DZIKIE ŻYCIE 01.06.2026

Tusk – wampir swoich wyborców. Premier wysysa nadzieje tych, którzy głosowali za przyrodą [OPINIA]

Katarzyna Wiekiera
Katarzyna-Wiekiera
Antyrządowy protest 4 czerwca 2023 r.
Zdjęcie z antyrządowego protestu 4 czerwca 2023 r. szacowanego na najliczniejszy w historii III RP, który przyczynił się do zmiany władzy w Polsce 15 października. Fot. K. Wiekiera

15 października 2023 r. by oddać swój głos ludzie stali w długich kolejkach. To były kolejki za zmianą: prawami kobiet, praworządnością i ochroną przyrody.  Bezprecedensowa frekwencja wyniosła 74% i przyniosła zmianę władzy. Dwa i pół roku później, Donald Tusk jest jak wampir, który wyssał głosy wyborców, nie realizując wyborczych obietnic. A przyroda przegrywa z populizmem. 

Na początku 2026 roku brytyjski Joint Intelligence Committee, ciało nadzorujące pracę brytyjskiego wywiadu ostrzegło, że załamanie kluczowych ekosystemów i degradacja środowiska stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego ponieważ prowadzi do kryzysów: wodnego, żywnościowego, załamania łańcuchów dostaw, masowych migracji i pandemii. Polska nie jest odizolowana od procesów degradacji przyrody.

Polacy odczuwają to zagrożenie, choć nie zawsze łączą rosnące ceny żywności z suszą a brak transformacji z kosztami energii. Z pewnością Polacy widzą, że Wody Polskie osuszają, Lasy Państwowe tną, deweloperzy betonują, a każda z tych decyzji zmniejsza naturalną odporność kraju na kryzysy, które już tu są. 

Rządzący wydają się jednak przekonani, że mogą wyborców, dla których przyroda jest ważna, bezkarnie ignorować. To polityczna krótkowzroczność, w dodatku podwójna. Ignorując przyrodę, Tusk ignoruje bezpieczeństwo Polaków. Ignorując wyborców, którzy na niego głosowali, ryzykuje władzę.

Bezpieczeństwo to nie tylko F-35

Prawdziwe bezpieczeństwo Polaków to nie tylko wydatki na myśliwce. To woda w kranie, ceny żywności, ciepło w domu i mokradła na granicy chroniące przed czołgami. Kiedy Polska zmaga się z narastającą suszą hydrologiczną to lasy i mokradła są naturalną infrastrukturą retencyjną, która chroni przed suszą, powodzią i upałami. Niestety to, co zielone i błękitne jest konsekwentnie dewastowane przez każdy kolejny rząd. 

Bobry, które Premier po powodzi 2024 r. chciał odstrzelić oskarżając o niszczenie wałów, to najtańszy i najskuteczniejszy system magazynowania wody w krajobrazie, jaki natura wypracowała przez miliony lat ewolucji. Zamiast programów koegzystencji i retencji, populiści, i niestety Premier, serwują nam wojnę z bobrami, innymi zwierzętami i ekologami.

Tusk jak wampir

Paweł Musiałek z Klubu Jagiellońskiego w artykule „Donald Tusk jak wampir. Premier ogrywa Kaczyńskiego na jego własnym podwórku” opisał niedawno Premiera jako „wampira prawicy" – kogoś, kto realizuje prawicową agendę nie nosząc jej szat. Zamiast spełniać obietnice wyborcze własnego elektoratu Tusk goni za wyborcami PiS-u i Konfederacji realizując skrajnie prawicową agendę – zawiesił nawet prawo do azylu! Ta strategia pozwala mu utrzymywać przewagę nad przeciwnikami, ale jedno jej oblicze Musiałek pomija – Tusk jest również wampirem własnych wyborców. Bierze głosy tych, którzy stali w kolejkach w nocy i nie realizuje ich oczekiwań. 

Logika jest prosta: skoro wyborcy proekologiczni nie pójdą do PiS-u, można ich nie obsługiwać. Tertium non datur. Problem w tym, że mogą zostać w domu.

Zmiana władzy w 2023 r. była możliwa dzięki zaangażowaniu organizacji społecznych w kampanie profrekwencyjne. Jak wynika z analizy Fundacji Batorego, około 7% więcej Polaków wzięło udział w wyborach, i to właśnie oni zadecydowali o zmianie władzy. Ten elektorat nie ma dziś powodów, by ponownie wyjść z domu. Ludzie, którzy stali do drugiej w nocy, stali po coś więcej niż personalną zmianę. Bez realizacji obietnic i przy dalszym łamaniu praw człowieka i degradacji przyrody utrzymanie władzy staje się bardzo trudne. 

Sygnał alarmowy płynie też z badań. Raport More in Common „Zmęczona Wspólnota” wskazuje, że ochrona przyrody, praworządność i prawa kobiet to jedyne obszary, które realnie odróżniają Koalicję od innych partii. Jeśli Tusk odpuści te tematy, obóz demokratyczny straci nie tylko wyborców, ale wartości, dla których istnieje i jest u władzy. 

Ryzyko jest trojakie. Po pierwsze: absencja: rozczarowani wyborcy zostają w domu. Po drugie: utrata wiarygodności wśród młodych, kobiet i mieszkańców miast, czyli tych, którzy przesądzili o wyniku w 2023 r. Po trzecie: otwarcie przestrzeni dla nowej siły politycznej. Zielona frustracja była już paliwem dla Szymona Hołowni. Okno może się otworzyć ponownie, tym razem dla kogoś radykalniejszego.

