DZIKIE ŻYCIE 16.10.2026

Braun, Jakubiak, Morawiecki. Kto nadaje ton antyklimatycznej debacie w Polsce? [ANALIZA]

Katarzyna Wiekiera
Katarzyna-Wiekiera
Liderzy anty-klimatycznej dyskusji
Marek Jakubiak , Grzegorz Braun, Mateusz Morawiecki, Ewa Zajączkowska-Hernik | Fot. Wikipedia Commons, CC BY 3.0

Wpisy Grzegorza Brauna, Marka Jakubiaka, Mateusza Morawieckiego i Ewy Zajączkowskiej-Hernik znalazły się wśród treści osiągających największe zasięgi w analizowanej dyskusji antyklimatycznej w polskim internecie. Nie wszyscy kwestionują samą zmianę klimatu. Łączy ich jednak sprzeciw wobec polityki klimatycznej, choć uzasadniają go na różne sposoby. Analiza ich wypowiedzi pokazuje spektrum: od zaprzeczania nauce do przedstawiania transformacji jako zagrożenia dla polskiej gospodarki, przy jednoczesnym pomijaniu kosztów uzależnienia od paliw kopalnych.

Raport „Dyskusja (anty)klimatyczna w polskim internecie. Roadmapa”, przygotowany na zlecenie Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, analizuje wybrane hasła i narracje z okresu od czerwca do sierpnia 2026 r. Powstał przed „Narodową debatą o bezpieczeństwie klimatycznym Polek i Polaków”, która odbyła się 7 września w Sejmie.

Autorzy wykorzystali narzędzie SentiOne Enterprise, które służy do nasłuchu internetowego, by zidentyfikować najczęściej pojawiające się tematy i konta osiągające duże zasięgi w analizowanej dyskusji. Raport nie ocenia jednak szczegółowo wypowiedzi, mapuje dyskusję (anty)klimatyczną przez hasła i nie diagnozuje całej rozmowy. 

Niniejsza analiza przybliża wybrane wpisy, sprawdzając, jakie argumenty się w nich pojawiają i na ile odpowiadają faktom. Zakłada również, że krytyka konkretnego rozwiązania klimatycznego nie jest automatycznie dezinformacją. 

Od sprzeciwu wobec regulacji do podważania nauki

Wśród kont, których wypowiedzi o charakterze anty-klimatycznym osiągnęły największe zasięgi, raport wymienia m.in. Marka Jakubiaka, Mateusza Morawieckiego, Grzegorza Brauna i Ewę Zajączkowską-Hernik. Redakcja „Dzikiego Życia” zwróciła się do wybranych osób z prośbą o komentarz, ale do czasu publikacji nie otrzymała odpowiedzi.

Przegląd wpisów pokazuje, że nie mamy do czynienia z jednym rodzajem przekazu. Część polityków koncentruje się na sprzeciwie wobec Zielonego Ładu, systemu handlu emisjami EU ETS i kosztów transformacji. Inni idą dalej: podważają ustalenia nauki o zmianie klimatu albo sugerują, że za alarmującymi informacjami stoją ukryte interesy.

Morawiecki i Zajączkowska-Hernik: winny Zielony Ład

Wpisy Mateusza Morawieckiego koncentrują się na sprzeciwie wobec polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Były premier postuluje odejście od ETS, ETS2 i Zielonego Ładu. W jego przypadku ciężar przekazu przesuwa się na pytanie, jak zrezygnować z regulacji uznawanych za kosztowne. W takim ujęciu nie ma miejsca na rozmowę o kosztach alternatywy: dalszym uzależnieniu od węgla i innych paliw kopalnych.

Warto przy tym pamiętać, że rząd Morawieckiego uczestniczył w negocjacjach dotyczących unijnej polityki klimatycznej, w tym pakietu Fit for 55. Dzisiejsze hasła o odrzuceniu tych rozwiązań warto więc zestawiać z wcześniejszą rolą tego rządu w kształtowaniu unijnych regulacji.

