Miesięcznik Dzikie Życie

12-1/102-103 2002/2003 Gru 2002 / Stycz 2003

Droga

Juraj Lukáč

"Tam gdzie wszystko
realizuje się bez działania,
nie jest możliwe,
aby nie zapanowała harmonia"

Lao-Tsy, Tao Te Ching

Droga jako proces, nie pas asfaltu, jest wielce interesującym zjawiskiem. Gdzieś człowieka wiedzie. I nie jest to tak oczywiste, jakby się mogło pierwotnie wydawać. Przede wszystkim wędrujący człowiek pozostawia po sobie ślad. Za naszymi stopami, w zroszonej trawie leśnej łąki pozostaje ścieżka połamanych ziół. Czasem po kimś pozostanie głęboka bruzda w naszej pamięci.

Poszukiwania własnej drogi, czy też próby spojrzenia za siebie, na przebyty odcinek, nie stają się udziałem każdego. Ktoś chodzi człap-człap, bez kompasu, nie dbając o kierunki, a pozostawia po sobie sześćdziesięciometrowy pas autostrady. Inny ma przystanki, jasno wytyczony kierunek, a za sobą metrową erozyjną szramę. Następny zmierza do swego celu myśliwską ścieżką, skrajem lasu.

Ja za ważne uważam sny i nie-działanie. Gdy człowiek idzie drogą śladem własnych snów i przeżywa swe życie tworząc je na kształt wyobrażeń, osiągnie nieoczekiwane efekty.

Nagle samotność okaże się nie być samotnością, nędza nie jest nędzą, słabość słabością. Nie obawiajcie się budowania powietrznych zamków i wypatrywania dróg ku nim. Równocześnie nie zapominajcie, że wprawdzie powietrzne zamki mogą unosić się w powietrzu, ale zawsze przyjdzie czas, aby postawić pod nimi fundamenty. Jednocześnie dobrze jest uświadomić sobie starą prawdę Mistrza Lao-Tsy wypowiedzianą już przed trzema tysiącami lat: "Czyń bez działania, a nic nie pozostanie nie zrobione". Przy czym oczywiste jest, że staruszek nie myślał o słodkiej, zupełnej bezczynności, ale o czynieniu poprzez brak oddziaływania. Nie uwierzylibyście na przykład, ile można dla ochrony przyrody zrobić poprzez brak działania.

Idę drogą wiodącą ku skale. Gdy obudzicie się na niej rano, ujrzycie przed sobą lśniący w promieniach wschodzącego słońca jodłowo-bukowy las sięgający po horyzont. A las ten, pełen mchu, salamander, sów, wody i starych, połamanych drzew, skrywa w sobie drobną ścieżkę, przetartą moimi nogami. Spróbujcie przejść tą ścieżką do mnie, tu na skale.

Juraj Lukáč

tłum. Janusz Rubisz