Miesięcznik Dzikie Życie

6/300 2019 Czerwiec 2019

O ekologii, dzikim życiu i poezji. Rozmowa z Ruth Padel

Wywiad Małgorzaty Poks i Justyny Tymienieckiej-Suchanek

Justyna Tymieniecka-Suchanek: Jak ważna jest dla Ciebie ekologia?

Ruth Padel: Bardzo ważna. Ekologia świadczy o tym, jak gatunki ewoluowały i przystosowywały się do wspólnego życia w danym środowisku. Darwin niejako wymyślił to pojęcie, a ja staram się je respektować poprzez to, co robię i we wszystkich miejscach, gdzie jestem.

Niedawno powstało w Polsce Akademickie Stowarzyszenie przeciwko Myślistwu Rekreacyjnemu. Czy podobne inicjatywy podejmowane są w Wielkiej Brytanii? Co myślisz o polowaniach w XXI wieku?

Obrazek

Nie jestem pewna, czy istnieje jakaś inicjatywa akademicka. Wielka Brytania jest obecnie bardzo podzielona na miasto i wieś i to głównie w okolicach wiejskich aktywiści protestują przeciw polowaniom z psami. Te protesty mają bogatą tradycję kulturową sięgającą trzydziestu lat wstecz. Aczkolwiek, wydaje się, że „drag hunting” – czyli konne polowanie z psią nagonką podążającą za śladem zostawionym przez człowieka – może zaspokoić instynkt łowiecki bez potrzeby zabijania lisów czy saren.

Uważam, że polowanie jest okrutne i powinno się go zabronić.

Małgorzata Poks: W czasie gdy rozmawiamy, centrum Londynu wciąż jest sparaliżowane pokojowymi manifestacjami organizowanymi przez aktywistów ruchu Extinction Rebellion1. Celem ruchu jest sprzeciw wobec zmian klimatycznych i zapaści ekologicznej. Manifestacje w Londynie trwają od dwóch tygodni. Czy, jako mieszkanka Londynu, odczułaś skutki tych działań na własnej skórze? Jaki jest Twój stosunek do żądań i metod walki Extinction Rebellion?

Przez większą część manifestacji Extinction Rebellion przebywałam w Nowym Jorku, próbując dokończyć książkę, nad którą obecnie pracuję, ale od czasu publikacji „Tigers in Red Weather” (2005) zamartwiam się tym, przeciwko czemu protestują aktywiści EX: zmianą klimatyczną i zapaścią ekologiczną. Uważam, że słowa i postawa Grety Thunberg2 wyrażają oczywistą prawdę i jeśli protesty oraz zamieszki mają pomóc zwrócić uwagę ludzi na wyżej wymienione zagrożenia, to są one konieczne. Przecież załamanie klimatu spowoduje znacznie większe zamieszanie.

Jako ruch polityczno-społeczny, EX narodził się w Wielkiej Brytanii i rozprzestrzenił na cały świat. Aktywiści ogłosili już „Międzynarodowy pokojowy protest przeciwko zbrodniczej bezczynności rządów w sprawie kryzysu ekologicznego”3. Jak czytamy na stronie internetowej, wiele państw, w tym Polska, już się przyłączyło do tego protestu. Rozgrywające się na naszych oczach wydarzenia potwierdzają fakt, że Wielka Brytania pozostaje niekwestionowanym liderem walki przeciwko degradacji środowiska naturalnego. Czy mogłabyś przybliżyć czytelnikom „Dzikiego Życia” owo fenomenalne zainteresowanie Brytyjczyków zagadnieniami ekologii i ochrony dzikiej przyrody?

Trzeba pamiętać, że to co dzieje się w Londynie zbiegło się z wizytą Grety Thunberg i jej przemówieniem w brytyjskim Parlamencie! A więc w pewnym sensie Szwecja przyłączyła się do działań EX. Ale brytyjska tradycja troski o środowisko naturalne sięga wstecz co najmniej do postaw odzwierciedlonych w angielskiej i szkockiej poezji przyrody4. To poeci przyrody zaczęli przestrzegać przed katastroficznymi skutkami rewolucji przemysłowej dla dzikiej fauny i flory. Jako małe, gęsto zaludnione państwo wyspiarskie, stanowimy mikrokosmos problemów wywołanych przez człowieka, z jakimi zmaga się cały pozaludzki świat.

