Miesięcznik Dzikie Życie

11/305 2019 Listopad 2019

Rola kobiet w krzewieniu idei jarstwa

Łukasz Smaga

Dotychczasowy cykl artykułów na temat jarstwa prezentowany na łamach „Dzikiego Życia” może sugerować, że głoszenie idei jarskich na ziemiach polskich było głównie domeną mężczyzn. Tymczasem od początku XX w. tą tematyką interesowały się również kobiety. Z jednej strony odegrały one istotną rolę w tworzeniu podstaw jarskiej kuchni, zaś z drugiej zapewniły idei jarstwa silną pozycję na szczeblu naukowym.

Naukowe jarstwo Józefy Joteyko

Dr med. Józefa Joteyko (1866-1928) była znaną na arenie międzynarodowej uczoną w dziedzinie fizjologii, psychologii i pedagogiki, zaangażowaną w działalność społeczną, publicystyczną i organizacyjną. Pracowała na Uniwersytecie Brukselskim i była obok Marii Skłodowskiej-Curie najsławniejszą kobietą w świecie nauki. Została pierwszą we Francji kobietą-cudzoziemką i drugim po Adamie Mickiewiczu przedstawicielem Polski, któremu powierzono katedrę na słynnej paryskiej uczelni – w Kolegium Francuskim. Jako jedna z pierwszych fizjologów publicznie głosiła, że dieta jarska jest dla dziecka najstosowniejsza.

Obrazek

Józefa Joteyko – jako jedna z pierwszych fizjologów publicznie głosiła, że dieta jarska jest dla dziecka najstosowniejsza.

Joteyko pochodziła z rodziny ziemiańskiej, wykształcenie średnie otrzymała w domu rodzinnym w Warszawie, w Genewie ukończyła studia przyrodnicze, zaś w Brukseli i Paryżu studia medyczne. W 1896 r. uzyskała w Paryżu dyplom doktora medycyny, a następnie praktykowała jako lekarka. W 1898 r. wyjechała do Brukseli, gdzie na tamtejszym uniwersytecie prowadziła kurs psychologii eksperymentalnej, natomiast od 1903 r. była kierowniczką prac psychologicznych uniwersyteckiego laboratorium psychofizjologicznego.

Pracując na uniwersytecie brukselskim publikowała prace naukowe, które dotyczyły m.in. diety jarskiej. Za swoją pracę pt. „Dziecięctwo wegetarjańskie” została specjalnie nagrodzona przez Akademię Francuską. Zarówno w niej, jak i w innych opracowaniach wykazywała, że spożywanie mięsa skraca życie. Podczas pierwszego Międzynarodowego Kongresu Higieny Elementarnej, który odbył się w Paryżu w 1906 r. wystąpiła z odczytem pt. „Badania fizjologiczne na wegetarianach”. W grudniu tego samego roku wzięła udział w konferencji Brukselskiego Związku Wegetariańskiego, a opracowanie wyników jej badań znalazło się wśród materiałów z konferencji. Dr Joteyko swoje badania kontynuowała wraz z Gruzinką dr Varią Kipiani, ogłaszając w 1907 r. poszukiwanie jaroszy w Brukseli w celu przeprowadzenia badań z ich udziałem. Uczone badały za pomocą ergografu wytrzymałość mięśni na znużenie oraz czas trwania reakcji nerwowych u jaroszów. Potwierdzoną wytrzymałość wegetarian w sporcie i podczas wykonywania pracy fizycznej Joteyko tłumaczyła tym, że pokarmy jarskie zawierają zdecydowanie mniej toksyn niż mięsne, a toksyny są główną przyczyną znużenia. Dlatego jarstwo jest najwłaściwszym sposobem odżywiania. Wśród jaroszów, którzy poddali się badaniom były też osoby zajmujące się pracą naukową, które twierdziły, że jarstwo wywiera pozytywny wpływ na wydajność pracy umysłowej. Na podstawie przeprowadzonych doświadczeń wykazano, że procesy psychiczne u jaroszów przebiegały z taką samą szybkością, jak u jedzących mięso. Wyniki przeprowadzonych badań zostały przedstawione w wydanej w 1907 r. rozprawie pt. „Badania naukowe na wegetarianach z Brukseli”.