Antyrządowy protest 1 października 2023 r.
Na antyrządowy protest 1 października 2023 r. ludzie przyszli bronić też wilka i niedźwiedzia, i byli na tyle wkurzeni, by napisać to wprost. Fot. K. Wiekiera

Antyprzyrodnicza koalicja Konfederacja, PiS i PSL rządzi już dziś

Jest jeszcze jeden wymiar, który Tusk zdaje się lekceważyć. Premier cieszy się z przewagi KO nad PiS-em, ale nie widzi, że łączne wyniki prawicy tę przewagę przekraczają. Co ważniejsze, w kwestiach środowiskowych koalicja PSL, PiS i Konfederacja już dziś działa skutecznie. Widać to w głosowaniach sejmowych: przeciwko programom płoszenia niedźwiedzi w Bieszczadach, za retoryką straszenia drapieżnikami zamiast realnej ochrony ludzi i przyrody. PSL od środka rozsadza Koalicję 15 Października, a Premier nie reaguje.

Ten sam mechanizm działa na poziomie lokalnym. W lubuskiem radni KO i PSL głosowali przeciwko rozporządzeniu własnego rządu, które miało zatrzymać komercyjne polowania w otulinie Parku Narodowego Ujście Warty. 78% Polaków chce zakazu polowań dla rozrywki – politycy słuchają jednak lobby myśliwych, nie wyborców.

Europejskie ostrzeżenie

Ten mechanizm ma swój europejski wzorzec: słowacki Smer i SNS zbudowały poparcie na sprzeciwie wobec polityki klimatycznej i ekologów. Anty-przyrodnicza retoryka to dziś paliwo dla prawicowego populizmu w całej Europie: w Polsce dostarcza go koalicjant rządu. Mechanizmy, które niszczą Koalicję 15 października dają paliwo populistom, ale nie dają bezpieczeństwa ludziom. 

Na arenie europejskiej krytyka Zielonego Ładu jest ze strony Premiera jawna i konsekwentna. Rząd sprzeciwia się unijnemu prawu o odbudowie przyrody, nie wycofał skargi na pakiet Fit for 55 złożonej przez rząd Zjednoczonej Prawicy, a osłabienie ochrony wilka przyjął milczącym przyzwoleniem. 

Obietnica i skala zaniechań

Obietnice złożone w 2023 r. nie są realizowane. A przecież hasła praworządności i ochrony przyrody współdecydowały o zwycięstwie rządu Donalda Tuska i znalazły wyraz w zapisach umowy koalicyjnej, gdzie obiecano: ochronę lasów, nowe parki narodowe, ochronę wód czy przyspieszenie transformacji.

Na obietnicach się skończyło. Z obiecanych 20% lasów wyłączonych z wycinki faktycznie objęto ochroną około 1%. Moratorium rozmyto, harmonogramu dalszych działań nie ma, a Lasy Państwowe skutecznie blokują reformę.

Rada Przyszłości powołana przez Premiera w lutym 2026 r., czyli ciało mające wyznaczać kierunek modernizacji Polski nie przewiduje miejsca dla kwestii wody, gleby czy odporności na kryzys klimatyczny. Są za to technologie i sztuczna inteligencja, które nie są w stanie funkcjonować w oderwaniu od zasobów naturalnych. 

Wiosną 2026 r. posłowie Koalicji (z PSL i Polski 2050) złożyli projekt, który de facto zablokuje tworzenie nowych obszarów chronionych, uzależniając je od zgody każdej rady gminy z osobna. To nowe liberum veto dla przyrody i powtórka mechanizmu, który od lat uniemożliwia tworzenie parków narodowych. Nie po to wyborcy czekali w kolejkach do drugiej w nocy.

Stawka jest coraz wyższa

Tymczasem stawka ochrony przyrody rośnie z roku na rok. Polacy rozumieją, że nie ma bezpieczeństwa bez wody i stabilnego klimatu. Kolejny rok suszy i kolejne ekstremalne zjawiska (upały, powodzie, pożary) przypominają o tym boleśnie. Aż 93% Polaków popiera adaptację kraju do zmian klimatu (Europejski Bank Inwestycyjny, listopad 2024). Dwie trzecie uważa ochronę przyrody za wyraz patriotyzmu (Norstat, maj 2025). Ochrona przyrody to dziś kwestia nie tyle ginących gatunków, ale wody w kranach, cen żywności, stabilności dostaw energii i odporności na ekstremalne zjawiska pogodowe – to mainstream.

Czas na działanie 

Możliwości na działanie rządu nie brakuje. Jasny sprzeciw wobec projektu blokującego powstawanie nowych rezerwatów pokazałby, że Koalicja wciąż pamięta, po co szła po władzę. Fundusz transformacji obszarów leśnych przyspieszyłby ochronę przyrody w sposób wspierający lokalne społeczności. Reformę łowiectwa, oczekiwaną przez zdecydowaną większość Polaków, można zacząć od prostego kroku: ujawnienia dochodów Polskiego Związku Łowieckiego – w końcu majątek czerpie z zabijania zwierząt, które są dobrem wszystkich Polek i Polaków. 

To jest pierwszy artykuł z cyklu zielonej hipokryzji Koalicji. Będą kolejne: o wodzie, lasach i ochronie klimatu, czyli sprawach fundamentalnych dla bezpieczeństwa Polski i jej obywateli. Ci, którzy stali w nocy, zasługują na więcej niż wampira w zielonym płaszczu. Donald Tusk powinien pamiętać: to właśnie oni dali mu władzę i mogą jej nie dać ponownie.