Sama jesteś głęboko zaangażowana w kwestie ochrony dzikiego życia, co udowodniłaś chociażby w swojej zdumiewającej książce „Tigers in Red Weather”. Przez dwa lata tropiłaś tygrysy w Indiach, niepokojąc się realną możliwością ich wymarcia. Co jest tak fascynującego w tygrysach i innych dzikich gatunkach? Czy wierzysz w przyszłość azjatyckich tygrysów i innych zwierząt dziko żyjących?

Gandhi powiedział: „na świece wystarczy na potrzeby wszystkich, ale zabraknie dla chciwości niektórych”. Chcę wierzyć, że przed azjatycką dziką przyrodą jest przyszłość. W Azji jest wielu wspaniałych działaczy na rzecz środowiska naturalnego, szczególnie bliscy są mi działacze z Indii, choć wiem, jak trudną prowadzą walkę z chciwością człowieka. W Azji, oprócz Indii, tropiłam też tygrysy w, Himalajach, Indonezji, Rosji i Chinach.

W ruchu na rzecz ochrony przyrody wszystko zależy od motywowanej politycznie dobrej woli, a w chwili obecnej wola ta skłania się w wielu krajach w stronę ciągnięcia zysków z ekologii zamiast wsłuchiwania się w jej głos.

Zadedykowałaś książkę „Tigers in Red Weather” matce, która – jak piszesz – „uczyła nas patrzeć na zwierzęta i rośliny”. W jaki sposób matka kształtowała Twoją wrażliwość na świat przyrody? Czy Twoje doświadczenie przyrody wyniesione z czasów dzieciństwa jest częścią szerszego, specyficznie brytyjskiego zjawiska kulturowego?

W ten sposób po części wyrażała się brytyjska tradycja przyrodników-amatorów. Z drugiej strony, na całym świecie są ludzie z wielkim wyczuciem i szacunkiem ukazujący swoim dzieciom, jak żyje i czego nas uczy świat przyrody.

W Polsce przyrodnicy-amatorzy nie zyskali nigdy statusu zjawiska kulturowego. Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej na temat tej tradycji, w szczególności, jak pielęgnuje się ją w brytyjskich rodzinach?

W początkowym okresie eksplozji kulturowego zainteresowania nauką w XVIII wieku, wielu gentlemenów, czyli wykształconych członków wyższej klasy średniej, zaczęło interesować się klasyfikacją i opisem gatunków roślin i zwierząt. Ten trend nasilił się w XIX wieku. To była część szerszego zjawiska, którego przejawem były też fascynacje muzyką ludową czy badaniem Arktyki, a efektem obszerne archiwa literatury naukowej pisanej przez profesjonalistów z wyższych klas średnich. Z tej grupy społecznej pochodził Darwin. Jego ojciec i dziadek byli lekarzami, pracowali zarobkowo, ale ich zaplecze kulturowe uwypuklało znajomość reguł rządzących światem przyrody.

J.T-S.: Czy fakt, że jesteś prapraprawnuczką Karola Darwina miał wpływ na to, jak postrzegasz zwierzęta?

M.P.: Wydałaś przecież zbiór wierszy pod znamiennym tytułem „Darwin: A Life in Poems” („Darwin – życie w wierszach”)…

Tak, spuścizna po Darwinie stanowiła dla mnie źródło inspiracji, szczególnie poprzez matkę mojej matki, Norę Barlow, która redagowała niektóre pisma Darwina. Niemniej ważne było jednak moje własne doświadczenie dzikiej przyrody. I poezja przyrody.

Zwierzęta, głównie dzikie, często pojawiają się w Twoich wierszach. Powiesz nam coś na ten temat? Jak zwierzęta inspirują Cię do pisania wierszy? Czy postrzegasz je jako symbole, Eliotowskie „obiektywne korelaty”, niepowtarzalne byty, czy wszystko naraz?

Na początku odnoszę się do nich samych. Później, z uwagi na moje klasyczne wykształcenie [doktorat z literatury klasycznej, przyp. tłum.], analizuję ich symbolikę i usiłuję prześledzić wpływ, jaki wywierają i wywierały na mnie i na człowieka w ogóle na przestrzeni dziejów.