W 1908 r. Józefa Joteyko założyła znane czasopismo naukowe „La Revue Psychologique”, którego została redaktorką. Podczas kolejnego Międzynarodowego Kongresu Higieny Elementarnej, który odbył się w Paryżu w 1908 r., wystąpiła z obszernym odczytem na temat jarstwa. W 1911 r. wspólnie z dr Varią Kipiani wydała dwa referaty, które przedstawione zostały na Międzynarodowym Kongresie Odżywiania w Gandawie, w których autorki poruszyły i naświetliły sprawę jarstwa i jego wpływ na kształtowanie przyszłych stosunków społecznych. Podczas trzeciego Kongresu Międzynarodowej Unii Wegetariańskiej odbytego w Brukseli w czerwcu 1911 r. wystąpiła z odczytem prezentującym wyniki jej badań wśród wegetarian.

Józefa Joteyko w swych opracowaniach dokonywała analizy sposobów odżywiania dzieci, dochodząc do wniosku, że zgodnie z regułami ścisłego naukowego rozumowania jest to dieta najodpowiedniejsza dla dzieci, a zasady jarskie powinny obowiązywać również w dorosłym życiu.

W czasie I wojny światowej Józefa Joteyko przeniosła się do Paryża, gdzie kontynuowała działalność wydawniczą, a w 1916 r. olbrzymią większością głosów kolegium profesorskiego została powołana na katedrę w słynnym Kolegium Francuskim specjalnie ufundowaną dla znakomitych profesorów – cudzoziemców. W dniu 24 stycznia 1916 r. odbył się pierwszy wykład kobiety w murach starej, istniejącej od 1530 r. uczelni, w gmachu, w którym 70 lat wcześniej wykładał Adam Mickiewicz. W latach 1917-1918 wygłosiła szereg odczytów na Sorbonie i na Uniwersytecie w Lyonie.

Jesienią 1919 r. Joteyko wróciła do kraju i objęła katedrę psychologii pedagogicznej w Państwowym Instytucie Pedagogicznym w Warszawie, gdzie wykładała do 1925 r. Rok później habilitowała się i pracowała jako docentka psychologii na wydziale medycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Zmarła 24 kwietnia 1928 r., pozostawiając po sobie dorobek naukowy obejmujący przeszło 200 prac w języku francuskim i polskim z dziedziny fizjologii, psychofizjologii i psychologii, zwłaszcza psychologii dziecka. Była jednym z twórców i najwybitniejszych promotorów pedologii, czyli nauki o dziecku, stawiającej sobie za zadanie poznanie dziecka pod względem fizycznym, psychicznym i socjologicznym w celu należytego wychowania.

Rola jarstwa według Michaliny Stefanowskiej

Zwolenniczką wegetarianizmu była również dr Michalina Stefanowska (1855-1942), znana uczona w dziedzinie neurofizjologii i biologii. Była nauczycielką przyrody i geografii w gimnazjach w Grodnie i w Łodzi, studiowała zoologię na Uniwersytecie Genewskim, gdzie w 1889 r. uzyskała tytuł doktora nauk przyrodniczych, po czym w latach 1891-1897 studiowała przyrodę i psychologię w Paryżu. W okresie od 1897 do 1906 r. pracowała w Instytucie Fizjologicznym w Brukseli, a w międzyczasie, w 1903 r. habilitowała się z fizjologii ogólnej na Uniwersytecie Genewskim. Stefanowska ogłosiła pionierskie prace z zakresu fizjologii układu nerwowego, psychologii i psychoneurologii. Jej badania neurologiczne zyskały wielkie uznanie na arenie międzynarodowej, a w 1909 r. ukazała się jej słynna książka pt. „Ewolucja teorii neuronów”. W 1922 r. habilitowała się z fizjologii układu nerwowego i zmysłów na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego oraz była członkiem Polskiej Akademii Umiejętności, jako druga kobieta po Marii Skłodowskiej-Curie.

