DZIKIE ŻYCIE 04.09.2017

Janosik uczy pokory

ultra-janosik-2017-legenda-01-674.jpg

Piotr Pudzianowski 2 września reprezentował nasz team na najdłuższym dystansie Ultra Janosik - trasie Legenda. Zawody były wymagające, pogoda nie ułatwiała biegu.

Piotr zajął 91 miejsce w stawce 115 mężczyzn, którzy ukończyli zawody, w sumie wystartowało 144 mężczyzn, ponadto 20 kobiet. Dystans 105 km pokonał w czasie 23:27,43. Poniżej facebookowa relacja Piotra.

"2 września 2017 r. brałem udział w biegu Ultra Janosik na trasie Legenda o długości 100 km, a właściwie 105 km. Start był ze Strbskiego Plesa, dalej przez Slezky Dom, Polski Hreben (2200 m n.p.m.), Rohatkę (2288 m n.p.m.), Ździar, granicę słowacko-polską, Kacwin, Łapszankę, Dursztyn aż do mety w Niedzicy. Pierwsza, tatrzańska część biegu była bardzo wymagająca zarówno kondycyjnie, jak i technicznie. Strome podejścia z odcinkami po łańcuchach i klamrach (Polski Grzebień, Rohatka) i zbiegi po mokrych kamieniach bardzo dały się we znaki biegaczom. Biegacze potem ze śmiechem wspominali o "życiówkach" 40 km w 10 godzin :). Po uporaniu się z tatrzańskimi ścieżkami czekał na nas łatwiejszy etap, na który większość czekała z utęsknieniem: "nareszcie będzie można normalnie pobiegać...", "tam, to już będzie takie tuptanie..." i tym podobne głosy dało się słyszeć. W sumie tak było, ale... Około 22:00 zaczął padać deszcz i padał równo całą noc, do rana. Biegliśmy przemoczeni, coraz bardziej zziębnięci. Po drodze czekały na nas atrakcje jak na zeszłorocznej Łemkowynie, czyli błoto zdejmujące buty z nóg i wysysające całą naszą energię ;) I jeszcze jedna atrakcja - wejście na górę Żar po stromej ścieżce z płynącą po niej wodą i błotem (biegacze spływali także). Po tej ostatniej "atrakcji" zostało już około 8 km po łatwym terenie do mety. Do mety dotarłem z czasem 23:27:43, ubrany we wszystko co miałem z dodatkowym ociepleniem w postaci folii NRC pod kurtką. Medal, zimne piwo (brrr...), gorący gulasz, gorąca herbata z prądem, chwila rozmowy z współuczestnikami niedoli, a potem na kwaterę, pod gorący prysznic i pod ciepłą kołderkę.
Był to jeden z moich najtrudniejszych biegów. Tatry i nocne błotniste ścieżki uczą pokory".

Gratulujemy pokonania arcytrudnej trasy.