DZIKIE ŻYCIE 11.06.2026

100 milionów ryb, w tym chronione, giną w otwartych systemach chłodzenia elektrowni. Pierwszy raz ktoś ma za to odpowiedzieć.

Katarzyna Wiekiera
Katarzyna-Wiekiera
Elektrownia Kozienice
Elektrownia Kozienice, Fot. Archiwum Towarzystwa na rzecz Ziemi

28 maja 2026 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie wezwał operatora Elektrowni Kozienice, spółkę Enea Wytwarzanie, do uzgodnienia działań naprawczych dla Wisły i chronionych gatunków ryb. Po raz pierwszy w Polsce organ państwowy formalnie zażądał od koncernu energetycznego naprawy szkód wyrządzonych rzece. W opinii organizacji ekologicznych ten precedens może zmienić reguły funkcjonowania elektrowni.

Każdej nocy, od kwietnia do lipca, miliony larw dryfują z nurtem Wisły. Płyną biernie, unoszone prądem, rozwijając się w ciemności. To jeden z najbardziej nieuchwytnych momentów w życiu rzeki – niewidoczny z brzegu, nieobecny w zbiorowej wyobraźni. I właśnie dlatego przez dekady nikt nie pociągał do odpowiedzialności za to, że na wysokości Kozienic nawet połowa tego dryfu jest uśmiercana w systemach chłodzących elektrowni.

Elektrownia Kozienice to jedna z największych elektrowni węglowych w Polsce. By wyprodukować prąd, pobiera z rzeki do 100 metrów sześciennych wody na sekundę. Przy niskich stanach wody, coraz częstszych w dobie suszy, może to być nawet połowa całego przepływu rzeki. Larwy i narybek zasysane wraz z wodą giną w wyniku szoku mechanicznego, zmiany ciśnienia lub szoku termicznego. Siatki filtracyjne na ujęciu mają zbyt duże oczka, żeby je zatrzymać.

Badania, których nikt wcześniej nie robił

W 2018 roku zespół prof. dr. hab. Tomasza Mikołajczyka z Pracowni Ekspertyz i Badań Ichtiologicznych PEBI rozpoczął systematyczne pomiary, pobierając próby przed zmierzchem, o północy i przed wschodem słońca, bezpośrednio przy ujęciu wody. W 2023 roku wyniki ukazały się w recenzowanym czasopiśmie „Knowledge & Management of Aquatic Ecosystems": tylko w sezonie 2022 w systemach chłodzenia Elektrowni Kozienice zginęło nawet 102 miliony larw i młodych ryb należących do 23 gatunków: od jednej czwartej do połowy wszystkich dryfujących Wisłą w tym rejonie.

Woda wychodzi z elektrowni podgrzana średnio o ponad pięć stopni Celsjusza; w rekordowych pomiarach z końca czerwca osiągała 31,8°C. Na odcinku poniżej Wisła jest inną rzeką niż powyżej. 

Nasze wyniki pokazujące wysoką śmiertelność ichtiofauny wpisują się w wyniki monitoringu GIOŚ, które mówią o katastrofalnym stanie polskich rzek. Dane są zatrważające: mamy coraz mniej ryb, coraz mniej wody i potężną suszę. Już na około 10 procent stanowisk nie prowadzi się połowów monitoringowych z powodu braku wody. Przyczyny są złożone: to pobór wody, susza, zmiana klimatu, regulacje rzek i zapory. Działalność elektrowni się do tego dokłada – mówimy o wywołanej sztucznie bardzo wysokiej śmiertelności larw i narybku, którą można ograniczyć

– mówi prof. Tomasz Mikołajczyk z Pracowni Ekspertyz i Badań Ichtiologicznych PEBI

Wśród 23 ginących gatunków jest sześć objętych ochroną prawną. Ginie różanka – jeden z najmniejszych karpiowatych w Polsce, wskaźnik zdrowia rzeki; boleń – jedyny w pełni drapieżny karpiowaty, kluczowy regulator populacji; kiełb białopłetwy – związany z piaszczystym dnem i dobrze natlenioną wodą, jego zanik poprzedza degradację siedliska; koza złotawa – zasiedla wartkie odcinki z żwirowym dnem, znika gdy rzeka traci dynamikę; koza pospolita – ukryta w osadzie dennym, kurczy się wraz z regulacją rzek; kiełb Kesslera – o wąskiej tolerancji środowiskowej, szczególnie narażony na lokalne wyginięcie.

Jest też sygnał, który niepokoi naukowców osobno: coraz większy udział w dryfie, sięgający 86 procent, stanowią gatunki obce i inwazyjne (babka rzeczna i babka rurkonosa). Antropogeniczne podgrzewanie wody nakłada się na zmiany klimatu. Wisła powoli staje się rzeką ciepłolubnych przybyszów ze wschodu.