Obrazek

Okładka książki Michaliny Stefanowskiej

Zajmowała się również działalnością popularyzatorską, będąc autorką m.in. takich książek dla dzieci i młodzieży, jak: „Życie w oceanie. Opis popularny roślin i zwierząt morskich” (1905), „Co się dzieje w ulach?: Życie i obyczaje pszczoły zwyczajnej” (1906), a także „Miłość macierzyńska w świecie zwierzęcym” (1902), w której w sposób anegdotyczny opisała systematycznie opiekę roztaczaną przez zwierzęta nad potomstwem, poczynając od ssaków przez ptaki, gady, ryby, raki do owadów.

Po powrocie do kraju Michalina Stefanowska prowadziła w latach 1908-1912 wykłady z fizjologii układu nerwowego i zmysłów na Wydziale Humanistycznym Wyższych Kursów Naukowych w Warszawie. Swoją wiedzą i poglądami dzieliła się również podczas spotkań i odczytów. W referacie „Najnowsze prądy w odżywianiu i hartowaniu dziecka” wygłoszonym w 1908 r. na zebraniu Towarzystwa Wychowania Przedszkolnego, wskazywała na potrzebę zmiany w diecie dzieci, opowiadając się przeciwko używaniu i nadużywaniu mięsa oraz zapowiadając niezbędny zwrot w kierunku jarstwa. W tym samym roku w Towarzystwie Przyrodoleczniczym wystąpiła z odczytem „O wpływie żywienia się na charakter jednostki i rasy”, który rozpoczęła od uwagi, że hodowcy bydła są mądrzejsi od „hodowców ludzi”, bo od dawna wiedzą, czym odżywiać swych czworonożnych pupilów, by się chów opłacił. Podkreślała, że w księgach indyjskich znajduje się zasługujące na uwagę następujące napomnienie jarskie: „Nie zabijaj żadnego zwierzęcia dla przyjemności, poznaj harmonię Przyrody i każdemu żyjącemu stworzeniu podaj rękę pomocną”. Według Stefanowskiej mięsożerstwo zostało uświęcone przez lekarzy, pomimo że nadmiar mięsa prowadzi do alkoholizmu a odżywianie człowieka weszło na bezdroża i znacznie przyczyniło się do osłabienia kolejnych pokoleń. Ludzkość prędzej lub później będzie zmuszona zwrócić się ku diecie jarskiej, która jest praktycznym i racjonalnym sposobem odżywiania oraz powinna być przyjęta i zalecana przez wszystkich, którzy mają na celu wychowanie pokoleń łagodnych, inteligentnych, utalentowanych i obdarzonych zdrowiem oraz siłą fizyczną i moralną. Stefanowska prowadziła też w 1910 r. cotygodniowe wykłady z fizjologii i higieny odżywiania, obejmujące taką tematykę, jak: najnowsze badania nad odżywianiem, główne zjawiska przyswajania pokarmów, pokarmy pochodzenia zwierzęcego a roślinnego, napoje wyskokowe i inne, niezbędne pierwiastki mineralne, ilość pożywienia niezbędna w czasie spoczynku, przy pracy lekkiej a ciężkiej, odżywianie dzieci w rozmaitym wieku, główne zasady jarstwa, jak należy odżywiać się w rozmaitych cierpieniach.