Pamiętam jak podczas konferencji w Krasnogrudzie, gdzie spotkałyśmy się po raz pierwszy, czytałaś swój wiersz z tomu „The Mara Crossing” („Przeprawa przez rzekę Mara”). Tytuł zbioru nawiązuje do dorocznej migracji zwierząt kopytnych w poprzek rzeki, w której czyhają krokodyle. Zaczynasz od sceny dramatycznej przeprawy zwierząt, z których wiele ginie w nurtach rzeki, aby chwilę później posłużyć się tą sceną jako metaforą migracji w ogóle, migracji życia jako takiego. Co prowadzi mnie do następnego pytania. Tak zwane gatunki inwazyjne cieszą się złą sławą w zasadzie po każdej stronie politycznego i ekologicznego spektrum. A jednak… Czyż migracja nie jest zjawiskiem naturalnym? Wszak człowiek jest najlepszym przykładem gatunku inwazyjnego…

Masz rację. Darwin byłby zainteresowany na przykład tym, co dzieje się obecnie w jego stronach rodzinnych, w hrabstwie Kent. Zresztą, zbiegłe spod kurateli swoich opiekunów papugi aleksandretty obrożne kolonizują także wiele innych miejsc w Wielkiej Brytanii, przeganiając rodowite gatunki ptaków, zawłaszczając ich pokarm i miejsca lęgowe.

Darwin tłumaczył, że ewolucja wciąż się toczy i gatunki muszą się do tych zmian przystosować, aby przetrwać. W 1859 r. nikt nie spodziewał się, że zmiany nastąpią tak szybko, jak to miało miejsce na przestrzeni ostatnich 50 lat. Ale mówił wyraźnie, że w procesie adaptacyjnym „najsłabszego przypiera się do muru”. W „O powstawaniu gatunków” pisał, że natura nie jest dobrotliwa.

J.T-S.: Wkrótce przyjedziesz do Polski. Ile razy i w jakim charakterze byłaś w Polsce wcześniej? Czy miałaś szansę poznać polską przyrodę?

Najpierw przyjechałam do Krasnogrudy wraz z moją przyjaciółką Evą Hoffman, wspaniałą pisarką polskiego pochodzenia. Zostałam zaproszona do wygłoszenia wykładu plenarnego. Po konferencji pojechałyśmy do Białowieży. Poza tym byłam tylko w Krakowie. Tym razem jako poetka: miałam odczyt o Czesławie Miłoszu podczas Festiwalu Miłosza.

W Polsce chodziłam po Puszczy Białowieskiej i w okolicach Sejn. Miałam więc okazję zobaczyć różnorodne krajobrazy i zachwycić się bogactwem gatunków owadów i roślin. W Wielkiej Brytanii wiele z tego utraciliśmy. Musicie walczyć o ochronę tych miejsc!

Niestety, część Puszczy Białowieskiej została wycięta…

Słyszałam o tym – to okropne. To najstarszy las w Europie.

Czy jesteś wegetarianką?

Moja córka jest weganką. Co do mnie, chyba staję się wegetarianką.

Dziękuję, że przyjęłaś nasze zaproszenie na konferencję „Człowiek w relacji do zwierząt. Mity – stereotypy – uprzedzenia”. Czy w Wielkiej Brytanii bierzesz udział w konferencjach Animal Studies?

Uczestniczyłam kiedyś w konferencji organizowanej przez Uniwersytet Bristolski i ogród zoologiczny w Bristolu. Dotyczyła związków ludzi ze zwierzętami, ale tylko ja orędowałam za zwierzętami dzikimi, pozostali uczestnicy konferencji koncentrowali się na zwierzętach domowych.

Nasza konferencja odbędzie się 26-27 września br. na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu. Jest to już IV konferencja z cyklu „Człowiek – Inny/Obcy Byt”. Przyznaję, że większość prelegentów zwykle referuje zagadnienia dotyczące stosunku człowieka do gatunków udomowionych. Dlaczego należy zwracać uwagę na dziką faunę? O czym będzie Twoje wystąpienie? Czy uważasz, że organizowanie tego typu konferencji ma sens?

Skupię się na zwierzętach dziko żyjących. Przeczytam kilka swoich wierszy, fragmenty książki o tygrysach i coś z mojej powieści o ochronie przyrody. Można wiele mówić o zwierzętach domowych, ale ja specjalizuję się w dzikich. Nasze związki ze zwierzętami domowymi to tematy uwikłane w ogromne problemy natury etyczno-ekologicznej. Dla przykładu, w Wielkiej Brytanii żyje około 90000 kotów. Koty odławiają rodzime ptaki. Właściciele kotów zawsze twierdzą, że ich pupile nie łapią ptaków, ale tego nie sposób stwierdzić, a badania wykazują, że jeden kot zabija przeciętnie 10 ptaków rocznie. To jednak maleńki problem w porównaniu z etycznymi wyzwaniami hodowli bydła i klatkowego chowu kur. A dzikie życie ma wpływ, choćby pośredni, na nas wszystkich, nawet tych, którzy nigdy nie wyjeżdżają z miasta. Ono jest zdrowiem całej planety. Troska o to, co dzikie i pozaludzkie stanowi klucz do zrozumienia, czym jest człowiek i może pomóc ochronić nas i nasz świat – wody, powietrze, ziemię.

