Strzały pod oknami, trauma w domach. Psychologiczne skutki zabijania dzików
Zabijanie dzików w miastach od lat budzi kontrowersje. Dziś coraz wyraźniej wybrzmiewa jednak nie tylko problem skuteczności takich działań czy cierpienia zwierząt, ale również ich wpływu na psychikę ludzi. Jak podkreśla psycholożka i specjalistka ds. dobrostanu zwierząt Izabela Kadłucka, konsekwencje mogą być poważne – zwłaszcza dla dzieci i osób wrażliwych.
Do specjalistów trafia coraz więcej sygnałów od mieszkańców miast, którzy nie radzą sobie z sytuacją zabijania dzików w ich bezpośrednim otoczeniu.
Jedna z mieszkanek tak opisuje swoje doświadczenie: „Przedtem nigdy nie miałam problemów psychicznych, ale odkąd w moim mieście zaczęto masowo zabijać zwierzęta, cierpię na depresję i lęki”.
Stan psychiczny kobiety był na tyle poważny, że uniemożliwiał normalne funkcjonowanie, ostatecznie zdecydowała się na przeprowadzkę. „Każdego dnia bałam się, że zobaczę egzekucję albo że na moich oczach wywiozą dziki. To było nie do zniesienia” – dodaje. Do dziś odczuwa skutki silnego stresu.
Strach, napięcie i utrata poczucia bezpieczeństwa
Świadomość zabijania zwierząt w najbliższym otoczeniu – odgłosy strzałów, widok krwi czy cierpienia – może prowadzić nawet do traumy. Bycie świadkiem takich zdarzeń realnie pogarsza stan psychiczny ludzi, powoduje napięcie, lęk i utratę poczucia bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej.
Doświadczenie pozbawienia życia istoty żywej, nawet w odniesieniu do zwierzęcia konfrontuje z nieodwracalnością śmierci, własną sprawczością, bezsilnością, czy odpowiedzialnością moralną. Przekracza ono to, z czym stykamy się na co dzień, uruchamiając silne reakcje emocjonalne i poznawcze - takie doświadczenia mogą doprowadzić do trwałych zmian w obrazie siebie i świata.
Wiele osób nie radzi sobie także z samą świadomością cierpienia zwierząt i własną bezradnością oraz napięciem wynikającym z życia w miejscu, gdzie pod oknami własnego domu zabijane są zwierzęta.
Problem dotyczy szczególnie osób zmagających się już wcześniej z chorobami psychicznymi. W społeczeństwie, w którym rośnie liczba przypadków depresji i zaburzeń lękowych, nie można ignorować takich bodźców. Silnych konsekwencji dla zdrowia mogą doświadczać także osoby z problemami kardiologicznymi.
Dzieci w obliczu przemocy
Szczególnie wrażliwą grupą są dzieci. W ustawie o ochronie zwierząt zapisany jest zakaz „uboju lub uśmiercania zwierząt kręgowych przy udziale dzieci lub w ich obecności" ze względu na możliwe konsekwencje psychologiczne. Mogą to być niepokój, silny lęk i koszmary senne. Z tych samych powodów polskie prawo zakazuje udziału niepełnoletnich w polowaniach. Dlatego bezwzględnie zakaz zabijania zwierząt powinien dotyczyć również miast, właśnie dlatego, by dzieci nie były świadkami zabijania całych dziczych rodzin.
Dzieci uczą się przez obserwację. Widok rozwiązywania problemów poprzez brutalną przemoc może mieć długofalowe skutki wychowawcze. Rodzice nie wiedzą, jak tłumaczyć dzieciom takie sytuacje i jak pomóc im poradzić sobie z emocjami, które pozostają długo po zakończeniu akcji odstrzału.
Plac zabaw jako miejsce śmierci
Szczególne oburzenie wywołała sytuacja z 30 marca, w której 12 maleńkich dzików ze swoimi matkami zostało zamkniętych i zabitych na placu zabaw na warszawskim Bemowie. Dostępne w sieci filmiki pokazują, że zwierzęta chciały się wydostać z placu, ale nie mogły.
W przestrzeń, która powinna kojarzyć się z bezpieczeństwem, beztroską i zabawą wprowadzono akt przemocy, co może trwale zmienić postrzeganie miejsca przez mieszkańców.
Trudno wrócić z dzieckiem w miejsce, gdzie chwilę wcześniej były zabijane dzieci innego gatunku. To narusza poczucie bezpieczeństwa i znaczenie przestrzeni placu zabaw. U osób szczególnie wrażliwych takie doświadczenie może prowadzić nawet do objawów stresu pourazowego.
Nie tylko zwierzęta są ofiarami
Debata publiczna wokół dzików koncentruje się głównie na kwestiach sanitarnych, to jest walki z groźną dla świniowatych chorobą ASF. Coraz częściej podnoszony jest jednak argument, że masowe zabijanie dzików nie przynosi oczekiwanych efektów. Zwierzęta migrują, a poziom zakażeń wśród hodowanych świń nie spada. Takie wnioski przedstawiła Państwowa Rada Ochrony Przyrody w swoim stanowisku z 9 września 2024 r.
Jednocześnie rosną koszty społeczne masowych odstrzałów. Nie tylko dziki są ofiarami tej sytuacji. Są nimi również ludzie, którzy żyją w napięciu, lęku i poczuciu bezradności.
Dodatkowy niepokój budzi fakt, że co roku dochodzi do tragicznych wypadków z udziałem myśliwych. Kilka osób rocznie ginie od kuli, a kolejne zostają ranne. Głośne przypadki, w tym śmierć człowieka stojącego przed własnym domem, potęgują poczucie zagrożenia. Zabijanie dzików w przestrzeni miejskiej nie tylko obciąża psychikę, ale też realnie zaburza poczucie bezpieczeństwa mieszkańców.
Pytanie o granice
Coraz więcej osób zadaje pytanie, dlaczego zabijanie zwierząt wciąż jest pierwszym wyborem w zarządzaniu konfliktami między ludźmi a dziką przyrodą. Nie wykorzystuje się rozwiązań systemowych, tylko sięga po najprostsze i najbardziej drastyczne środki.
Konieczna jest szersza refleksja, nie tylko nad skutecznością takich działań, ale również nad ich wpływem na społeczeństwo. Jak pokazują relacje mieszkańców, skutki masowych odstrzałów nie kończą się wraz ze śmiercią zwierząt.
Izabela Kadłucka – psycholożka, biolożka, nauczycielka akademicka, specjalistka ds. dobrostanu zwierząt, biegła sądowa z zakresu psychologii zwierząt, członkini Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.