Michalina Stefanowska współpracowała ponadto z czasopismem „Czystość” i była na jego łamach promowana. W artykule pt. „O wpływie odżywiania na charakter osobnika i rasy” (1908) wykazywała, że sprawa racjonalnego odżywiania należy do pierwszorzędnych zagadnień społecznych i od kilkunastu lat stała się wreszcie przedmiotem wszechstronnych badań naukowych. Wiadomo było bowiem od dawna, że sposób odżywiania ma wpływ na ogólny stan zdrowia, oraz że narody o usposobieniu niespokojnym, zaborczym czy też wojowniczym jadają wiele mięsa (np. Anglicy, Niemcy). Z kolei ludy żywiące się głównie ziarnem i owocami odznaczają się usposobieniem pokojowym. Hinduska zasada, zgodnie z którą mordowanie zwierząt dla pokarmu jest okrutne, nieludzkie i złe oddziałuje na inne narody: Japończyków, Chińczyków, Syjamczyków, Cejlończyków i Persów. Jej zdaniem przesłanie to zrozumieli również założyciele rozmaitych zakonów religijnych także w Europie, gdyż ograniczali się lub zupełnie zabraniali spożywania pokarmów mięsnych. Zatem żywienie się wyłącznie mięsem lub roślinami jest jednym z czynników, który nawet silniej niż rasa oddziałuje na charakter osobnika, czyniąc go gwałtownym albo łagodnym, a potwierdzają to też obserwacje prowadzone na zwierzętach. Według Stefanowskiej mięso i w ogóle pokarmy białkowe są trawione głównie w żołądku i szybko przechodzą do krwi w przeciwieństwie do roślinnych, które trawione są w jelitach i ulegają stopniowemu wchłanianiu. Szybkie wchłanianie do krwi wpływa podniecająco na organizm, a poza tym mięso zawiera substancje, które działają drażniąco, jak kwas moczowy, kreatyna, guanina i wiele innych. Pożywienie mięsne jest przyczyną skrócenia życia, przedwczesnej starości, chorób i rozstrojów, a nadto prowadzi do nałogu alkoholizmu i braku wstrzemięźliwości. Zasady nowożytnego jarstwa zaczęły się w końcu szerzyć we wszystkich krajach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych. Tak radykalna zmiana poglądów na sprawę odżywiania jest wynikiem wszechstronnych badań naukowych fizjologicznych, medycznych i chemicznych. Na każdym kroku nauka potwierdza bowiem, że pokarm pochodzenia roślinnego jest o wiele pożyteczniejszy dla zdrowia. Mięso jest szkodliwe zdaniem Stefanowskiej, ponieważ: a) zawiera zbyt mało soli mineralnych, co prowadzi do anemii i neurastenii, b) nadmiernie zużyte nie podlega całkowitej przemianie materii, co powoduje nagromadzenie się kwasu moczowego, którego skutkiem są objawy artretyzmu, c) sprzyja rozwojowi bakterii w przewodzie pokarmowym, co powoduje szkodliwe fermentacje i stopniowe samozatrucie organizmu, d) działa podniecająco, zakłóca odżywianie i w wysokim stopniu sprzyja alkoholizmowi.

Zdaniem Michaliny Stefanowskiej nowożytne jarstwo polega na wykluczeniu spożywania wszelkiego mięsa zwierząt ciepłokrwistych i zimnokrwistych, a zatem nie należy również spożywać ryb, raków i mięczaków. Dopuszczała natomiast używanie mleka i jego przetworów, a także jaj, ale w niewielkiej ilości. Główną podstawę odżywiania powinny jednak stanowić rośliny zbożowe jako najbardziej pożywne, następnie kartofle, owoce, jarzyny świeże i suszone. Odrzucone winny być natomiast niektóre rośliny zawierające pierwiastki podniecające, jak kawa, herbata, pieprz i inne korzenie. Jedynym zaś zdrowym napojem powinna być woda. Za płonną obawę Stefanowska uważała często powtarzające się pytanie, czy można się bez mięsa wyżywić dobrze i czy nie doprowadzi to do zbytniego osłabienia organizmu, ponieważ mięsem żywi się tylko czwarta część ludności. Podkreślała także, że zarówno praca fizyczna, jak i praca umysłowa nie wymagają spożywania mięsa, które jest dla organizmu szkodliwe.

