Miesięcznik Dzikie Życie

3/201 2011 Marzec 2011

Czy rzeczywiście świnia jest brudna, lis jest chytry, a baran ma zakuty łeb?

Dorota Sumińska

Czy rzeczywiście świnia jest brudna, lis jest chytry, a baran ma zakuty łeb? A jaki jest człowiek? Odpowiem, nie owijając w bawełnę: chytry, brudny i ma zakuty łeb. Nie gniewajcie się, Drodzy Czytelnicy, tylko zastanówcie się chwilę. Kto najbardziej brudzi na naszej planecie? Człowiek. Kto dopuszcza się oszustw na skalę świata? Człowiek. Kto nie może zrozumieć, że takie postępowanie prowadzi do zguby? Człowiek. Skąd więc wzięły się takie określenia w stosunku do zwierząt? Z ludzkiego ignorowania inności.

Zauważmy, jak łatwo degradujemy innych tylko dlatego, że są „inni”. Nie musimy daleko szukać, wystarczy przypomnieć sobie segregację rasową, Holokaust i stosunek kolonizatorów do mieszkańców podbitych terenów. A przecież to wszystko robiliśmy w obrębie tego samego gatunku Homo sapiens. Trudno więc się dziwić, że po wizycie w chlewiku dochodzimy do wniosku: świnia jest brudna. Szkoda, że nie wysnuwamy wniosków po wyjściu z dworcowej toalety.

Wyobraźmy sobie, że zamykają nas na powierzchni czterech metrów kwadratowych, karmią ponad miarę, nie pozwalają korzystać z toalety ani myć się. Jestem pewna, że już po kilku dniach śmierdzielibyśmy gorzej niż świnia. A ona jest w takiej właśnie sytuacji. Protoplasta świni, dzik, jest nie tylko niezwykle inteligentny, ale też dba o higienę. Kąpiele w błocie zabezpieczają przed pasożytami, ich działanie można porównać z maseczkami stosowanymi przez ludzkie elegantki. Świnia nie siedziałaby w chlewiku z własnej woli. To jej więzienie i żyje tak, jak na to pozwala sytuacja. Zła sytuacja.

Rzekoma chytrość lisa to nic innego, jak umiejętność radzenia sobie w życiu. Lis to niewielki drapieżnik. Poluje na małe zwierzęta. Głównie gryzonie, ale gdy nadarzy się okazja „oczyszczenia” kurnika, czemu nie skorzystać. Inteligencja i cierpliwość pozwalają mu na wybranie odpowiedniego momentu na wizytę w kurzej rezydencji. Umie poruszać się w ludzkim świecie i unikać pułapek. Czy to nie powód do dumy? On nie jest złodziejem. To my zabraliśmy mu tereny łowieckie, a przecież gdzieś musi polować.

Zakuty, barani łeb – lubimy mówić o kimś, kto nie umie sprostać naszym oczekiwaniom. Ale dlaczego barani? Może dlatego, że baran ma głowę zbrojną w jedne z najmocniejszych na świecie rogów – i uderzenie, które nam roztrzaskałoby czaszkę, nie robi na nim wrażenia. Tylko pozazdrościć. Kaski, w które zakute są głowy motocyklistów, to bańki mydlane w porównaniu z baranim łbem. Mam tylko wątpliwości, kto zasługuje na określenie „zakuty, barani łeb”: motocyklista jadący dwieście kilometrów na godzinę czy baran toczący godową walkę.

Ty głupia krowo – znaczy nie tylko tyle, że głupia, ale również, że niezgrabna. Gdyby choć połowa przedstawicielek naszego gatunku miała ćwierć gracji krowy, żylibyśmy wśród modelek. Poza tym gdyby krowa była głupia, przejmowałaby się takimi bzdurami jak giełdowe zawirowania. Ona nie wpada w panikę, gdy akcje idą w dół. Co ją to obchodzi. Czy nie przyjemniej kontemplować horyzont i smakować słodką koniczynę? I kto tu jest głupi?

Czarne koty podobno przynoszą pecha. Ja mam dziesięć kotów, w tym dwa czarne. Codziennie tysiąckrotnie przebiegają mi drogę i z całą pewnością mogę powiedzieć, że dzięki temu dobrze mi się wiedzie. Poza tym królem kotów jest mój czarny jak węgiel Maciuś. Kiedy spojrzy na mnie swoimi złotymi oczyma, wiem, że wszystko ułoży się znakomicie. Nie mam tej pewności, gdy spotkam wzrok urzędnika w czarnym garniturze, a gdy taki przebiegnie drogę, to już wiem, że klapa.

Jest wiele zwierzęcych „imion” o pejoratywnym znaczeniu. Wszystkie, ale to wszystkie są krzywdzące i kłamliwe. Nieszczęsna żmija jest przepięknym, chronionym gadem naszego środowiska. Ludzie uwzięli się na nią. Za co? A za to, że jadowita. A przecież pszczoły też dysponują jadem i są po stokroć agresywniejsze niż żmija zygzakowata. Ona kąsa tylko w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Unika człowieka jak ognia. Nigdy nie atakuje kogoś, kogo nie można połknąć. Jad jest jej niezbędny do polowania. Ukąszenie człowieka to dla niej wielka strata. Dlatego kąsa tylko wtedy, gdy się na nią mocno nadepnie lub na niej usiądzie. A co zrobiłby człowiek dysponujący zębami jadowymi, gdyby został przydepnięty przez słonia? Człowiek, najokrutniejsze z ziemskich stworzeń, „kąsa” z broni palnej istoty, które nawet go nie tknęły.

Następny w kolejce jest padalec. Śliczny, mieniący się kolorami tęczy klejnot naszych lasów i łąk, beznoga jaszczurka. Nie wiem, dlaczego jej imieniem nazywa się ludzi podłych. Padalec niczym sobie na to nie zasłużył. W obliczu człowieka jest bezbronny jak małe dziecko. Na dodatek naprawdę piękny.

Panuje opinia, że skóra gadów, węży i jaszczurek, jest oślizła. Jest to opinia tych, którzy nigdy węża nie dotykali. Gdyby go dotknęli, poczuliby najdelikatniejszy aksamit o temperaturze otoczenia.

Kolejna bzdura to nietoperz wkręcający się we włosy. Po pierwsze nietoperz nie jest idiotą, więc czego miałby szukać w koku jakiejś szacownej damy? Może wszy? Ale czy wtedy damę można nazwać szacowną? Nasze nietoperze są owadożerne. Polują o zmroku i przed świtem. Dysponują zmysłem echolokacji i potrafią celnie zlokalizować niewielką ćmę. Nie ma mowy, aby pomyliły ją z ludzką głową.

Tego typu niedorzeczne mity można mnożyć w nieskończoność. Mam nadzieję, że udało mi się rozwiać ich drobną część. Jeśli chodzi o pozostałe – odwołuję się do zdrowego rozsądku Czytelnika.

Dorota Sumińska

Dorota Sumińska – lekarka weterynarii, pisarka, felietonistka, prowadziła program „Zwierzowiec” w TVP1 i „Zwierzęta na cztery łapy” w I Programie Polskiego Radia.

Artykuł pierwotnie ukazał się w kwartalniku „Ryms” nr 7, jesień 2009.