Działki
W związku z wizjami likwidacji „płuc Warszawy”, Ogrodów im. Żwirki i Wigury przy ulicach Hynka i 17 stycznia w Warszawie.
Wiadomo dziś, że władza nie musi pochodzić od Stwórcy, od Tego, który jest przyrodą i wszystkim co nas otacza, jest pojęciem dobra i zła, zbrodni i kary. Nowa władza ludzi sięga czasów renesansu, fascynacji wynalazkami Leonarda da Vinci, hasła: człowiek jest miarą wszechrzeczy, i przekonania, że potrafimy sami zbudować sobie nowy wspaniały świat.
Dawna władza od Stwórcy – w zagrodzie czy w królestwie – zobowiązywała do pokory wobec Jego dzieła: w Polsce okruszynę chleba – jak pisał Norwid – podnoszono z ziemi, przez uszanowanie. Jednak historia USA zaczyna się zatopieniem – dla racji ekonomicznych – worków z herbatą. Utopiono ziarenka ofiarowane człowiekowi przez roślinę, zebrane dłońmi, zebrane dłońmi ludzi, którzy wierzyli, że czynią innym dobro.
Nowi, budując swój świat, musieli go uznać za surowiec, musieli stworzyć maszyny do przetwarzania go, musieli dawnych wytresować tak, aby tym maszynom służyli. Głoszono, że dokonano wielu wynalazków, choć właściwie skopiowano jedynie prawa przyrody. Wydawało się, że sukces jest bliski, ale przyroda, choć nierychliwa, okazała się sprawiedliwa. Nie wiadomo, ile trzeba wyciąć drzew, aby zabić dziecko brakiem tlenu, nie wiadomo, ile litrów paliwa trzeba spalić, aby wywołać raka, ale takie zależności istnieją i narastają.
Państwo, z założenia, dąży do szczęścia obywateli. Gdyby każdy z nich posiadał „szczęściomierz”, to suma szczęść (minus suma smutków) powinna być jak najwyższa. Człowiek szczęśliwy jest wtedy, kiedy postępuje wedle wrodzonych atawizmów, kiedy czuje się potrzebny, kiedy wraca do natury. To dlatego nowi wykupują dacze, gdzie po stresach kilometrów jazdy, są w stanie już tylko wypoczywać – w otoczeniu karykatury tego, co kiedyś było lasem, makiety pozbawionej podszycia, zwierzyny, aromatów, pozbawionej życia.
Działki są polskim fenomenem pogodzenia miasta z atawizmem współżycia z przyrodą, budzą zachwyty przyjeżdżających do nas obcokrajowców, Francuzów, Włochów, Japończyków (bo nasz „zachód” Zachodu nie zachwyci). Teraz mają stać się surowcem. W rozległy społeczeństwie działkowiczów poziom szczęścia jest nadal wysoki, nawet dziś, w czasach dramatu bezrobocia, nawet w czasach nękania groźbą agresji i eksportacji gdzieś do strefy dacz. To nonsens. Nonsensem jest także wizja korzyści społeczno-ekonomicznych, bowiem w państwie, które samo ogłosiło się jako skorumpowane, racje te mają z dobrem działkowiczów żadnego wymiernego związku.
Rozpaczliwa obrona powierzonych przez Stwórcę działkowych drzew i ogrodów, nawet jeśli zostanie uznana za sprzeczną z prawami nowych, ma za sobą dawne głębokie polskie tradycje moralne.
Teresa Jałosińska
Polski Związek Działkowców – Zarząd Pracowniczego Ogrodu Działkowego im. Żwirki i Wigury (ul. 17 stycznia, 02-146 Warszawa).
Lipiec / sierpień 2001
(7-8/85-86 2001)
Nakład wyczerpany
Nowe rezerwaty – wspieram