Dziki w mieście? Odstrzał to nieskuteczna droga na skróty
Według Rafała Trzaskowskiego Warszawa musi uśmiercać dziki, by zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom. Eksperci i naukowcy kwestionują skuteczność odstrzałów, a mieszkańcy i aktywiści protestują, domagając się stosowania przez miasto innych metod.
Rafał Trzaskowski w poście zamieszczonym na facebooku 24 września 2026 podkreślił, że bezpieczeństwo mieszkańców Warszawy jest najważniejsze. Dodał, że miasto próbowało płoszyć dziki i uzyskać zgodę odpowiednich organów na wywożenie ich poza miasto, ale bezskutecznie. Stąd konieczność ich usypiania, ponieważ, jak wyjaśnił prezydent, „dzisiejsze prawo nie daje dużemu miastu żadnego innego narzędzia”.
Warszawa w styczniu 2026 r. zwróciła się do mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego o przyjęcie uchwały, która pozwalałaby miejskim łowczym uśmiercać dziki bez obowiązującego wcześniej limitu. Sejmik woj. mazowieckiego przegłosował uchwałę 22 września 2026 r.
W poniedziałek 28 września 2026 r. przed warszawskim ratuszem odbył się protest przeciwko uchwale i szerszej polityce Warszawy wobec dzików.
Dlaczego podejście Warszawy do dzików budzi opór?
Organizatorzy protestu, czyli inicjatywa „Dziki Zostają”, Warszawski Ruch Antyłowiecki i inicjatywa „Nie Trzaskać Dzików”, zwracają uwagę na szereg problemów związanych z uchwałą i planami Warszawy wobec dzików. Oburzenie budzi przede wszystkim nieetyczny i niehumanitarny charakter rozwiązań przewidzianych w uchwale. Zgodnie z jej zapisami praktycznie każdy dzik obecny w mieście mógłby zostać uznany za stwarzającego “szczególne niebezpieczeństwo” i zastrzelony lub uśpiony i zabity przez wstrzyknięcie trucizny. Uchwała otwiera drogę do masowego uśmiercania dzików w Warszawie.
Protestujący są też oburzeni brakiem przejrzystości w sposobie procedowania uchwały, której nie konsultowano z powołanym w czerwcu br. warszawskim Zespołem ds. Dzikich Zwierząt, ani nie poddano szerokim konsultacjom społecznym. Do tego głosowanie nad nią wpisano do porządku obrad Sejmiku w ostatniej chwili, nie komunikując tego publicznie.
Podczas protestu zwrócono również uwagę na niezgodność uchwały z obowiązującym prawem. Nakazuje ono traktować uśmiercanie zwierząt jako ostateczność, po wyczerpaniu innych możliwości, a nie jako domyślny sposób rozwiązywania problemów związanych z obecnością zwierząt w mieście.
W wystąpieniach pojawił się też argument o tym, że odstrzał dzików lub odłów z uśmierceniem to metody niemające podstaw w wiedzy naukowej i nieskuteczne, a wręcz przeciwskuteczne, jako sposób na zarządzanie miejskimi populacjami dzików.
Naukowcy kwestionują skuteczność odstrzałów
Badania naukowe dowodzą, że intensywne zabijanie dzików może uruchamiać zjawisko określane jako kompensacja demograficzna. Sprawia ono, że skuteczność odstrzału w zmniejszaniu populacji dzików jest mniejsza, niż sugerowałaby liczba zabityczh zwierząt.
Naukowcy przeanalizowali dane o populacji dzików w jednym ze wschodnich regionów Francji, obejmujące obserwacje z okresu 22 lat. Okazało się, że nawet przy wysokiej śmiertelności łowieckiej, gdy średnie prawdopodobieństwo, że dzik w danym roku zostanie zabity przez myśliwych, wynosi ponad 40%, populacja dzików może nadal rosnąć.
Kompensacja demograficzna u dzików polega na tym, że w populacjach będących pod silną presją łowiecką młode samice szybciej osiągają dojrzałość i wcześniej rodzą młode. Innymi słowy, takie populacje przesuwają swoją strategię reprodukcyjną w kierunku wcześniejszego rozrodu.
Wnioski te potwierdzają również inne badania, np. porównawcze badanie dynamiki demograficznej populacji dzików we Francji i Włoszech. W tym przypadku badacze uznali wręcz, że dla wysokiego poziomu rozrodu wśród młodych samic presja łowiecka może być ważniejszym czynnikiem niż duża dostępność pokarmu.
Badania przeprowadzone w Polsce na obszarze Puszczy Białowieskiej pokazują natomiast, że nawet bardzo intensywny odstrzał może mieć relatywnie niewielki efekt populacyjny w stosunku do innych czynników śmiertelności.
