DZIKIE ŻYCIE

Donosy

Omn, Agata Korbel

YES! Lato 2001

Przewodnim tematem letniego wydania magazynu YES! jest dziedzictwo. Dziedzi­czymy wszyscy – my, nasze dzieci i wnuki. Jest to prostą konsekwencją narodzenia się na Ziemi. Nie tyl­ko dziedziczymy po naszej rodzinie, ale także dzie­dziczymy język, w którym się wychowujemy, dziedziczymy baśnie, powietrze i wodę, które zasta­jemy. Dziedziczymy lasy, góry, rzeki i oceany, a także spuściznę nauki, kultury, techniki. Są to więc dzie­dzictwa przyrody i dziedzictwa będące wynikiem pra­cy ludzi. Rzadko jednak zdajemy sobie sprawę, że bez tego dziedzictwa bylibyśmy niczym. Tymczasem po­stępujemy tak, jakby liczyła się tylko produkcja i kon­sumpcja.

Wydawca magazynu Yesi Sarah Ruth van Gelder poświęciła ten numer czasopisma ludziom, którzy starają się utrzymywać nasze więzi z zastanym dziedzictwem. Najbardziej zagrożone wydaje się dzi­siaj nasze najbardziej życiowe dziedzictwo: przyroda i miejsca uświęcone wiekową tradycją. Jonathan Rowe pisze o naszych wspólnotach, dzisiaj odrzucanych i ne­gowanych. Miejsca wspólnotowe to place w miastach i lokalna przyroda, to wspólnoty społeczne i przestrze­nie, gdzie spotykają się ludzie w różnym wieku. Nie zastąpią ich lokale, ani globalne struktury. Niektóre są darem przyrody, inne zostały stworzone przez czło­wieka w długim procesie kulturowym, najnowszą wspólnotą staje się Internet. Przestrzenie publiczne spełniające potrzeby wzajemnych doświadczeń star­ców i dzieci są czymś innym niż wielkie miejsca za­kupów – to raczej parki i ogrody, w których ludzie stają się piękniejsi. Corrine Asturias pisze, że takim wspólnym dobrem jest też cisza. Dawniej człowiek mógł łatwo udać się w ciche, naturalne miejsca. Dzi­siaj cisza znika podobnie jak zagrożone gatunki. Maude Barlow opisuje, jak w Boliwii Bank Światowy omal nie doprowadził do katastrofy projektem prywatyza­cji zasobów wodnych a Michael M'Gonigle pisze o tym, jak międzynarodowe porozumienia w sprawie handlu prowadzą do utraty kontroli nad swoimi zaso­bami wód i lasów przez lokalne społeczności. Nawet kosmos przestaje być wspólnym dobrem, odkąd przy­wódcy polityczni świata chcą go zamienić w przestrzeń zmilitaryzowaną. David Bollier opisuje rolę skrawków zieleni w miastach dla podtrzymywania poczucia wspólnotowości wśród jego mieszkańców. W tym ma­gazynie znajdziemy też ostatni, napisany przed śmier­cią artykuł Donelli Meadows.

Artykuł rozpoczyna się od słów: „Pierwszym przykazaniem ekonomii jest wzrost. Zawsze wzrost. Przedsiębiorstwa muszą wzra­stać, dochód narodowy musi co roku wzrastać o zało­żony procent, ludzie muszą chcieć coraz więcej, więcej wytwarzać, więcej zarabiać, więcej wydawać. Pierwszym przykazaniem Ziemi jest, że wszystkiego jest do­syć. Tyle ile trzeba, i nie trzeba niczego mnożyć. Wystarczy dla wszystkich ziemi, wody, słońca. Wszyst­ko, co rodzi się na ziemi ma odpowiednią wielkość, kształt, zdolności. Planeta nie stara się być większa, żeby stać się lepszą. [...] Ekonomia mówi, że masz konkurować, dopiero wtedy się spełniasz.. A miernikiem konkurencji ma być wzrost. [...] Ziemia uczy nas czegoś innego. Tak konkurujmy, ale w ramach istniejących ograniczeń. Bierzmy tylko tyle, ile potrzebuje­my do życia. Zamiast zwyciężać innych musimy się dzielić z innymi. Ziemia to nie pole bitwy – to pole współpracy. Czasami potrzebna jest konkurencja, innym razem współpraca. Ekonomiści mówią, że musi­my się spieszyć i szybko używać. Czym szybciej coś zużyjemy, tym szybciej kupimy nowe. Jak coś się nam znudzi, mamy to wyrzucić [...] Ziemia mówi – to non­sens. [...] Ekonomia, która zawładnęła światem w ciągu ostatnich 200 lat odebrała wartość wszystkiemu, co wartościowe zastępując to wartością zużywania. [...] Przetrwają jednak wartości Ziemi, a nie warto­ści ekonomii. Osobiście możemy wybrać czy wolimy wartości ekonomii, czy wartości Ziemi, albo połączy­my nasze wartości z wartościami Ziemi, albo sami zobaczymy co się stanie”.