„Kor-Ja” i jej jarski manifest

Niezwykły manifest, który ukazał się w 1917 r., zatytułowany „Nie zabijaj…” jest dziełem Jadwigi Kubickiej ukrywającej się pod pseudonimem „Kor-Ja”. Była to członkini i działaczka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Warszawie, która z ramienia tej organizacji zajmowała się popularyzowaniem wiedzy na temat ochrony zwierząt. Wygłaszała odczyty zarówno w sprawach opieki nad zwierzętami, jak i wegetarianizmu. Współpracowała też z redakcją „Przyjaciela Zwierząt”, czasopisma będącego organem prasowym Towarzystwa. Głęboka motywacja etyczna autorki stała się podstawą jej jarskiego życia: „Jest jednak nędza, – dla której uczuć nie obudziły dotąd żadne głosy. – Płynie szeroką, czerwoną falą, zajmuje przestrzenie, obszary wielkie… Łamie się jej jęk, z jękiem wichrów, – skarga, ze skargą, bólów nieukojonych, uderza o zimne skały… – To Krzywda – Niedola, co w ucisk swój śmiertelny porywa co dzień tyle niewinnych stworzeń, podlegających okrutnemu prawu czynionych nad niemi wyroków!... I któż to je czyni?.. (…) To ta istota, – ta iskra Boża, którą Bóg w nią tchnął, gdy na świat przysłał… ta wyższa kultura, co bogate dzieła z siebie wysnuwa… To ten Pan stworzenia… To Człowiek!... I po cóż to czyni?.. W jakim celu macza swe ręce w krwi nieszczęśliwych zwierząt?.. By nasycić i wykarmić swój żołądek. – Dogodzić podniebieniu i tej swojej ziemskiej powłoce!.. (…) Sięga jak ten dziki zwierz nienasycony, - po więcej jeszcze, – po cudzą krzywdę, – po krew!..”.

Obrazek

Kor-Ja – książka „Nie zabijaj” Jadwigi Kubickiej

„Kor-Ja” podkreśla, że człowieka interesuje tylko jego świat, a nie obchodzą go dramaty i tragedie świata zwierzęcego. Poddaje krytyce osoby wychowujące psy i koty, zarzucając im fałszywe i obłudne postrzeganie miłości do zwierząt. Dogadzając bowiem swym kotkom i pieskom dopuszczają się okrutnych krzywd względem innych stworzeń. Patrzą obojętnie na rozpłatane ciała nieszczęśliwych zwierząt i pozwala im na to ich „czułe” serce. Kwestionuje również argument, iż Bóg stworzył zwierzęta, aby je zjadać, a także że ich namnożenie spowodowałoby, że nie zmieściłyby się na ziemi.

Spożywanie mięsa „Kor-Ja” uważa za zabytek pierwotnego człowieka, który nie znał uprawy roli, a jedynym jego pożywieniem była zwierzyna, którą upolował i zjadł surową. Z czasem, dzięki oswojeniu zwierząt nauczył się uprawiać rośliny, a mięso przestało stanowić dla niego niezbędny środek pożywienia i zajęło drugorzędną rolę: „W miarę też nauki, badań, dociekań, powstały całe teorye, potworzyły szkoły, mające za zasadę rozpowszechnianie pokarmów roślinnych, zaś zwalczanie i wykorzenianie okrutnej, przeciwnej kulturze człowieka, zasady mięsożerstwa”. Pochwala Niemcy, Szwajcarię, Francję, a przede wszystkim Anglię za rozwój doktryny wegetariańskiej. Powołując się na doświadczenia zachodnie zwraca uwagę, że mięso uzależnia jak alkohol, jest źródłem złych instynktów, złości, nałogów i namiętności. Zgubne wpływy i skutki spożywania mięsa rozumiały także ludy obdarzone wyższą kulturą, jak Egipcjanie i Spartanie, zaś dzisiejsze Chiny, Indie i Japonia przepełnione są ludnością żywiącą się przeważnie ryżem, jarzynami i owocami. Dieta jarska sportowców daje im przewagę nad przeciwnikami żywiącymi się mięsem. Powołując się na dr Helenę Sosnowską i dr. Pawła Cartona wskazuje, że zarówno w zwykłych warunkach życia dieta jarska jest zdrowsza i lepsza dla człowieka, a także staje się środkiem leczniczym przy różnych dolegliwościach.