Z drugiej strony istnieją badania modelowe, które pokazują, że dynamika populacji dzika jest niezwykle silnie związana z czynnikami takimi jak dostępność pokarmu, urodzaj żołędzi i bukwi, dostępność wysokoenergetycznego pokarmu rolniczego i warunki atmosferyczne w sezonie zimowym.
Dostępność pożywienia może być zatem bardziej istotnym czynnikiem wpływającym na wielkość populacji niż odstrzał.
W świetle przytoczonych opracowań ograniczanie dostępu dzików do pożywienia w mieście wydaje się być bardziej obiecującym kierunkiem zarządzania ich populacją niż masowe uśmiercanie. Potwierdzają to również doświadczenia miast, które przetestowały różne podejścia.
Barcelona i Gdynia wybierają metody nieśmiercionośne
W kwietniu 2026 r. w wywiadzie dla Onetu i Dzikiego Życia dr inż. Robert Skrzypczyński z Biura Urbanistyki Wielogatunkowej jako przykład takiego miasta wskazał Barcelonę. Jak mówi Skrzypczyński,
Barcelona [...] po latach stosowania metod śmiercionośnych stwierdziła, że to po prostu nie działa. W mieście cały czas pojawiały się nowe dziki. Ponadto ta strategia generowała te same problemy, co u nas: cierpienie zwierząt, protesty mieszkańców, wysokie koszty, zagrożenie dla osób trzecich.
Nie znaczy to, że miasta są wobec obecności dzików bezradne.
Miasto w końcu podeszło do tej kwestii w sposób systemowy, próbując zaadresować przyczyny sytuacji konfliktowych. Systemowo zapobiegać niż doraźnie reagować. Efekt komunikowany przez miasto jest bardzo obiecujący: spadek zgłoszeń o ok. 70 proc. w ciągu trzech lat.
- wyjaśnia Skrzypczyński.
W Polsce kompleksowy zestaw nieśmiercionośnych metod wzorowanych na rozwiązaniach z Barcelony wdraża Gdynia, wspierana przez powołany w tym mieście Zespół ds. Dzikich Zwierząt i Biuro Urbanistyki Wielogatunkowej. Na podstawie doświadczeń Barcelony oraz prac prowadzonych w Gdyni i opracowań nt. innych miast Biuro przygotowało kompleksowy katalog nieśmiercionośnych metod, które pozwalają skutecznie ograniczać problematyczną obecność dzików w mieście. Polegają one przede wszystkim na kształtowaniu warunków środowiskowych w mieście tak, by nie przyciągać dzików do miejsc, w których ich obecność jest niepożądana.
Dziko-odporne miasto
Nieśmiercionośne zarządzanie obecnością dzików w mieście to przede wszystkim ograniczanie dzikom dostępu do pokarmu, w tym zabezpieczanie śmietników przed dostępem zwierząt, ograniczanie przypadkowego i celowego dokarmiania oraz dostępności naturalnego pokarmu.
Kolejnym elementem jest kształtowanie dziko-odpornych terenów zieleni. Polega to na dobieraniu nasadzeń, które są nieatrakcyjne dla dzików i nie są dla nich źródłem pokarmu, w tych miejscach, gdzie obecność dzików jest niepożądana.
Jednocześnie można poprawiać atrakcyjność wybranych terenów miejskich, aby przyciągać dziki do miejsc, gdzie ich obecność nie stanowi problemu.
W przypadku miejsc szczególnie wrażliwych, jak place zabaw czy okolice placówek edukacyjnych, stosuje się fizyczne bariery i elementy naprowadzające dziki na właściwy kierunek przemieszczania się.
Obecność dzików w mieście można również ograniczać, zwiększając atrakcyjność siedliskową wybranych terenów pozamiejskich. W tym celu należy obniżać antropopresję na podmiejskich terenach leśnych, zwłaszcza jeśli chodzi o starodrzewy dębowe. Należy też chronić korytarze ekologiczne i ostoje dzikich zwierząt - w tym przestrzegając przepisów ograniczających wstęp ludzi i wprowadzanie psów na te obszary. W miarę możliwości można również tworzyć dla dzików poletka upraw odciągająjących je z terenów miejskich.
Ważnym aspektem jest również utrzymywanie mokradeł, oraz retencja wody, czyli budowa zastawek na rowach melioracyjnych, utrzymywanie oczek wodnych w lasach i na łąkach, i utrzymywanie tam bobrowych w stanie nienaruszonym.