Przesłaniem rozmowy z Da­videm C. Kortenem „Co robić kiedy korporacje rzą­dzą światem” jest pogląd, że chociaż przeciwnicy globalizacji mogą być postrzegani jako izolowane jed­nostki, to oni właśnie tworzą dziś najbardziej między­narodowy ruch społeczny w całej historii.

Resurgence, lipiec/sierpień 2001

Ten numer pięknie wydawanego miesięcznika poświęcony jest sztu­ce i jej roli w życiu człowieka. Vandana Shiva pisze o przemocy globalizacji, Peter Marshall o korzeniach alchemii i ekologii, Satish Kumar o tym, jak własne pieczenie chleba łączy nas z korzeniami ekologiczny­mi, a John Todd o rewolucji w projektowaniu, sugeru­jąc, że każdy powinien być projektantem, traktując świat naturalny jako świątynię. Oliver Lowenstein, w obszernym eseju na temat sztuki pokazuje, że jej najwyższą wartością jest prostota. Prostota powinna być celem. Człowiek pomyli romantyzm z kolekcjo­nowaniem rzeczy. Tymczasem romantyczny jest ka­mień, w swojej naturalności. Artykuł nosi tytuł: „Zmysłowa prostota”. Greg Ticker pisząc o malarzu Nicku Naydlerze zwraca uwagę, że prawdziwa twór­czość nie polega na zostawianiu śladów, ale na osobi­stej drodze do wolności.

Earth First! Journal, sierpień/wrzesień 2001

Słynny w ruchu ekologicznym magazyn Earth First! od kilku miesięcy ma nową szatę (wychodzi obecnie w formacie A4) i nową redakcję. Niestety, pismo prze­chodzi na pozycje anarchistyczne, mniejszą wagę przy­pisując dzikiej przyrodzie. Znany w Ameryce autor David Orton pisze w artykule „Głęboka ekologia, Earth First! i anarchizm” o konieczności odwoływania się do wartości przyrody, kiedy chcemy sprzeciwiać się opresyjnemu dla człowieka i przyrody systemowi. Nadal jed­nak EF!J jest to jeden z najważniejszych magazynów środowisk działających w obronie przyrody, z którego możemy się dowiedzieć o żywym na świecie ruchu dzia­łań bezpośrednich ratujących ostatnie obszary nienaruszone przez człowieka. Amerykanie sporo dyskutują o terrorystach Tedzie Kaczyńskim (którego manifest w obronie godności człowieka i przyrody stał się tema­tem zajęć na wielu uniwersytetach – jego autor odsiaduje wyrok dożywocia) i Timothy McVeighu mordercy 168 osób w Oklahoma City, straconemu niedawno mimo pro­testu Papieża. Obaj byli przywiązani do ideologii, w któ­rą ślepo wierzyli. W tym numerze EF!J Znajdujemy interesujący artykuł absolwentki stosunków międzyna­rodowych, która korespondowała z Timothym McVeighem do ostatnich chwil jego życia. Autorka, uznając, że terrorysta sam stał się narzędziem systemu, przeciw któremu występował, porusza wiele kwestii moralnych zachodniej polityki. Pisała do wielu znanych ludzi, m.in. do Kissingera i Madelaine Albright, ale oni nie odpowia­dali. McVeigh został wyszkolony jako amerykański żoł­nierz i dostał medale za bohaterski udział w wojnie w Zatoce Perskiej. Swoją egzekucję nazwał samobój­stwem systemu, którego stał się narzędziem. Kiedy wró­cił z wojny popadł w stres spowodowany załamaniem się wiary w sprawiedliwość. Jak napisał McVeigh, Ame­rykanie zabili w ostatnich latach co najmniej 150000 cywilów w imię „wyższych wartości” rynku i wprowa­dzaniu swojego modelu życia. Sędzia na jego procesie powiedział, że „Nasz rząd jest potężnym nauczycielem, który poucza wszystkich ludzi dając im przykład”. Au­torka zastanawia się, czy tym przykładem jest napalm w Wietnamie, tysiące cywilów zabitych w Trypolisie, Bagdadzie, nie wspominając o Hiroszimie i Nagasaki, nie wspominając o zniszczeniach przyrody? Wszędzie tam ginęli ludzie, którzy z celami wojen nie mieli nic wspólnego. Nikt nie stanął przed sądem za zabicie 5 milionów ludzi w Południowo-wschodniej Azji, milionów Indian amerykańskich czy Afrykanów, ponad milion ofiar w Iraku. McVeigh był zwykłym mordercą, który w sza­leństwie i desperacji wysadził w powietrze budynek, który dla niego uosabiał zło, zabijając ponad stu zwykłych cy­wilów. W ten sposób, po wykonanej egzekucji, ilość ofiar jego czynu wzrosła razem z nim do 169. Autorka zadaje kłopotliwe pytanie: kto stworzył McVeigha, który poczuł się osaczony w świecie zniszczonych wartości między­ludzkich i przyrody. Niczego mu nie wybacza, ale pyta, jak wykorzystać ofiary jego zbrodni i jego własną ofia­rę? Jeśli McVeigh był potworem, to był on potworem, którego potrzebował system. W ostatnim zdaniu McVe­igh napisał: „Większość cudzoziemców nienawidzi Ame­rykanów z tych samych powodów, z których większość Amerykanów nienawidzi mnie. Zastanów się nad tym”. Nienawiść jest najgorszym doradcą, ale warto się nad tym zastanowić.

