DZIKIE ŻYCIE

Nauka – dobry sposób na szukanie odpowiedzi na mniej ważne pytania

Ryszard Kulik

Okruchy ekozoficzne

Pokładamy nadzieję w nauce. Wierzymy w to, że naukowcy są w stanie odkryć tajemnice rzeczywistości, dzięki czemu znajdziemy rozwiązania na trapiące nas bolączki. W tym myśleniu zawarte jest założenie, że wiedza, którą zdobywamy metodami naukowymi jest w stanie zmienić nasze życie. W dużym stopniu tak jest. Ten tekst, który teraz piszę na komputerze i który ukaże się w czasopiśmie i następnie dotrze do ludzi, zaistnieje w świecie tylko za sprawą wyrafinowanych technologii mających swoje korzenie w odkryciach nauki.

A jednak z nauką mamy też problem. Specjalizuje się ona coraz bardziej, co oznacza, że naukowcy nieustannie zawężają obszar swoich badań. Mamy coraz więcej szczegółowych informacji, z których co rusz trudniej jest złożyć całościowy obraz rzeczywistości. Poszczególne klocki informacji  często są oderwanymi od siebie elementami wiedzy. Dają złudne wrażenie, że wiemy więcej i więcej, podczas gdy nasza ignorancja jest zatrważająca. Jej miarą są piętrzące się problemy związane ze Wszechkryzysem, których nauka i idąca za nią technologia nie są w stanie rozwiązać. Zaraz za ignorancją podąża często arogancja biorąca się z przekonania, że skoro tyle wiemy, to możemy kontrolować całą rzeczywistość.

Badanie naukowe. Fot. Mohamed Hassan, pixabay
Badanie naukowe. Fot. Mohamed Hassan, pixabay

Na jednej z konferencji, na której byłem ostatnio, wysłuchałem wystąpienia znanego dietetyka. Mówił o oliwie jako doskonałym tłuszczu do smażenia. Badania wskazują bowiem, że oliwa zawiera dużo cennych substancji, a wysoka temperatura nie zmienia znacząco jej właściwości. No dobrze, nie mam podstaw, by podważać te ustalenia. Jednak zastanawiam się, czy rzeczywiście jest to wystarczająco dobra rekomendacja do stosowania oliwy w naszej kuchni. Bo gdy zobaczymy cały obraz, to okaże się, że oliwa pochodzi z oliwek uprawianych na południu Europy. Stamtąd oliwa transportowana jest m.in. do naszego kraju. Ten transport przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych, ale też innych problemów związanych z przewożeniem towarów samochodami na duże odległości. Czy nie lepiej byłoby używać w naszej kuchni oleju pochodzącego z polskich upraw? Lokalnie mamy dostęp do oleju rzepakowego, który jest bardzo dobrą alternatywą dla oliwy i nie wiąże się z tak dużymi kosztami środowiskowymi. Ta refleksja wymaga jednak wyjścia poza wąski obraz oliwy jako produktu z obszaru dietetyki. To się jednak najczęściej nie dzieje.

Kolejne wystąpienie na rzeczonej konferencji dotyczyło ludzkiego dobrostanu. To jedno z ważniejszych pojęć we współczesnej nauce o człowieku. Znana neurobiolożka zaproponowała, wydawałoby się, całościowy obraz dobrostanu, którego filarami są: ciało, emocje i relacje międzyludzkie. W tym przypadku jednak zabrakło szerszego spojrzenia na człowieka w kontekście środowiskowym. Cały czas nauka widzi nas, ludzi w oderwaniu od środowiska, tak jakbyśmy byli zawieszeni w jakiejś próżni. Dobrostan jest współczesnym fetyszem, który sprawia, że skupiamy się tym bardziej na sobie zapominając o tym, co nas otacza. Jeśli już przyroda pojawia się w refleksji nad dobrostanem, to tylko w wątku, gdzie spacer na łonie natury pozwala powrócić nam do równowagi. Ale przecież środowisko jest systematycznie przez nas niszczone. Nikt się nie zająknął o tym, że nie osiągniemy dobrostanu na zdegradowanej planecie oddychając zatrutym powietrzem, jedząc niezdrowe jedzenie czy kontaktując się tylko z betonem, stalą i szkłem. Podstawowym filarem naszego dobrostanu jest przyroda, w której zaspokajamy wszystkie nasze potrzeby. Dopóki o nią nie zadbamy, nie mamy szans na pełne i dobre życie. Potrzeby planety i potrzeby człowieka są współzależne i komplementarne. O tym jednak eksperci od dobrostanu milczą.

Dążenie do kawałkowania świata i kolekcjonowania wiedzy oderwanej od całości jest naszym wielkim osiągnięciem i jednocześnie prawdziwym przekleństwem, bowiem przyczynia się coraz bardziej do Wszechkryzysu. Nauka, która aspiruje do tego, by odpowiedzieć na wszystkie pytania niestety nie stawia tych najważniejszych. I nie może być inaczej, bo metoda naukowa z takimi pytaniami sobie najzwyczajniej nie radzi. Ona z definicji musi redukować rzeczywistość do uproszczonych zależności i żonglować oderwanymi od całości elementami wiedzy. Dlatego Lao Tsy przypomina nam: „Wiedzieć, a myśleć, że się nie wie, to największe osiągnięcie. Nie wiedzieć, a myśleć, że się wie, to jakaś choroba. Mędrcy nie są chorzy; uważają tę chorobę za chorobę. I dlatego właśnie, że uważają tę chorobę za chorobę, nie są chorzy”.

Fakt, że przestaliśmy sobie zadawać ważne pytania sam sobie jest jedną z przyczyn Wszechkryzysu. Warto więc wrócić między innymi do głębokiej ekologii, bowiem zachęca nas ona do zadawania głębokich pytań i do pomieszczenia w sobie dyskomfortu wynikającego z braku natychmiastowych, gotowych odpowiedzi. Mamy w ten sposób ćwiczyć się w dostrzeganiu powiązań i budowaniu całościowego obrazu rzeczywistości. Wiedza może nam w tym oczywiście pomóc, ale jeśli nie wyjdziemy poza nią, to stracimy szansę na prawdziwą zmianę.

Ryszard Kulik

***

Szkoła Integralnej Ekopsychologii (SIE)

VI edycja: styczeń – lipiec 2026. Osobisty proces wewnętrznej przemiany na poziomie wiedzy, emocji i świadomości połączony z działaniem na rzecz przyrody i świata. 12 tematów, 28 dni, 224 godziny. Informacje i zapisy: barbaska.wojtaszek@gmail.com