Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/301-302 2019 Lipiec / sierpień 2019

Zawał w sercu Łysogór

Łukasz Misiuna

Teren klasztoru na Świętym Krzyżu jest ważnym miejscem dla co najmniej trzech grup ludzi. Jedną z nich są katolicy: ze względu na obecność relikwii, Święty Krzyż jest dla nich miejscem kultu religijnego. Jednak to miejsce nie zawsze było związane z chrześcijaństwem: wie o tym doskonale coraz liczniejsze grono tzw. rodzimowierców – osób kultywujących wierzenia sprzed nastania chrześcijaństwa. Ostatnią grupą są przyrodnicy i wszyscy ci, którym leży na sercu dobro przyrody. Budynki klasztorne znajdują się bowiem na terenach cennych przyrodniczo i z tego powodu podwójnie chronionych: jest to serce Świętokrzyskiego Parku Narodowego oraz obszar Natura 2000 „Łysogóry”. Przez wiele lat grupy te koegzystowały w spokoju i wzajemnym poszanowaniu. Wkrótce ta sytuacja może się zmienić. Zgodnie z projektem Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie Świętokrzyskiego Parku Narodowego Park ma utracić około 5 ha swojej powierzchni. Następnie teren ten ma być, na nieznanych jeszcze warunkach, przekazany zakonowi oblatów1.

Sprawę planów zmniejszenia Świętokrzyskiego Parku Narodowego po raz pierwszy opisałem w serwisie ecopress ecopress.pl/art/oblaci-lesie-rzad-zmniejszy-swietokrzyski-park-narodowy-4306/.

Następnie podjęły ją rozmaite media regionalne i ogólnopolskie, w tym „Gazeta Wyborcza” Kielce2, „Nowy Obywatel”3 oraz oko.press4.

Nowe prawo dla zniszczenia parków narodowych

Obrazek

Odsłonięcia skalne zwieńczone krzyżem. Fot. Łukasz Misiuna

Zakon Benedyktynów, który wcześniej zajmował budynki klasztoru na Łyścu, został skasowany jako nierentowny na mocy bulli papieża Piusa VII w 1819 r. Budynki klasztorne sprzedano Królestwu Polskiemu5. W 2002 r. Kościół domagał się zwrotu nieruchomości przed komisją majątkową. Decyzja brzmiała: nie ma podstaw, by oddawać budynki klasztorne6.

Z chwilą wejścia w życie Rozporządzenia Rady Ministrów o Świętokrzyskim Parku Narodowym około 5 ha terenu zostanie wyłączone z granic ŚPN7, a następnie przekazane zakonowi oblatów. Zakonnicy od wielu lat czynili starania o uzyskanie praw do tych ziem, jednak stanowisko kolejnych dyrektorów ŚPN było konsekwentne: to obszar cenny przyrodniczo, w budynkach klasztornych znajduje się muzeum, którego nie sposób przenieść w inne miejsce. Nie ma podstaw, by oddawać fragment ŚPN8.

Poprzez wieloletni lobbing oblaci doprowadzili do sytuacji, w której rząd polski opracował akt prawny, dzięki któremu Świętokrzyski Park Narodowy utraci swoje tereny. Radni powiatu kieleckiego (jednogłośnie)9 i radni gminy Nowa Słupia (jednogłośnie)10 pozytywnie zaopiniowali projekt rozporządzenia. Obecny dyrektor ŚPN uznał, że teren nie jest już ważny dla Parku11.

Zdaniem dyrektora ŚPN zabudowania klasztorne leżą w miejscu, które „nie przedstawiają istotnej wartości przyrodniczej” i może ono być bez szkody wyłączone z terenu Parku. Od 1950 r. nikt niczego podobnego nie twierdził. Czy to oznacza, że teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego utracił swoje walory w ciągu ostatnich lat urzędowania Jana Reklewskiego? Trudno to stwierdzić – z dokumentów ŚPN wynika, że tzw. stan początkowy środowiska nie został opisany i nie wiadomo, do czego odnosi się dyrektor, mówiąc o braku walorów przyrodniczych i nieobecności cennych gatunków12. Jest wręcz przeciwnie, o czym informują publikacje naukowe13 znane zapewne dyrektorowi ŚPN (materiały zamieszczone są… na stronie internetowej parku narodowego).