Odwołując się z kolei do poglądów lwowskiego lekarza dr. Juliusza Bandrowskiego „Kor-Ja” podkreśla zbawienne znaczenie postów kościelnych i suchych dni, zaś jarstwo podnosi do rangi nakazu biblijnego: „Wszak, zgodnie z przykazaniem „Nie zabijaj”, Chrystus ustanowił ofiarę „bezkrwawą”, a błogosławiąc chleb (nie mięso), oraz sok z winogron, wypowiedział nieśmiertelne słowa modlitwy: „chleba naszego powszedniego daj nam dziś…”. Podaje, że w klasztorach, w których sroga panuje reguła (np. u Trapistów), choroby i epidemie nie występują, a poza tym również asceci i święci żywili się postnymi potrawami. Starożytni Egipcjanie wierzyli zaś, że do raju trafiały tylko takie dusze, które przez całe życie spożywały pokarmy czyste, a prawo Manu w Indiach zakazywało jadania mięsa. Mimo tych idei i nakazów religijnych uważa, że wystarczy kierować się logiką, aby opowiedzieć się przeciwko zabijaniu zwierząt: „Nie naśladując żadnej z tych idei, lecz jedynie prawo logiki, rozumieć należy, – że jeżeli Bóg, Pan stworzenia, twórca sprawiedliwości, za zło i grzech uważa wszelką krzywdę, istocie żywej, obdarzonej „czuciem”, wyrządzoną, to czemże jest, w oczach Jego, ta krzywda okropna, jaka się nieszczęsnym zwierzętom dzieje?... I jeżeli za wszelkie wykroczenie, – za wszelkie zstąpienie z drogi Dobra, w życiu przyszedłem, tem królestwie wymiaru sprawiedliwości, pokutować mamy, to jakaż za zbrodnie przeciwko zwierzętom, za mord taki, czeka nas kara?.. O, zaprawdę! – Gdyby człowiek, wzrokiem swej duszy, najsurowszej nawet, zechciał w to wniknąć, – zastanowić się dłuższą chwilę, – wyrzekłby się z pewnością dogadzania podniebieniu swemu, przez spożywanie tylu nieszczęśliwych ofiar, które pochłania tak chciwie”.

„Kor-Ja” wierząc w odrodzenie człowieka przepowiada przyszłość wolną od zabójstw zwierząt: „Ta jest droga, którą prowadzi nas, ten Ideał „Dobra” – Stwórca, – abyśmy fałszywą opuścili, – inny przyjęli kierunek. – Wierzę mocno, że obecną wybrał ku temu porę, abyśmy się ze snu przebudzili, – spojrzeli trzeźwym wzrokiem w nasze błędy i w to, uprawiane przez tyle wieków, mordercze prawo, tępienia nieszczęsnych zwierząt. (…) Pomału, pomału, nawykniemy do nich, a pod ich czystem działaniem, tak się przemienią i przerodzą pojęcia nasze, – tak przekształcą dusze, – że kiedyś, kiedyś, wnuki bodajże i prawnuki nasze, będą swym dzieciom opowiadały bajki, o takich strasznych Ludziach potworach, co to Zwierzęta zabijając – zjadali. Jak je podawali na swe stoły, pod różnemi postaciami, – pili krew, co z nich płynęła… A dzieci, ze zgrozą, bajkom tym będą się przysłuchiwały, – łzy żalu ocierając na dolą nieszczęśliwych zwierząt, których cale miliony, ze zbrodniczej ludzkiej poginęły ręki…”.

Łukasz Smaga

Łukasz Smaga – prawnik, autor książek „Ochrona humanitarna zwierząt” (Białystok 2010) i „Konstanty Moes-Oskragiełło – ojciec polskiego jarstwa” (Kraków 2017), prowadzi bloga „Ochrona humanitarna zwierząt” ochronahumanitarnazwierzat.home.blog.