Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/217-218 2012 Lipiec i sierpień 2012

„Salamandra” – przyroda w obiektywie

Monika Stasiak

Pierwsze, co uderza czytelnika, gdy bierze do ręki magazyn wydawany przez Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody, jest kolor. Błyszcząca barwna okładka z fotografią w skali makro i nieco mniej błyszczące, ale równie kolorowe wnętrze pisma, z którego spoglądają na nas przedstawiciele świata natury. Widać, że grafika nie stanowi tu zaledwie uzupełnienia tekstu, wizualnej dokumentacji przekazywanych treści. Strona graficzna pisma nosi znamiona zbytkownej (znów daje o sobie znać moja obsesja na punkcie formalnej surowości i niechęć do kredowego papieru), ale może to po prostu wynikać z chęci nadania odpowiedniej oprawy fotografii przyrodniczej, która posiadać winna nie tylko wartość ilustracyjną, lecz również artystyczną. Jak nie sposób wyobrazić sobie „Mikrokosmosu” czy nawet naszej rodzimej produkcji poświęconej Dolinie Baryczy, kręconych amatorsko kamerą „z ręki”, tak samo trudno byłoby oddać piękno fotografii przyrodniczej bez zapewnienia jej właściwej formy.

Salamandra

„Salamandra”. Okładka z 2002 r.

Co się zaś tyczy strony merytorycznej pisma, to pytanie o dość wyczerpujące ujęcie prezentowanych treści najprościej byłoby ująć krótkim: „zależy, kto czyta”. Z pozycji swej laicko-amatorskiej wiedzy na temat przyrody, uznaję obecny w „Salamandrze” poziom szczegółowości za wystarczający. Brak może w większości artykułów tego nieśmiertelnego bożka nauki, jakim są przypisy, ale mamy za to namiary na autorów i opis ich przynależności instytucjonalnej, więc w razie wątpliwości zawsze możemy zasięgnąć języka u źródła.

Czy jednak wydawany przez PTOP magazyn to pozycja jedynie dla laików i amatorów? Doświadczenie podpowiada mi, że nie, bo choć nie wiem, jaka jest w tej mierze opinia „gremiów akademickich”, to znam przyrodników-praktyków, dla których „Salamandra” stanowi cenne źródło wiedzy i inspiracji. Owa wiedza obejmuje zaś całość polskiego (i nie tylko) świata roślinno-zwierzęcego, poczynając od opisów roślin i ich siedlisk, poprzez przybliżanie sylwetek kręgowców i bezkręgowców, skończywszy zaś na podróżniczych reminiscencjach z wypraw do odległych krain.

Salamandra

„Salamandra”. Okładka z 1994 r.

Drugi istotny nurt w bardzo przejrzystej kompozycji pisma stanowią opisy aktualnych działań podejmowanych przez PTOP „Salamandra”. Obszerność tego działu odsyła nas do roli biuletynu, jaką pełnił on dla organizacji od początku swego istnienia. Choć od tego czasu jego podtytuł zmienił się z „biuletynu” na „magazyn” (czyżby poszukiwanie skojarzeń z „National Geographic”?), funkcja popularyzatora działań Towarzystwa pozostała. Obok wieści z frontu, na funkcję zaplecza organizacji składają się również regularne zachęty do zostania członkiem PTOP (czytaj: płacenia składek członkowskich), jak i specjalne okienko z podziękowaniami dla darczyńców. Trochę razi może, iż wśród tych ostatnich figurują zwykle firmy komercyjne, ale przynajmniej dopóki nie ma to wpływu na niezależność pisma, pozostaje wewnętrzną sprawą polityki finansowej Towarzystwa.

Ostatnim wartym uwagi elementem „Salamandry” jest rubryka „Prawo (nie)doskonałe”, stanowiąca cenne kompendium interpretacji i komentarzy do przepisów prawa ochrony przyrody. Z mojego punktu widzenia może trochę brakuje tu szerszego opisu możliwości wykorzystania danych paragrafów w praktyce, który pozwoliłby czytelnikom nie tylko na orientację w gąszczu aktów prawnych, ale i na określone potrzebą działanie.

Jeśli w ramach zakończenia miałabym stwierdzić, dla kogo właściwie jest „Salamandra”, to oprócz członków i sympatyków PTOP wymieniłabym (poprzez skojarzenie z moim kolegą – czytelnikiem magazynu) pasjonatów przyrody, z równym zacięciem oglądanej, co obfotografowywanej. Ludzi, którzy niekoniecznie związując się z opisywaniem natury zawodowo, pozostają jej wiernymi uczniami, gotowymi poszerzać własną wiedzę przyrodniczą. Pozostaje życzyć pismu, by w swym dążeniu do formalnej doskonałości nie zatraciło owej funkcji edukacyjnej.

Monika Stasiak

Salamandra

Wydawca: PTOP Salamandra

Od kiedy: 1994 r.

Istnieje: tak

Częstotliwość: półrocznik

Format: A4 (od 2009 r.)

Objętość: 40 stron

Redaktor naczelna: Adriana Bogdanowska

Kolor: tak

Dostępny w Internecie: tak