DZIKIE ŻYCIE

Symbiocen

Ryszard Kulik

Okruchy ekozoficzne

Tak, żyjemy na symbiotycznej planecie. Mało tego, po prawdzie żyjemy w symbiotycznym wszechświecie. Wszystko w nim, począwszy od cząstek elementarnych i ich specyficznych właściwości, poprzez prawa rządzące energią aż do ruchów galaktyk i rozszerzania się całego wszechświata – sprzyja całości, w tym stanowi fundament życia na Ziemi. Samo życie zresztą również posiada zdolność do podtrzymywania warunków sprzyjających – życiu. Nasza planeta jest złożonym, samoregulującym się organizmem zdolnym do podtrzymywania się przy życiu. Kosmiczna Całość działa w oparciu o powiązania wszystkiego ze wszystkim, dlatego współpraca i symbioza są jedyną możliwą rzeczywistością. Istnieć znaczy współistnieć, a współistnieć znaczy współpracować. Zatem z perspektywy absolutnej Symbiocen jest jedyną epoką, w której żyjemy. Tak było od samego początku czasu i będzie tak dopóki wszechświat będzie trwać.

Brzoza i buk. Fot. Ryszard Kulik
Brzoza i buk. Fot. Ryszard Kulik

Ta absolutna perspektywa zawiera w sobie relatywną sprzeczność. Gdy przyjrzymy się fragmentom rzeczywistości, dostrzeżemy bowiem względny brak współpracy. Jeśli widzimy świat w kategoriach oddzielonych od siebie elementów, to zauważymy, że wiele z nich konkuruje ze sobą, rywalizuje i walczy zamiast współpracować. Czy wilk zjadający sarnę współpracuje z nią? Czy wirusy zabijające człowieka współpracują z nim? Taki pogląd wydaje się niedorzeczny. Ale jest taki wyłącznie z ograniczonej relatywnej perspektywy oddzielonego od całości organizmu, który doświadcza cierpienia i śmierci. Podobne procesy możemy również zaobserwować na poziomie naszego ciała. Układy współczulny i przywspółczulny są wobec siebie antagonistyczne. To oznacza, że gdy ten pierwszy mobilizuje organizm, pobudzając pracę wielu narządów (z wyjątkiem układu pokarmowego), ten drugi – hamuje wzmożoną aktywność narządów, umożliwiając ich powrót do stanu wyjściowego. Z perspektywy pierwszego drugi jest wrogiem, z którym nieustannie trzeba walczyć. Patrząc jednak z pozycji całości organizmu oba antagonistyczne układy współpracują ze sobą. To właśnie dzięki tej pozornej walce nasze ciało może sprawnie funkcjonować. A to oznacza, że stojące na przeciwległych pozycjach układy odnoszą korzyść z istnienia swojego przeciwieństwa. Taka właśnie jest istota symbiozy – obopólna korzyść. Podobnie jest w świecie przyrody. Sarna atakowana i zabijana przez wilka cierpi. Widzimy pazury, kły wilka oraz krew i śmierć konającej sarny. Ale patrząc z perspektywy całości ta śmierć wychodzi na dobre. Z pewnością jest korzystna dla wilka, jego rodziny, młodych, ale też ostatecznie jest korzystna dla saren. Populacja całego gatunku ma się lepiej, jeśli osobniki słabe i schorowane są eliminowane przez drapieżniki. Innymi słowy, wilki opiekują się wszystkimi sarnami zjadając niektóre z nich. Tak właśnie działa samoregulujący się symbiotyczny układ.

My ludzie podlegamy tym samym prawom. Nieustannie współpracujemy ze sobą, by coraz lepiej przystosowywać się do warunków zewnętrznych. Osiągnęliśmy w tym prawdziwe mistrzostwo. Właśnie współpraca jest tym, co zapewniło nam sukces ewolucyjny. Jednocześnie fakt, że jesteśmy tak dobrzy we współpracy stanowi nasze przekleństwo. Współdziałając razem potrafimy bowiem niszczyć innych ludzi, a nawet całe grupy i narody w imię wąsko pojmowanych celów. Potrafimy też dzięki kooperacji eksploatować ponad miarę zasoby środowiskowe prowokując globalne kryzysy.

Z perspektywy relatywnej jest się czym martwić. Nasza ludzka symbiotyczna skuteczność doprowadziła świat na krawędź przepaści. Dlatego wielkim wyzwaniem współczesności jest rozwijanie naszej umiejętności współpracy z przyrodą. Jeśli chcemy przetrwać na tej planecie, to mamy nauczyć się kooperować z całością życia, którego jesteśmy częścią. To zaś wymaga rozpoznania, że środowisko nie jest naszym wrogiem, z którym mamy ciągle walczyć, tylko naszym większym ciałem, o które trzeba dbać, tak jak dbamy o samych siebie.

Te wszystkie dylematy i wyzwania właściwe dla poziomu relatywnego tracą całkowicie na znaczeniu, jeśli odwołamy się do perspektywy absolutnej. Tutaj odkrywamy, że jesteśmy całością ze wszystkim, nawet wtedy, gdy na poziomie relatywnym zaprzeczamy temu faktowi. Jesteśmy powiązani ze wszystkim niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie, czy przyjmujemy to, czy nie. Z tej perspektywy zawsze jesteśmy we współpracy z całością i żyjemy w epoce Symbiocenu jako jedynej epoce kosmicznego spektaklu wszechświata. Nasza codzienna walka z przyrodą, która jest autodestrukcyjnym działaniem przypomina sytuację, w której organizm atakuje sam siebie. Taka choroba prowadząca ostatecznie do śmierci, jest kolejnym przejawem samoregulującej się całości, jest odzwierciedleniem procesu współpracy jako jedynej rzeczywistości. Mamy moc wyeliminowania siebie z ewolucyjnej gry i robimy to ochoczo na wiele różnych sposobów. Współpracujemy ze sobą tak skutecznie, że za chwilę natura, Całość pokaże nam czerwoną kartkę i odeśle w niebyt. Sami sobie to robimy. Tak działa mądrość Symbiocenu.

Ryszard Kulik