, „Borownia” i „Gawroniec”. Trzy pierwsze to neolityczne kopalnie krzemienia pasiastego z neolitycznymi polami górniczymi, czwarty, „Gawroniec”, to pozostałości neolitycznej osady oraz śladów kultury magdaleńskiej. Tej samej, która stworzyła malowidła w jaskiniach Lascaux i Altamira. Dzwonecznik i krzemień są tylko w „Krzemionkach”.

Samo istnienie jest uzasadnieniem

To nie jest tak, że dzwonecznik wymaga krzemienia pasiastego. To przypadek, że one są tu razem. O ile przyjąć, że przez przypadek, to akurat tutaj, pod niezbyt grubą warstwą ziemi, zalegają wielkie złoża wapieni. W tych masywnych, śnieżnobiałych złożach wapieni „pływają” ławice buł krzemiennych, powstałe 140 milionów lat temu zostały „wyłowione” na powierzchnię około 5000 lat temu przez ludzi, którzy przywędrowali tu ze Wschodu. Dzwonecznik nie potrzebuje krzemienia pasiastego do niczego. Potrzebuje podłoża wapiennego, w którym krzemień się nurza.

Pradziejowi górnicy, którzy pojawili się na tych ziemiach kilka tysięcy lat temu, prawdopodobnie gnali swoje stada owiec, bydła, może osłów, szlakiem dolin rzecznych i porastających je łąk i muraw kserotermicznych. Wtedy nie byli jeszcze górnikami. Jedna z koncepcji mówi, że dzisiejsze „Krzemionki” były wtedy porośnięte lasem. Na tutejszych płytkich glebach, drzewa często się wywracają pod naporem sił Natury. Upadając, tracąc grunt pod nogami, wyrywają czasem swoimi korzeniami krzemienne buły razem z wapiennym podłożem. Tak to wygląda dziś. Tak mogło być wtedy. Krzemienne buły są na tyle charakterystyczne i odmienne od wszystkiego innego, że musiały zwrócić uwagę ludzi. Ich zaciekawienie. Wiedzeni (ale nie zwodzeni) tym zaciekawieniem mogli podjąć próbę zrozumienia, zbadania, czym te dziwne obiekty są. Mogli je chcieć rozłupać. I najwyraźniej im się to udało. Bo rozwinęli tu unikalny przemysł wydobywczo-przetwórczy. Powstał system kilku tysięcy kopalń różnego typu, o głębokości od paru do około 10 metrów, ze złożonym i zróżnicowanym systemem podziemnych chodników i technologiami wykorzystywanymi w górnictwie do dziś. System ten zajmuje około 70 ha. Nie ma takiego drugiego na Ziemi.

Dzwonecznik wonny Adenophora lilii folia i krzemień pasiasty. Fot. Łukasz Misiuna
Dzwonecznik wonny Adenophora lilii folia i krzemień pasiasty. Fot. Łukasz Misiuna

Celem górników były buły krzemienne, ale żeby je wydobyć, musieli usunąć wielkie ilości skały wapiennej. W ten sposób w ciągu kilku tysięcy lat krajobraz pola górniczego zmienił się radykalnie. Na sierpowatym polu górniczym o powierzchni około 70 ha powstało kilka tysięcy kopalń. Dziś pole górnicze porośnięte jest różnymi typami zbiorowisk leśnych. Widoczną na powierzchni zmianą są warpie, zagłębienia w ziemi z obwałowaniami. Te obwałowania to właśnie produkt uboczny wydobycia, czyli wapień. Wszędzie tu pełno produktu ubocznego w postaci odłamków krzemienia. Górnicy bowiem wydobywali krzemień po to, żeby wykonywać z niego rozmaite narzędzia, głównie krzemienne siekierki. Ale też sierpy, „noże”, groty strzał.

Kiedy pojawił się tutaj dzwonecznik wonny? Tego nie wiemy. Brakuje badań paleobotanicznych. Musimy żyć z tą tajemnicą.

Metafizyka neolitycznego pola górniczego

Wyobrażam sobie, że subtelny dzwonecznik wonny oplata ten rumosz krzemienny swoimi cieniutkimi korzeniami, sięgającymi w głąb ziemi, w poszukiwaniu życiodajnych mocy. Tak naprawdę nigdy nie widziałem systemu korzeniowego tej rośliny. Lubię myśleć, że jest jak cieniutkie, długie, brązowawe włosy, które tulą twarde i ostre krzemienie do siebie, jednocześnie nie czerpiąc z nich nic pożywnego, a jedynie znajdując dla siebie oparcie. Podobnie krzemień nie czerpie nic więc więcej z tego otulenia, poza tym, że zostaje związany ze swoim miejscem, nie jest już przemieszczany po okolicy przez długotrwałe procesy glebotwórcze, ale i gwałtowne zdarzenia kształtujące naziemny krajobraz pola górniczego. Z pewnością jednak rządzące się geotropicznym prawem, korzonki dzwonecznika posuwając się w głąb ziemi i natrafiając na krzemienie, wzruszają je nieco, zmieniając ich położenie milimetr po milimetrze.

