DZIKIE ŻYCIE

Rezerwat

Dagmara Stanosz

Infracienkie

Zwłaszcza teraz, w binarnym układzie politycznym, wraca myśl o zdrowo pojmowanej wspólnocie. Takiej budowanej oddolnie, nawet mimowolnie, z świadomością wzajemnych powiązań. Sąsiedztwo, idee, język – czymkolwiek jest to, co zmienia rozsypankę w harmonijny organizm – to one profilują wspólnotę. Przynajmniej tak to powinno działać. W wersji mrówek czy pszczół się udaje, w wersji ludzkiej bywa też utopią lub farsą. Bo czy patrząc na taki czy inny „krajobraz mentalny” rodaków nie chce się czasem wyszeptać za Bursą frazy o małych miasteczkach? A wiadomo gdzie poeta je miał. Nie krajobraz, nie ludzi, lecz „mental”, w którym trudno czasem swobodnie złapać oddech. I bynajmniej nie chodzi tu o liczbę mieszkańców na metr kwadratowy. Bursowa małomiasteczkowość to figura, w której można zmieścić również  współczesne nastroje społeczne.

Mural autorstwa Nancy Rourke w przestrzeni Uniwersytetu Gallaudeta w Waszyngtonie. Fot. Dagmara Stanosz
Mural autorstwa Nancy Rourke w przestrzeni Uniwersytetu Gallaudeta w Waszyngtonie. Fot. Dagmara Stanosz

Po czerwcowym maratonie wyborczym zadałam sobie do przemyślenia „polskość” i „plemienność”. Czym dzisiaj są, jak się przeplatają, jak to działa? Może żeby bardziej zrozumieć, dlaczego w XXI wieku, patrząc, słuchając, czasem nie dowierzając, nadal mi ten Bursa kołacze w głowie krzywym zwierciadłem polskości: „Boże jaki miły wieczór, tyle wódki, tyle piwa”, tyle gombrowiczowskich gęb, chorągiewek, zrywów i zwykłej buty. Aż chciałoby się Marię Janion poprosić o rozpoczęcie debaty. Fenomen plemienności studiuję sobie dla odmiany w pracach Nancy Rourke – głuchej Indianki z nicią europejskich korzeni, podwójnie skolonizowanej, podwójnie wykluczonej, ale też z podwójną siłą opowiadającą w sztuce o pozbawieniu praw, systemowym wykluczeniu kultur, na których nie zyska kapitalizm.

Jestem pod wrażeniem jej świadomego podejścia do tożsamości, tradycji języków migowych używanych przez Indian (Piscataway oraz Nacotchtank). Rezerwaty, internaty, a na końcu Internet – to linia na której artystka łączy Indian z g/Głuchymi. Internat, dla którego dzieci opuszczały domy, był dla g/Głuchych miejscem budującym więzi plemienne – a bazą dla nich był język. Internet z kolei otworzył możliwości kontaktów, dostępu do wiedzy, poznania aktywności sobie podobnych. Dzięki niemu możemy przeszukiwać biblioteki świata, poznawać ludzi, rozmawiać na czatach w językach fonicznych, migowych oraz międzynarodowych systemach komunikacji. Wystawa „We Deaf Native People Are Still Here” jest dostępna w Uniwersytecie Gallaudeta do 2026 r.1 Nancy kieruje uwagę w stronę globalnych wyzwań komunikacji i prawa człowieka do rozwoju i praktyk językowych, poznawania świata, siebie, sąsiada, stawia uniwersalne pytania: co nas łączy? co dzieli? Jakie znaczenie ma język, który łączy ludzi niezależnie od pokrewieństwa. Jakie są rodzaje plemienności? W jakim „rezerwacie” dzisiaj żyjemy?

Dagmara Stanosz

Przypisy:
1. Wystawa w Uniwersytecie Gallaudeta: gallaudet.edu/museum/exhibits/indigenous-deaf-peoples-exhibition.