Miesięcznik Dzikie Życie

5/227 2013 Maj 2013

Zielone technologie

Ryszard Kulik

Okruchy ekozoficzne

Nie może być inaczej. Przed nami świetlana przyszłość, w której nowoczesne technologie zrewolucjonizują codzienne życie oraz uczynią je wygodnym i jednocześnie przyjaznym dla przyrody. Będziemy mieć energooszczędne pralki, zmywarki, lodówki, będziemy mieszkać w pasywnych domach, gdzie wyrafinowane urządzenia będą odzyskiwać ciepło, które teraz bezpowrotnie ucieka przez otwory wentylacyjne. Rozmaite czujniki będą sterować światłem oraz ogrzewaniem i chłodzeniem, tak by zminimalizować straty energii. Inteligentne systemy zarządzania ciepłem, wodą i prądem będą czuwać, aby nic się nie zmarnowało. Jeśli tak będzie, to przyroda w końcu odetchnie z ulgą, a my będziemy mieć przekonanie, że najlepiej zatroszczyliśmy się o przyszłość planety.

A jednak ta wizja mnie przeraża. Dzisiaj zaawansowane technologie są stosowane w sposób ograniczony, ponieważ są droższe niż tradycyjne rozwiązania. Panuje niemal powszechne przekonanie, że aby być ekologicznym, trzeba być bogatym. I rzeczywiście, pionierami ekologicznych rozwiązań są przede wszystkim kraje bogate, a na te wszystkie zielone fanaberie mogą sobie pozwolić wyłącznie ludzie zamożni. A bogate kraje mają to do siebie, że zużywają więcej energii niż te biedne. Zależność jest tutaj jednoznaczna: im większe bogactwo, tym większe zużycie zasobów naturalnych, paliw oraz innych surowców. Im wyższy poziom rozwoju, tym większy ślad ekologiczny. Co to oznacza? Żeby oszczędzać energię poprzez stosowanie zielonych technologii, trzeba zużyć sporo energii.

Ten paradoksalny mechanizm można prześledzić na przykładzie kupna nowej energooszczędnej pralki zastępującej starą. Jeśli ta dotychczasowa działa, choć zużywa więcej energii i wody, to zakup nowej wiąże się z określonymi kosztami środowiskowymi. Przede wszystkim trzeba zutylizować starą pralkę, no i wyprodukować nową, a w końcu i ją kiedyś zutylizować. Zwykle przy decyzji kupna nowego urządzenia bierzemy pod uwagę różnice w kosztach eksploatacji, ale to zaledwie jest część kosztów. Wyprodukowanie nowej pralki pochłania sporo energii i surowców. Żeby ją wyprodukować trzeba też wcześniej stworzyć zakład produkcyjny. Aby to się stało, istnieć musi cała infrastruktura, dzięki której możliwe jest funkcjonowanie systemu gospodarczego. Im bardziej zaawansowane urządzenia produkujemy, tym bardziej rozwinięta musi być gospodarka oraz towarzyszące jej technologie. To wszystko wymaga sporo energii.

Śledząc pełny cykl życia konkretnego urządzenia widać jak wiele energii trzeba, by wyprodukować, użytkować, a następnie zutylizować to urządzenie. Jego użytkowanie to zaledwie część kosztów, jakie ponosi środowisko. Patrząc na pralkę widzimy cały nasz ludzki świat z dymiącymi kominami, wstęgami dróg, sznurami samochodów, wymierającymi gatunkami czy innymi kłopotami środowiskowymi.

Oszczędności są iluzoryczne. Podobnie wygląda to z naszym wolnym czasem. Pralki, samochody, telefony i wiele innych urządzeń miały sprawić, że będziemy mieć więcej czasu. Ale tak się nie stało. Zaoszczędzony czas wykorzystujemy bowiem na angażowanie się w kolejne sprawy, zamiast po prostu odpocząć. W ten sposób im więcej czasu oszczędzamy, tym mniej go mamy. Tempo życia w związku z tym mechanizmem dramatycznie przyspieszyło, a nam coraz trudniej w tym wszystkim utrzymać zdrową równowagę.

Zielone technologie mamią nas swoim prośrodowiskowym wizerunkiem. Ale po prawdzie jest to w dużym stopniu chwyt marketingowy. Chodzi o to, by konsument dał się złapać na haczyk i uspokoił swoje ekologiczne sumienie. Nie chodzi o środowisko, lecz o podtrzymywanie przy życiu systemu gospodarczego, który karmi się naszą konsumpcją, a ta żąda nieustannych nowości. Wprowadzanie nowoczesnych technologii jest zatem warunkiem podtrzymującym rozwój w jego obecnej postaci z całym bagażem negatywnych konsekwencji środowiskowych.

W kołowrocie nowoczesności gonimy za tanią i dostępną energią, by móc oszczędzać coraz więcej energii. Dlaczego nikt nie kwestionuje tego szaleństwa? Bo to oznacza wbijanie noża w samo serce istniejącego systemu gospodarczego.

A żeby oszczędzić energię trzeba naprawdę niewiele. Wystarczy wyłączyć, to co jest włączone. Z drugiej jednak strony trzeba niezwykłej determinacji, by to zrobić. Trzeba heroizmu, by przeciwstawić się głównemu nurtowi i nie dać się uwieść świetlanej przyszłości pełnej ekologicznych gadżetów. Albert Einstein w tym kontekście mówił, że dzisiejszemu światu jest potrzebna nie tyle energia jądrowa, ile raczej energia zamknięta w ludzkim sercu, którą trzeba wyzwolić.

Ryszard Kulik