Skoro jednak dyrektor twierdzi coś takiego, to oznacza to, że albo dopuścił do pogorszenia się stanu przyrody w parku narodowym (wcześniejsi dyrektorzy nic podobnego nie twierdzili) albo się myli, bo nie istnieje żadna dokumentacja potwierdzająca taką tezę. Albo nie zna istniejących publikacji naukowych z tego terenu. Ewentualnie wszystko jednocześnie.

Idąc tokiem myślenia obecnego dyrektora ŚPN, z granic wszystkich parków narodowych w Polsce należałoby usunąć te tereny, które nie są „dziką przyrodą” czyli wszelkie drogi, obiekty architektoniczne, infrastrukturę turystyczną, w tym niektóre siedziby dyrekcji parków narodowych. To czysty absurd.

Warto przypomnieć, że poprzednich pięciu dyrektorów ŚPN twierdziło coś dokładnie przeciwnego. Wszyscy oni stracili swoje stanowiska.

Jeśli Sejm przyjmie zarządzenie Ministra Środowiska w sprawie zmniejszenia powierzchni Świętokrzyskiego Parku Narodowego, będzie to pierwszy taki przypadek w historii Polski. System ochrony przyrody otrzyma ogromny cios, godzący w największe walory przyrodnicze kraju.

Serce Łysogór

A sam Park? Świętokrzyski Park Narodowy został powołany w 1950 r., ale pierwszy rezerwat na Łyścu (Świętym Krzyżu) powołano już w 1924 r. Park powstał dla ochrony cennych, zbliżonych do naturalnych drzewostanów jodłowych tworzących endemiczny dla Polski i opisany dla nauki z Gór Świętokrzyskich wyżynny bór jodłowy zwany świętokrzyskim. Drugim wyjątkowym walorem przyrodniczym są słynne gołoborza. Stwierdzono tu także inne cenne zbiorowiska roślinne, chronione i zagrożone gatunki grzybów, roślin i zwierząt.

Obrazek

Droga do klasztoru utwardzona gruzem przez Oblatów. Fot. Zbigniew Pręgowski

Unikatowy charakter parku to mroczne i chłodne bory jodłowe w szczytowych partiach Gór Świętokrzyskich z gołoborzami, śródleśne mokradła i naturalne cieki leśne, łąki w otoczeniu charakterystycznych pasiaków pól, ale też drzewostany bukowe i modrzewiowe oraz grądy i dąbrowy. Opisano stąd wiele endemicznych gatunków fauny kopalnej (w tym dinozaurów), ale także m.in. gatunki ślimaków i pająków. Granice ŚPN pokrywają się częściowo z granicami siedliskowego obszaru Natura 2000 „Łysogóry”. Przedmiotami ochrony obszaru jest kilka rodzajów siedlisk oraz ponad trzydzieści gatunków roślin i zwierząt wymienionych w tzw. Dyrektywie Siedliskowej i Ptasiej. Ponad 90% powierzchni obszaru to lasy, w tym głównie świętokrzyski bór jodłowy. Stwierdzono tu co najmniej 4000 gatunków bezkręgowców, z czego wiele to unikatowe, reliktowe gatunki puszczańskie związane z naturalnymi i pierwotnymi lasami.

Stąd pochodzą odkrycia licznych gatunków zwierząt kopalnych, w tym dinozaurów. Lasy tego obszaru zachowały cechy naturalnej puszczy z wieloma ginącymi gatunkami, a przede wszystkim z procesami przyrodniczymi, które gdzie indziej już nie zachodzą.