Omn.

Koniec wydobycia ropy naftowej w Sundarbarnach

Zwycięstwo! Rząd Bangladeszu, po długiej i wyczer­pującej kampanii prowadzonej przez aktywistów spo­łecznych, naukowców, organizacje pozarządowe, udziałowców i polityków z Bangladeszu i całego świa­ta, odmówił Shellowi zgody na dalsze wydobywanie ropy naftowej w Sundarbarnach.

Rainforest Actionnetwork atakowany

Prawicowi lobbyści starają się nakłonić rząd Stanów Zjednoczonych do przywrócenia oddziałowi TRN, Rainforest Action Network (RAN), statusu organiza­cji nonprofit. Ta procedura ograniczy efektywność prężnej grupy aktywistów, których jednym z większych sukcesów było ostatnio nakłonienie niektórych z najbardziej znaczących światowych konsumentów produktów drzewnych do rezygnacji z nabywania drewna pochodzącego z wycinki starodrzewów.

Zagraniczne inwestycje w rosyjski przemysł drzewny

Rosyjski przemysł papierniczy przeżywa okres sil­nego rozwoju. Produkcja jest finansowana głównie przez Austriaków i Amerykanów, a rynki zbytu to przede wszystkim kraje Zachodu. Organizacje poza­rządowe tego kraju obawiają się, że związana z tym przemysłem ekspansywna wycinka przesądzi o losie starych lasów w europejskiej części Rosji.

Tama Meridian

Dolina rzeki Saskatchewan w południowo-wschod­niej Albercie (Kanada) jest zagrożona. Nowy mini­ster środowiska Alberty wyraził zgodę na budowę stukilometrowej tamy, której realizacja doprowadzi do zniszczenia jednej z najistotniejszych dla południowej Alberty ostoi dzikiej zwierzyny. Dolina rzeki Saskatchewan jest ważnym na skalę całego kraju skupiskiem dzikiego życia, domem dla wielu zagrożonych gatun­ków ryb, płazów, gadów, ssaków i roślin, zimowym matecznikiem jeleni, miejscem gniazdowania wielu drapieżnych ptaków i schronieniem dla zimujących węży. Znajduje się tu również jeden za najgłębszych kanionów kanadyjskich prerii.

Opracowanie: Agata Korbel

Wrzesień 2001 (9/87 2001) Nakład wyczerpany