Wiele „twarzy” paprotki zwyczajnej
Dzikie związki
Odkąd zacząłem interesować się przyrodą i zwracać uwagę na jej detale, paprotka zwyczajna Polypodium vulgare przykuwała moją uwagę. Trudno mi wyjaśnić z jakiego powodu. To wśród paproci jeden z bardziej charakterystycznych gatunków. Często jej obecność była dla mnie wiadomością, że gdzie ona tam można znaleźć coś jeszcze. Poza tym, niesie ona jakąś dobrą wiadomość, wiadomość pozaprzyrodniczą, bardziej emocjonalną. I to są dobre emocje.

Paprotka zwyczajna występuje w Europie i Azji oraz w kilku miejscach w Afryce. W Polsce jest rozpowszechniona, ale nie da się jej spotkać wszędzie. Do 2014 r. była gatunkiem chronionym.
Lubi stanowiska ciepłe i wilgotne, często porasta rozmaite skałki lub brzegi strumieni. Lubi gleby kwaśne, choć nie tylko. Czasem porasta drzewa jako epifit i takie stanowisko widziałem w Wąwozie Homole w Pieninach. Jest to gatunek plastyczny, dobrze znosi niedobory wody, wysokie i niskie temperatury, zasolenie. Radzi sobie zarówno w miejscach cienistych, jak i nasłonecznionych, choć ja bardziej kojarzę ją ze stanowiskami mniej otwartymi i nasłonecznionymi. Paprotka zwyczajna jest gatunkiem charakterystycznym dla zbiorowiska roślinnego o nazwie ściany skalne i urwiska krzemianowe Androsacion vandellii, które jest jednym z siedlisk Natura 2000 o kodzie 8220 (siedlisko wymienione w Dyrektywie Siedliskowej), ale też dla zbiorowiska szczelin skalnych w skalistych partiach gór, także antropogeniczne na murach i ruinach i dla boru bażynowego. Na różnych częściach paprotki pospolitej żeruje przynajmniej kilka gatunków chrząszczy i pluskwiaków i jeden gatunek ćmy. Ćmy dość ciekawej, opisanej dla nauki dopiero w 1937 r. Pierwszy raz została odnaleziona w Irlandii w 1909 r., ale istnieje prawdopodobieństwo, że widziano ją już w 1856 r. w Walii, tyle, że wówczas została oznaczona jako inny gatunek. W obiegu jest koncepcja, że gatunek został do Europy zawleczony z Azji z jakąś inną paprocią. Jednocześnie funkcjonuje teoria, że był to gatunek endemiczny dla Madery i stamtąd został zawleczony na Wyspy Brytyjskie. Ciekawa jest postać odkrywcy tego niepozornego motylka. To Bryan Beirne z Irlandii. Podobno nie przepadał za nauką i właściwie uczył się tylko tego co go interesowało (o! jakie mi to bliskie). Mimo to, po emigracji do Kanady został starszym entomologiem rządu kanadyjskiego w Ottawie. Jednak to nie on opisał gatunek, a Edward Meyrick anglik, entomolog amator specjalizujący się w mikrolepidopterologii i uważany jest za twórcę systematyki mikrolepidoptera. Odkrył około 20000 gatunków motyli.

Słowo „paproć” po prasłowiańsku to paportь. „Portь” ma pochodzenie praindoeuropejskie i znaczy skrzydło. Tłumacząc dosłownie paproć to „coś podobnego do skrzydła”. Nazwa naukowa paprotki zwyczajnej Polypodium vulgare, pochodzi z języka łacińskiego. „Polypodium” oznacza „wiele stóp”, co nawiązuje do licznych kłączy, z których wyrasta paprotka. Natomiast „vulgare” oznacza „pospolita”, co odnosi się do powszechności występowania tego gatunku. W Polsce jedną z nazw ludowych paprotki zwyczajnej jest „słodyczka”.
W „Wielkim słowniku języka polskiego” czytamy, że: „Paprotka – hasło ma wiele znaczeń. Potencjalnie pejoratywnie: osoba, która jest pozornie ważna, a w rzeczywistości nieistotna”. Często paprocie lubią mrok. I wilgoć. Według tego samego słownika „mrok” też ma wiele znaczeń, między innymi jest to „negatywna strona jakiegoś zjawiska lub procesu”. Cień procesu. Albo Obiektu. Ale też mrok to „brak oświetlenia”. Paprocie zwykle są cieniolubne lub przynajmniej cienioznośne.
Czemu słodyczka? Z przynajmniej dwóch powodów. „Korzeń ma specyficzny nieprzyjemny zapach i słodki, później nieprzyjemny smak. Korzeń zawiera 15% sacharozy i 4% glukozy. Korzeń paprotki był od wieków stosowany w ziołolecznictwie jako środek stymulujący wydzielanie źółci i środek przeczyszczajacy. Herbatka z paprotki ma działanie bakteriobójcze. [...]. Kwakiutl [Indianie z Ameryki Płn – moje] suszyli je i gotowali [korzenie spokrewnionego gatunku] w czasach głodu albo też prażyli , tłukli, kroili na kawałki i żuli z olejem”. („Dzikie rośliny jadalne Polski”, Łukasz Łuczaj). I drugi z powodów: W okolicy Kielc opowiadano (opowiada się?) historię o tym jak Maria z Józefem i małym Jezusem uciekając przed Herodem głodowali. Nakarmili dziecko korzeniem paprotki. Jezus prawdopodobnie z wdzięczności uczynił korzenie paprotki słodkimi („Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych. Słownik Adama Fischera”, Kujawska M., Łuczaj Ł., Sosnowska J., Klepacki P.).