Całość położona jest w najwyższych partiach Gór Świętokrzyskich, które są jednymi z najstarszych formacji górskich w Europie. Mimo, że są bardzo niskie, to pomiędzy Uralem a Karpatami i między Skandynawią a Krymem nie ma nic wyższego.

Zawał

Zabudowania klasztorne leżą w sercu ŚPN. Wzmożona działalność religijna nie pozostanie bez wpływu na przyrodę: liczne grupy pielgrzymów będą musiały przejść przez teren Parku, by dostać się na Święty Krzyż. Podczas konsultacji społecznych projektu Planu Ochrony Parku zakonnicy dali jasny sygnał, że na limitowanie liczby uczestników uroczystości nie pozwolą. Potencjalne zadeptywanie i śmiecenie to zaledwie początek listy zagrożeń. Iluminacja budynków klasztornych wpłynie na rytm dobowy roślin i zwierząt. Kolejnym zagrożeniem jest hałas – nie bez powodu na terenie parków narodowych zachowuje się ciszę. Obsługa imprez religijnych z kilkoma tysiącami wiernych, którzy nie są zainteresowani dziką przyrodą tylko religijną ekstazą, nie może pozostać bez wpływu na przyrodę. Hałas, ścieki, spaliny, śmieci. To nieodległa przyszłość serca Gór Świętokrzyskich. To zawał.

Obrazek

Widok z Łyśca na Góry Świętokrzyskie. Fot. Łukasz Misiuna

Co dalej?

Plany przekazania (nie – oddania!) terenu Świętokrzyskiego Parku Narodowego zakonowi oblatów godzą w polski system ochrony przyrody. Nie istnieje bowiem takie prawo, które pozwala zmniejszać powierzchnię Parku Narodowego. Jedyna okoliczność to wykazanie, że dany obszar trwale i bezpowrotnie utracił wartość przyrodniczą14. Ścieżka legislacyjna opracowana i wdrożona przez oblatów i obecny rząd to bardzo groźny precedens, który może otworzyć drogę do realizacji roszczeń innych grup wobec najcenniejszych przyrodniczo obszarów Polski.

Dotychczasowe działania oblatów i ich plany są bardzo czytelne. Przyroda nie jest dla nich istotna i nie będą jej chronić.

Wiele wskazuje na to, że cały proces pomniejszenia Świętokrzyskiego Parku Narodowego odbywa się z naruszeniem prawa, wbrew naukowym faktom i z pogwałceniem zasad dobrego współistnienia różnych grup ludzi, dla których ważne są różne wartości. Dotąd na Łyścu dało się to pogodzić, a odpowiedzialność za zgodę społeczną brało na siebie Państwo Polskie reprezentowane przez dyrektora Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

W państwie prawa i sprawiedliwości można oczekiwać, że ludzie odpowiedzialni za dziedzictwo przyrodnicze będą bardziej rozważni. Należało chyba zorganizować szeroki panel dyskusyjny złożony z przyrodników, historyków, działaczy społecznych i urzędników tak, aby przedyskutować wszelkie aspekty sprawy. Należało przede wszystkim wykonać wielospecjalistyczną ekspertyzę przyrodniczą, która dałaby odpowiedź na pytanie o stan przyrody spornego terenu oraz na pytania jaki wpływ działalność oblatów będzie miała na przyrodę ŚPN i obszar Natura 2000 „Łysogóry”. Za to odpowiadają dyrektor ŚPN i Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Kielcach. Tak się jednak nie stało.

Cała ta bulwersująca historia nie mająca precedensu, poruszyła Polaków. Doniesienia prasowe przeczytało kilkadziesiąt tysięcy osób. Publikacje udostępniali ważni polscy politycy i działacze społeczni. Podjęto kroki prawne mające na celu powstrzymanie uprawomocnienia demontażu systemu ochrony przyrody w Polsce. Powstała petycja do rządu podpisana dotąd przez kilka tysięcy osób. 30 czerwca odbędzie się na Łyścu pokojowy i milczący protest przeciwko planom wyrżnięcia serca Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Łukasz Misiuna