Nutki
Dzikie życie za oknem
„Cały świat jest serią cudów, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nazywamy je zwyczajnymi rzeczami” Hans Christian Andersen
Szare niebo przecinają druty elektryczne, jak pięciolinia. A na nich przycupnęły gromady rozśpiewanych, rozgwizdanych i rozświergolonych czarnych punkcików. Jak nutki na pięciolinii.
Słychać je już z daleka. Z niczym innym nieporównywalny harmider, szum, gwar, gwizdy i trzaski charakterystyczne dla jesiennych szpaczych sejmików. Przysiadają na drutach, podlatują jeden niżej lub wyżej, odlatują kawałek dalej, a ich miejsce zajmuje inny ptak, jakby autentycznie grały sobie tylko znaną melodię. Są cały czas w ruchu i cały czas ze sobą gadają.
Lubię ten czas, ale jednocześnie wiem, że oznacza on pożegnanie. Jeszcze trochę, jeszcze parę dni, a może nawet już jutro, szpaki odlecą. I nagle zrobi się nieznośnie cicho. Boję się tej ciszy bez moich nutek.
Ale jeszcze są!
Jeszcze mogę nacieszyć się ich obecnością i ich „fijuuuuuuuu!” przecinającym rześkie powietrze.
I kiedy tak stoję, ciesząc się tą chwilą, szpaki wzbijają się w powietrze. Chmara czarnych nutek wybija w górę, robi ostry skręt w prawo, nurkuje w dół i nagle w lewo, znowu w prawo, w górę i przelatuje nad moją głową, w stronę lasu na drugim brzegu rzeki.
I nagle robi się nieznośnie cicho. Czy to było pożegnanie?
Powodzenia, moje nutki. Wróćcie do mnie.
Fijuuuuuuu!
Amanda Musch
Twój 1,5% dla dzikiej przyrody
Listopad 2025