Skoro Maria i Józef karmili małego Jezusa paprotką, to albo uciekali przez Maroko, albo Góry Świętokrzyskie, a najbardziej prawdopodobne, że przez Podhale. Bo gatunek ten nie występuje w okolicy narodzin Jezusa, a przecież i tak wszyscy wiemy, że jest Królem Polski.
Wiele jest zwyczajów ludowych i zastosowań tego gatunku i nie sposób tu ich wszystkich opowiedzieć, ale potwierdza to moją intuicję, że paprotka zwyczajna roztacza jakiś czar i można by rzec, jest rośliną mocy. Przytoczę jeszcze tylko dwie ludowe historie z nią związane: „Lud na Podhalu opowiadał kiedyś, że zielem tym najchętniej żywią się dziwożony, tj. istoty demoniczne, które najwięcej szkodzą położnicom i dziewczętom. [...]. Paprotce przypisuje się szczególne właściwości. W okolicy Przeworska odwar z paprotki zadany sekretnie obudza miłość w osobie, która go wypiła, ku tej, która go zadała” („Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych. Słownik Adama Fischera”). O kwiecie paproci nie napiszę, bo to sprawa znana, ale zawiła i być może wymagająca osobnego tekstu.

Szczególnie ładne i cenne stanowisko tego gatunku znam z nowo powołanego (dzięki inicjatywie mojej i Stowarzyszenia Społeczno-Przyrodniczego M.O.S.T) rezerwatu przyrody „Skałki w Podwalu” (będącego częścią obszaru Natura 2000 „Ostoja Żyznów”). Rezerwat ten chroni fragment grądu subkontynentalnego z unikalnymi w skali kraju wychodniami piaskowcowymi i wapiennymi. Tu paprotka zwyczajna całymi kępami, czapami, porasta właśnie te wychodnie skalne. I obok niej rośnie bardzo rzadko występujący w świętokrzyskim, paprotnik kolczysty. Gatunek górski i podgórski, związany ze skałami wapiennymi. Skałki te porasta też zanokcica skalna, wiele gatunków mchów i porostów. W zagłębieniach skalnych w ciągu dnia kryją się popielice, a w małych jaskiniach – wilki. Na gatunek ten zwrócili też uwagę Kazimierz Kaznowski i Edmund Massalski w kultowych „Obrazach roślinności Krainy Gór Świętokrzyskich Massalskiego”. Panowie ci w latach 1924-1939 eksplorowali znaczne połacie Gór Świętokrzyskich co przyniosło skutek w postaci książki będącej kluczową dla przyrodników zajmujących się tutejszą florą. W podrozdziale „Bezleśne paleozoiczne wzgórza chęcińskie” Edmunt Massalski napisał: „Północna ściana grani góry spada w wielu odcinkach półkolami. Są one wszystkie pokryte zwartymi płatami średnio dorodnej paprotki zwyczajnej”. Opis dotyczy Góry Zelejowej, która jest rezerwatem przyrody oraz częścią obszaru Natura 2000 „Wzgórza Chęcińsko-Kieleckie”. Znam nieliczne stanowiska paprotki zwyczajnej z nowo utworzonego rezerwatu przyrody (z mojej inicjatywy oraz Stowarzyszenia Społeczno-Przyrodniczego M.O.S.T) „Góra Wierzejska” pod Kielcami, będącego częścią obszaru Natura 2000 „Ostoja Wierzejska”, oraz z rezerwatu przyrody „Krzemionki Opatowskie”, który jest częścią obszaru Natura 2000 „Krzemionki”. Na Górę Wierzejską panowie zdaje się, nigdy nie dotarli, nie ma o niej wzmianki w książce.
Nie ma więc co lekceważyć paprotki zwyczajnej. Warto się zawsze dobrze przyjrzeć jej samej, jak i okolicy, w której występuje. Parafrazując Wielki Słownik języka polskiego, mogę powiedzieć, że paprotka to „osoba”, która jest pozornie nieważna, a w rzeczywistości istotna.
Łukasz Misiuna