DZIKIE ŻYCIE

List

Maciej Kobielski

Cześć, ostatnie dni spędziłem w Nadwarciańskim Parku Krajobrazowym.

Tereny łąkowe i starorzecza między miastem Pyzdry z Zagórowem są całkowicie zalane. Nie byłoby w tym nic szczególnego (bo wylewy są jak najbardziej wskazane), gdyby nie fakt, że woda ta została wypuszczona ze zbiornika Jeziorsko, na domiar złego w niewłaściwym dla przyrody terminie. Naturalne wylewy Warty, które zaczynały się często już późną jesienią a najobfitsze były budową gniazd ptaków. Wypuszczanie wody z Jeziorska można wytłumaczyć chęcią regulacji wody spływającej z górnych części rzek. Natomiast okres, w jakim się to robi jest zupełnie abstrakcyjny. Większość stanowisk lęgowych ptaków została tym sposobem zniszczona. Ilość ptactwa wyraźnie zmalała. Podobnego zdania jest ludność miejscowa. Dużej części pól i łąk nie warto im uprawiać, bo nagle wszystko schowa się pod wodą. Ilość wody wskazuje na to, że nie zejdzie ona do końca maja, czyli o pierwszych sianokosach chłopi nie mają co myśleć. Zboża spod wody będą nadawały się raczej na kompost. Z drugiej strony wału przeciwpowodziowego jest totalne przesuszenie terenu. Rośnie „las” sosnowy, monokultura, która oczywiście w rocznikach statystycznych powiększa procentowy udział lasów w Polsce, ale z punktu widzenia zwierzyny czy wrażliwego człowieka lasem nie jest. To jakaś paranoja.

Michał Kobielski

Czerwiec 2001 (6/84 2001) Nakład wyczerpany