Sądzę, że tego typu konferencje są bardzo ważne. Jestem zaszczycona, że zostałam zaproszona do wzięcia w niej udziału.

Ruth Padel – brytyjska poetka klasyczna, pisarka i dziennikarka. Jest prapraprawnuczką naturalisty Karola Darwina. Urodzona w Londynie, studiowała filologię klasyczną na Uniwersytecie Oksfordzkim, uzyskała stopień doktora nauk humanistycznych za pracę z zakresu tragedii greckiej; od 1975 do 1984 r. wykładała starożytną grekę w Oksfordzie, Cambridge, Birkbeck College w Londynie i w Grecji. Po porzuceniu kariery akademickiej poświęciła się pisaniu, dziennikarstwu i nauczaniu. W 2013 r. wróciła do życia akademickiego obejmując stanowisko Profesora Poezji w King’s College w Londynie. W 2015 r., podczas 4. Festiwalu Miłosza w Krakowie, wygłosiła wykład inauguracyjny. Z tej okazji nakładem PIW ukazał się polsko-angielski wybór jej poezji zatytułowany „Sztuka Kintsugi”. Ruth Padel opublikowała 11 zbiorów poezji (wszystkie nominowane do najważniejszych brytyjskich nagród literackich), powieść na temat ochrony dzikiej przyrody „Where the Serpent Lives” i osiem innych książek. Jest autorką wielu cenionych wierszy o tematyce miłosnej, w swojej twórczości eksploruje także zagadnienia związane z muzyką, nauką, malarstwem, historią, muzyką, bezdomnością, migracją, religią i problemami Środkowego Wschodu. Szczególną uwagę poświęca także dzikiej florze i faunie. Najnowszy zbiór wierszy Padel, „Emerald” (2018), jest hołdem złożonym jej zmarłej matce.

Tłumaczenie: Małgorzata Poks

Przypisy:
1. Tak o Extinction Rebellion pisze tygodnik „Polityka” z 24 kwietnia 2019 (wywiad przeprowadzono z Ruth Padel 27 kwietnia): „Chcą, by ich masowo aresztowano podczas protestów, ma być o nich głośno. Ruch Extinction Rebellion, w skrócie XR, próbuje wzniecić obywatelski rokosz przeciw bezczynności rządów, które nie potrafią lub nie mają ochoty powstrzymać ocieplenia klimatu i wymierania gatunków. XR jest po to, by wymusić skuteczne działania. Zawiązał się zeszłej jesieni w Wielkiej Brytanii, wyrósł z kręgów naukowców i aktywistów społecznych. Rokoszanom nie odpowiada także obecny kształt demokracji, ich zdaniem nie pasuje do wyzwań, przed którymi stoimy, potrzebny jest m.in. większy udział społeczeństwa” (str. 10). Przyp. tłum.
2. Szwedzka nastolatka, aktywistka klimatyczna. W 2018 r. zainicjowała protest pod budynkiem szwedzkiego parlamentu. Wystąpiła też podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu w Katowicach w 2018 r.
3. xrebellion.org.
4. XVI wiek – przyp. tłum.


Wiersze Ruth Padel ze zbioru „The Mara Crossing” (Chatto &Windus, 2012) w przekładzie Małgorzaty Poks

Jaskółki hibernujące na dnie rzeki

- a rybak wyławia je swoją siecią
razem z tańczącymi linem, leszczem, brzaną,

rozdwojone skrzydła kapią, zamienione w marmur w styczniowym słońcu
przez wezbrane wody

jak zwój drutu cienkie nogi
których zwykle nie widzisz

wepchnięte w przybrzeżny muł
jak modlitwa wyryta na ziarnku ryżu.

Komórka rozpoczyna podróż

Cytoszkielet, siateczka

skórki i włóknistego rusztowania

wewnątrz cytoplazmy, chroni

kształt komórki, by mogła się poruszać, zabliźnić

ranę, dopaść wirusa, stworzyć

embrion. Długowłose wici komórki

wiją się jak kiść zarodników pleśni.

W wybuchu lamellipodii, komórka

wysuwa ruchome wypustki. Ona, królowa pszczół,

zamigocze po kolei każdym

organellum. Niespokojny wypustek sunie naprzód,

cofa się, rusza dalej.

Tak migruje Komórka

jak stara dusza uparta, by dotrzeć do nieba.