Podobny kierunek widać w wypowiedziach Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która wzywa do odrzucenia Zielonego Ładu i wyjścia z systemu ETS. W jej przekazie pojawiają się również twierdzenia wymagające sprostowania lub szerszego kontekstu.

Polityczka przedstawia udział Unii Europejskiej w globalnych emisjach CO₂ jako „śladowy”. Tymczasem UE odpowiada za kilka procent obecnych globalnych emisji, a jej udział w emisjach historycznych jest znacznie większy. Samo wskazanie udziału w emisjach rocznych nie rozstrzyga, jaka powinna być polityka klimatyczna, ale określenie tego udziału jako śladowego zaciera istotny kontekst.

Zajączkowska-Hernik przedstawia też ETS jako przyczynę drożyzny. Koszty uprawnień do emisji rzeczywiście wpływają na koszty produkcji energii elektrycznej z paliw kopalnych, jednak nie wyjaśniają wysokości rachunków. Znaczenie mają również struktura polskiego miksu energetycznego, koszty paliw i pozostałe składniki ceny. 

Tak budowany przekaz przedstawia politykę klimatyczną niemal wyłącznie jako źródło kosztów, pomijając zarówno powody jej wprowadzenia, jak i koszty utrzymywania obecnego modelu energetycznego. Co więcej polityczka jednym z wpisów z 18 lipca sugerowała, że unijni urzędnicy mogą być „skorumpowanymi łajdakami, którzy biorą w łapę” bez żadnego uzasadnienia, co jest bliskie teoriom spiskowym.

Braun: rachunki jako argument przeciw transformacji

Z kolei Grzegorz Braun posługuje się hasłami „wracajmy do węgla” i „precz z Zielonym Ładem”. Unijne regulacje polityk określa m.in. jako „haracz” czy element „eurokołchozu”. Zmianę klimatu nazywa „urojeniami”. W tym przypadku krytyka polityki klimatycznej łączy się więc z podważaniem samego problemu, na który ta polityka ma odpowiadać.

W swoich wypowiedziach Braun przedstawia Polskę jako kraj z najdroższą energią w Europie. Takie twierdzenie wymaga wskazania, o jakich cenach mowa. Ceny hurtowe energii elektrycznej i ceny płacone przez gospodarstwa domowe to różne wskaźniki. Nawet jeśli ceny hurtowe w danym okresie należą do najwyższych w Unii, nie oznacza to, że polskie gospodarstwa domowe płacą najwięcej.

W rolce z 25 sierpnia Braun przedstawia „narzut klimatyczny” jako ponad połowę rachunku za prąd, gaz i paliwo. Koszty emisji wpływają na ceny energii elektrycznej wytwarzanej z paliw kopalnych, ale nie można automatycznie przypisać im ponad połowy całego rachunku za prąd, gaz i paliwo. Zwłaszcza, że ETS nie obejmuje ogrzewania budynków i transportu indywidualnego. System ETS2, który ma je objąć, ma zacząć działać w 2028 r., a towarzyszyć ma mu Społeczny Fundusz Klimatyczny w celu ochrony najuboższych.

Jakubiak: „nie mamy żadnego wpływu na klimat”

Najdalej idzie Marek Jakubiak, który wprost kwestionuje wpływ człowieka na zmianę klimatu. W rolce z 8 sierpnia stwierdził, że: „my nie mamy żadnego wpływu na ten klimat”. To twierdzenie jest sprzeczne z ustaleniami nauki, która uznaje, że wpływ człowieka na ocieplenie atmosfery, oceanów i lądów jest jednoznaczny.

Jakubiak mówi również, że stwierdzenie „planeta płonie” to „brednie”. Takie sformułowanie nie zastępuje analizy danych o temperaturach, falach upałów czy zmianach prawdopodobieństwa występowania ekstremalnych zjawisk. Kilka chłodniejszych dni nie przeczy wieloletniemu trendowi ocieplenia, podobnie jak pojedyncza obserwacja pogody nie pozwala ocenić zmian klimatu. Jakubiak po prostu utożsamia pogodę z klimatem. 