Przeprowadzone w Warszawie badanie dr. Jakuba Gryza, opublikowane w 2024 r., wskazuje, że miejska populacja dzików koncentruje się głównie na terenach leśnych na obrzeżach miasta i wzdłuż Wisły, unikając mocno zurbanizowanej, centralnej części miasta. Potwierdza to, że warunki środowiskowe w mieście mają znaczenie dla obecności dzików.
Jeśli chodzi o zapobieganie wypadkom komunikacyjnym, do sprawdzonych rozwiązań należy znakowanie dróg na odcinkach o zwiększonym ryzyku kolizji, usuwanie gęstej roślinności wzdłuż dróg, stosowanie fizycznych barier i tworzenie przejść dla zwierząt.
Powyższym działaniom powinno oczywiście towarzyszyć edukowanie mieszkańców na temat szkodliwości dokarmiania dzików, sposobów zabezpieczania śmietników i ogródków, oraz bezpiecznego zachowania w przypadku spotkania z dzikami. Edukacja jest powszechnie niedocenianym czynnikiem, a to właśnie stosunek do dzików oparty na wiedzy i doświadczeniu świadczy o poziomie naszej kultury przyrodniczej i wpływa na bezpieczeństwo. Mieszkańcy miasta muszą jasno rozumieć konsekwencje określonych zachowań (takich jak dokarmianie, zbliżanie się do zwierząt itp.).
Skuteczność wszystkich powyższych działań zależy w dużym stopniu od dostępności rzetelnych danych i informacji na temat obecności dzików w mieście. Dlatego zaleca się monitorowanie miejsc wrażliwych i prowadzenie bieżącej oceny przyczyn i natężenia sytuacji konfliktowych.
Powinna ona opierać się na regularnym monitoringu populacji dzików w wybranych lokalizacjach, mającym na celu ocenę trendów liczebności, rozmieszczenia zwierząt na terenie miasta oraz produktywności populacji; monitoringiem należy objąć również obwody łowieckie sąsiadujące z miastem.
Katalog metod nieśmiercionośnych zamykają zalecenia dotyczące wymiany doświadczeń i współpracy z sąsiednimi gminami i powiatami oraz długofalowego planowania. Skuteczne radzenie sobie z dzikami w mieście nie jest możliwe bez wdrożenia długoterminowej, kompleksowej strategii.
Reagowanie czy zapobieganie?
We wspomnianym wcześniej facebookowym poście z 24 września 2026 r. Rafał Trzaskowski powiedział: “Kiedy dzik pojawia się przy przedszkolu, na placu zabaw czy na ruchliwej ulicy, miasto musi reagować i reaguje”. Badania naukowe, wiedza ekspertów i doświadczenia innych miast pokazują, że reagowanie, gdy dziki już są w niewłaściwym miejscu, jest spóźnione i nieskuteczne. Jeśli mówimy o metodzie reagowania preferowanej przez Warszawę - jest również przede wszystkim niehumanitarne.
Metody nieśmiercionośne (które nie wykluczają selektywnej redukcji np. wobec osobników problematycznych) wymagają więcej pracy, długofalowego planowania, koordynacji i współpracy pomiędzy różnymi podmiotami. Z tego powodu mogą politykom wydawać się mniej atrakcyjne niż oddanie sprawy w ręce łowczych. Jednak w dłuższej perspektywie tylko one są skutecznym sposobem zarządzania obecnością dzików w miastach.
Współautorem artykułu jest Grzegorz Krowicki.
Bibliografia:
- Morelle et al. (2020), Disease-Induced Mortality Outweighs Hunting in Causing Wild Boar Population Crash After African Swine Fever Outbreak; Frontiers in Veterinary Science 7:378
- Bieber, C. & Ruf, T. (2005), Population dynamics in wild boar Sus scrofa: ecology, elasticity of growth rate and implications for the control of an invasive species, Journal of Applied Ecology, 42:6
- Toïgo et al. (2008), Disentangling Natural From Hunting Mortality in an Intensively Hunted Wild Boar Population; December 2010, Journal of Wildlife Management 72(7):1532-1539
- Servanty et al. (2011), Influence of harvesting pressure on demographic tactics: implications for wildlife management; Journal of Applied Ecology, 48:4
- Servanty, S. et al. (2009), Pulsed resources and climate-induced variation in the reproductive traits of wild boar under high hunting pressure; Journal of Animal Ecology 78: 1278–1290
- Gryz J, Jasińska KD, Brach M, Jackowiak M, Krauze-Gryz D. How to Count the Uncountable? An Attempt at Wild Boar Sus scrofa, Linnaeus, 1758 Monitoring in an Urbanized Area. Forests. 2024; 15(9):1497