Ontogeneza dzwonecznika jest znana i przewidywalna. Podobnie jego teleologia. Dzwonecznik jest taki, bo takie ma uwarunkowania, a istnieje, bo może. Jest żywym przykładem na to, że można żyć. W tych właśnie dynamicznych, a jednocześnie bardzo określonych warunkach. Dzwonecznik istnieje, bo może.

Ontologia krzemienia to efekt setek milionów lat życia i śmierci niezliczonych istot, które opadały na dno ciepłej laguny, warstewka po warstewce. Następnie podlegały bezwzględnym i bezdusznym procesom fizycznym i chemicznym ulegając petryfikacji. Skamienieniu. Teologia krzemienia pasiastego jest dość złożona. Z jednej strony, jak wspomniałem, jest on zbudowany z niezliczonych ciał pradawnych, drobnych organizmów. Jest ich zapisem. Po rozłupaniu krzemiennej buły można zobaczyć zaskakujący wzór. Zawsze nieco inny. To kombinacja jasnych i ciemnych warstw. Wygląda to trochę jak fale rozchodzące się po spokojnej tafli jeziora. Czasem rysunek przypomina pioruny na nocnym niebie. Możliwość interpretacji jest dowolna. Można sobie wyobrazić, że ludzie wydobywający krzemień dokonywali aktu magicznego. Schodzili do wnętrza Matki Ziemi i wynosili na światło dzienne z jej brzucha coś, dzięki czemu mogli zabiegać o życie. Krzemienne przedmioty służyły do polowań, oprawiania upolowanych zwierząt, ścinania drzew, uprawy roślin, ale też jako przedmioty magiczne i broń. W schyłkowym okresie działalności górników, gdy krzemień przegrywał z brązem, siekierki ponownie trafiały do ziemi. Tym razem z ciałami osób ważnych dla danej społeczności. Tym samym „obieg” krzemienia pasiastego w przyrodzie w formie rytualnej, utylitarnej i fizycznej, zataczał koło.

Dzwonecznik wonny. Fot. Łukasz Misiuna
Dzwonecznik wonny. Fot. Łukasz Misiuna

Krzemień jest zbudowany z minionego życia. Dzwonecznik jest życiem obecnym. Krzemień jest twardy i można go zmieniać tylko poprzez fizyczną, brutalną obróbkę. Dzwonecznik jest delikatny i można mu łatwo zaszkodzić, wymaga troski.

Żyją razem w „Krzemionkach” w jedynym takim miejscu na Ziemi, pewnie i w całym Kosmosie. Ze względu na splot niewymyślonych okoliczności trwających setki milionów lat. Spotkali się tu prawdopodobnie nie bardzo dawno temu. Może te kilka tysięcy lat minęło. Czyli niewiele, prawie nic. Nie wiadomo jak długo będą tu razem, bo warunki są niesprzyjające. Trzeba bardzo dużo pracy żeby zachować neolityczne pole górnicze w stanie, który pozwala na obecność dzwonecznika wonnego.

Troska w codzienności

Dzwonecznik wonny to gatunek ściśle chroniony w Polsce, na Czerwonej liście roślin i grzybów Polski otrzymał kategorię CR – gatunek zagrożony krytycznie. Według Polskiej Czerwonej Księgi Roślin też jest gatunkiem krytycznie zagrożonym. Jest gatunkiem z dyrektywy siedliskowej, dla którego wyznacza się obszary Natura 2000. W Polsce ma już tylko kilkadziesiąt stanowisk. Stanowisko w Krzemionkach jeszcze 4 lata temu liczyło kilkadziesiąt osobników tej rośliny. Dzięki zabiegom ochrony czynnej realizowanym przez Dział Przyrody Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim, w 2025 r. było już około 150-180 osobników. Zaprzestanie działań czynnej ochrony z czasem doprowadzi do zniknięcia dzwonecznika wonnego z „Krzemionek”. Zabiegi czynnej ochrony polegają na wykaszaniu krzewów, zmniejszaniu zwarcia koron drzew, usuwaniu nawłoci kanadyjskiej.

Te same zabiegi ochronne pozwalają na zachowanie w dobrym stanie neolitycznego pola górniczego jak i samych kopalń, tym samym krzemiennych odkrywek.

Parę kilometrów dalej dzwonecznik wonny rośnie już bez udziału krzemienia pasiastego.

Łukasz Misiuna

Dział Przyrody Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Tekst ten dedykuję Miłości.