Inny argument Jakubiaka brzmi: „bez dwutlenku węgla nie ma życia”. Samo zdanie jest prawdziwe: CO₂ jest niezbędny dla fotosyntezy. Nie odpowiada jednak na pytanie o skutki wzrostu jego stężenia w atmosferze. Od epoki przedprzemysłowej stężenie CO₂ wzrosło z około 280 do ponad 420 części na milion. Problemem jest zmiana stężenia dwutlenku węgla i wpływ na bilans energetyczny Ziemi.

Jakubiak sugeruje też, że za nauką o klimacie stoją interesy biznesu związanego m.in. z pompami ciepła i klimatyzacją. Samo wskazanie, że pewne branże mogą zarabiać na transformacji, nie dowodzi jednak, że ustalenia naukowe są fałszywe. 

Wypowiedzi Jakubiaka wykraczają więc poza krytykę konkretnych rozwiązań politycznych: obejmują bezpośrednie zaprzeczanie ustaleniom naukowym i argumenty odwracające uwagę od skutków wzrostu stężenia CO₂.

Co ginie w opowieści o tanim węglu i złym ETS?

Różne przekazy polityków łączy przedstawianie polityk klimatycznych wyłącznie jako wydatków, ignorując ogromne koszty utrzymania węgla i importu paliw. Powrót do węgla ani wyjście z systemu ETS nie zagwarantują taniej energii z powodu wysokich kosztów krajowego wydobycia, wahań na rynkach międzynarodowych oraz złożonej struktury cen prądu. 

W debacie o ETS często pomija się również fakt, że sprzedaż uprawnień do emisji przynosi państwu dochody. Część tych środków jest przeznaczana na cele związane z transformacją energetyczną. Ich wykorzystanie na rozwój OZE i poprawę efektywności energetycznej może wspierać ograniczanie zależności od paliw kopalnych.

Rzetelna debata o energetyce musi uwzględniać zarówno koszty transformacji, jak i wydatki związane z brakiem działań (scenariusz alternatywny). Brak redukcji emisji to nie tylko wyższe rachunki, co anty-klimatyczni politycy konsekwentnie ignorują. Zmiana klimatu już wiąże się z zagrożeniami dla zdrowia i życia, stratami w rolnictwie, suszami, falami upałów i powodziami. Opóźnianie działań ograniczających emisje zwiększa ryzyko, że społeczeństwo będzie ponosić coraz wyższe koszty tych zjawisk.

Kto nadaje ton i co z tego wynika?

Raport Pracowni na rzecz Wszystkich Istot wskazał konta, których wypowiedzi o charakterze antyklimatycznym osiągały największe zasięgi. Niniejsza analiza wybranych wpisów pokazuje, że choć przekazy te różnią się formą mogą wspólnie wzmacniać przekonanie, że działania klimatyczne są niepotrzebne, szkodliwe lub niemożliwe do pogodzenia z dobrobytem.

Nie każda krytyka klimatycznych regulacji jest dezinformacją. Warto jednak wiedzieć, kto osiąga duże zasięgi, jakie twierdzenia rozpowszechnia i czy przedstawia odbiorcom pełny obraz problemu. Rządowe raporty, w tym opracowania NASK-u, nie wskazują nazw kont osiągających największe zasięgi w dyskusji antyklimatycznej. Raport Pracowni przełamuje to zaniechanie. 

O badaniu

Raport „Dyskusja (anty)klimatyczna w polskim internecie. Roadmapa” przygotowała polska firma konsultingowa i agencja marketingowo-strategiczna Pacyfika na zlecenie Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Badanie obejmowało wybrane klastry haseł charakterystycznych dla analizowanej dyskusji antyklimatycznej. Autorzy zastrzegli, że wyniki pokazują trendy wokół wybranych sformułowań, a nie pełną skalę dezinformacji klimatycznej w polskim internecie. 


 

Katarzyna Wiekiera – działaczka klimatyczna Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, z którym związana jest od 2021 r. Autorka artykułów i wywiadów dotyczących ochrony przyrody i polityki klimatycznej.