Pięć lat konsekwencji

W 2021 roku Towarzystwo na rzecz Ziemi jako pierwsze zgłosiło szkodę w środowisku. Wkrótce dołączyły Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA, Fundacja Greenmind i Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne „Wspólna Ziemia". Przez kolejne lata organizacje, w tym Pracownia na rzecz Wszystkich Istot publikowały raporty i organizowały konferencje dokumentujące skutki otwartych systemów chłodzenia dla rzek.

Enea Wytwarzanie przez cały czas postępowania opierała się na wynikach własnego nadzoru przyrodniczego, prowadzonego przez Instytut Rybactwa Śródlądowego. Badania wykazały straty w populacji dryfujących larw na poziomie średnio poniżej 6%, mieszczącym się według Instytutu w granicach błędu statystycznego. Spółka wskazuje, że straty wynikające z działalności elektrowni nie mają negatywnego wpływu na odtworzenie populacji. Na stronie korporacyjnej Enea informuje ponadto o zmniejszeniu poboru wody w sezonie spływu larw o około 25% w ciągu ostatnich trzech lat.

Jednocześnie w analizie podwójnej istotności, sporządzonej zgodnie z unijnymi standardami raportowania ESRS, spółka sama zakwalifikowała otwarty system chłodzenia jako istotny negatywny wpływ na środowisko. Wyniki badań Instytutu Rybactwa Śródlądowego nigdy nie zostały opublikowane w recenzowanym czasopiśmie naukowym.

Redakcja zwróciła się do Enea Wytwarzanie z zapytaniem prasowym o komentarz. Czekamy na odpowiedź.

Organ regulacyjny stanął przed wyborem: uznać wyniki monitoringu spółki czy niezależne badania opublikowane w recenzowanym czasopiśmie. Wybrał naukę.

Naukowcy przy pracy na promie w rejonie Elektrowni Kozienice

Przyroda zazwyczaj przegrywa z polityką i ekonomią, a tu mamy przykład prawidłowej, merytorycznej decyzji RDOŚ. Organ państwowy podszedł poważnie i profesjonalnie do sprawy. Przestudiował prace naukowe, nasze raporty, jak również raporty ENEI i nasze krytyczne ich recenzje. Urzędnicy wyciągnęli jedyne możliwe w tej sytuacji wnioski i nie bali się nacisków ze strony państwowego koncernu energetycznego czy polityków. Jest to kolejny dowód na to, że jeśli ma się dobrze przeprowadzone badania naukowe opublikowane w międzynarodowych czasopismach, nie da się ich obalić. Na naszą korzyść działa również fakt, że ENEA i współpracująca z nią państwowa instytucja naukowa nigdy nie opublikowały wyników swoich badań, a wysnuwały korzystne dla ENEA wnioski bez udokumentowanej podstawy naukowej, by ukrywać lub bagatelizować negatywny wpływ elektrowni na ekosystem Wisły 

– mówi prof. dr hab. Tomasz Mikołajczyk.

Co może się teraz wydarzyć

Enea Wytwarzanie ma 60 dni na złożenie wniosku o uzgodnienie warunków działań naprawczych. Jeśli tego nie zrobi, RDOŚ wyda decyzję nakazową. Niezależnie od scenariusza, skutki dla rzeki muszą zostać naprawione lub przynajmniej wycenione.

Minimum możliwe do wdrożenia natychmiast to ograniczenie produkcji w nocy od kwietnia do lipca, gdy larwy dryfują Wisłą, co zmniejszyłoby straty o kilkadziesiąt procent. Rozwiązaniem docelowym jest zastąpienie otwartego układu chłodzenia systemem zamkniętym, wymagającym nawet stukrotnie mniej wody, lub suchym, opartym na powietrzu.

Z punktu widzenia ochrony ryb i zasobów wodnych najkorzystniejsze byłoby jak najszybsze odejście od paliw kopalnych i szersze wykorzystanie energii słonecznej, wiatrowej i biogazu. Technologie te nie wymagają masowego poboru wody z rzek 

– mówi Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi.

Sprawa Kozienic nie jest odosobniona. W Polsce działa dwanaście elektrowni z otwartymi układami chłodzenia. Żadna nie była dotąd objęta postępowaniem naprawczym, choć, jak zaznacza Wawręty, działania tego rodzaju powinny być wszczynane z urzędu. Tymczasem obok wyeksploatowanych bloków węglowych powstają kolejne, gazowe, z tymi samymi, destrukcyjnymi dla rzek systemami chłodzenia.

Jeśli nie uda się powstrzymać tego trendu, ryby w tych lokalizacjach nadal będą masowo ginąć.

– podsumowuje Wawręty.