DZIKIE ŻYCIE

Wieści ze świata

Tomasz Nakonieczny

Bilans pożarów w Amazonii za 2025 rok

W 2024 r. spłonęło prawie 7 milionów hektarów pierwotnego lasu deszczowego. Pożary stały się główną przyczyną utraty lasów Amazonii. W bieżącym roku sytuacja się nieco poprawiła. Według brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych i sieci MapBiomas, do 22 sierpnia w Brazylii odnotowano 39740 ognisk pożarów, co stanowi spadek o 59% w porównaniu z analogicznym okresem w 2024 r. W Amazonii odnotowano 13446 ognisk między styczniem a sierpniem, czyli o 67% mniej niż średnia historyczna wynosząca 41057 w tym samym okresie. Powierzchnia spalona między styczniem a lipcem wyniosła 1,1 miliona hektarów, o 70% mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku i najmniej od 2019 r. Choć te liczby sugerują postęp, kryzys jest daleki od zażegnania.

Kilka czynników wyjaśnia ten spadek: wygasanie zjawiska El Niño, silniejsze jednostki straży pożarnej oraz wdrożenie Brazylijskiej Krajowej Polityki Zintegrowanego Zarządzania Pożarowego. Dłuższe opady deszczu sprawiły, że rzeki stały się pełniejsze, a roślinność bardziej zielona, co tymczasowo zmniejszyło ryzyko wystąpienia pożarów na dużą skalę, które zdziesiątkowały biom w 2024 r.. Prognozy na grudzień i styczeń pozostają jednak niepewne, a obawy o ponowny wzrost aktywności pożarowej są coraz większe. Mato Grosso – historycznie jeden z najbardziej dotkniętych kryzysem stanów Brazylii, nadal odnotowuje najwyższą koncentrację pożarów, choć na niższym poziomie niż zwykle. Jednak blizny w przyrodzie po roku 2024 wciąż są niezagojone. W Rezerwacie Tapajós-Arapiuns prawie połowa obszaru spłonęła w zeszłym roku. Obecnie działa tam tylko dziewięć brygad, które chronią ponad 600 tys. hektarów. To zdecydowanie za mało, aby obronić tak rozległe tereny. Rdzenne i lokalne społeczności wciąż nie mają wystarczających zasobów, aby chronić swoje lasy. Jak wyjaśnia Lucas Tupinambá, plemienny strażak, brygady są niedofinansowane, specjalistyczny sprzęt jest zaporowo drogi, a co najmniej cztery terytoria pozostają bez strażaków.

Te pożary nie są klęskami żywiołowymi. Są one spowodowane przez człowieka, wylesianie pod hodowlę bydła i monokultury, wywłaszczanie ziemi, przemysł wydobywczy i przestępczą gospodarkę. Kryzys klimatyczny poprzez pogłębiające się susze, przyspiesza te sztuczne iskry, przekształcając je w niekontrolowane pożary. Rozwiązanie również jest po stronie człowieka, to w dużej mierze promowanie praw rdzennej ludności do ich terytoriów. Badania naukowe potwierdzają, że ziemie zarządzane przez rdzenną ludność stanowią najskuteczniejszą barierę przed wylesianiem i pożarami. Tam, gdzie prawa ludności tubylczej są chronione i egzekwowane, lasy rozkwitają.

Puszcza Amazońska znajduje się w krytycznym punkcie zwrotnym. Naukowcy ostrzegają, że dalsze niszczenie może trwale zakłócić wzorce opadów w Ameryce Południowej i przyspieszyć globalny chaos klimatyczny. Jednak dziś lasy te nadal stanowią nieoceniony stabilizator klimatu i rezerwuar bioróżnorodności.

(Amazon Watch)

Rdzenne tradycje utrzymywania pastwisk alpejskich w Nepalu w obliczu zmian klimatu

W Himalajach w Nepalu podczas krótkiego lata pasterze przenoszą swoje zwierzęta na wysoko położone pastwiska, gdzie topniejący śnieg odsłania świeżą, pożywną trawę i zioła, a zimą schodzą w niższe doliny, aby uciec przed przenikliwym zimnem. Ich podróż rozpoczyna się  w marcu, kiedy około 300 gospodarstw domowych z wioski Ghermu (gmina wiejska Marsyangdi, dystrykt Lamjung) zbiera się na skraju alpejskich pastwisk. Biorą udział w corocznej, odwiecznej tradycji: decydować, jak i gdzie wypasać zwierzęta gospodarskie przez cały rok, pod przewodnictwem thiti, instytucji przekazywanej z pokolenia na pokolenie w społeczności Gurungów. „Ten system służy naszej społeczności od pokoleń” – mówi Ghanashyam Ghale, przewodniczący rady gminy. „Pozwala nam żyć w tym trudnym środowisku, jednocześnie chroniąc zasoby naturalne”.

W obliczu zagrożenia, jakie dla alpejskich łąk stanowią zmiany klimatyczne, ekolodzy wskazują na wielowiekowy system thiti, który łączy wypas rotacyjny, kolektywne podejmowanie decyzji i fundusze na ochronę przyrody zarządzane przez społeczności, jako strategię ochrony tych kluczowych ekosystemów. Starsi ostrzegają, że bez thiti setki zwierząt gospodarskich wędrowałyby bezkarnie po wzgórzach, szybko niszcząc delikatne pastwiska wysokogórskie. Ze względu na stromy, skalisty teren i ograniczoną ilość gruntów rolnych, większość rodzin utrzymuje się z hodowli zwierząt, uprawiając jedynie odporne rośliny, takie jak ziemniaki i proso. Turystyka stwarza nowe źródła dochodu, ale zmiany klimatu zakłócają wzorce opadów śniegu i cykle sezonowe, sprawiając, że tradycyjne harmonogramy wypasu i rolnictwa stają się coraz bardziej nieprzewidywalne. Podobnie alpejskie łąki, będące również domem dla kultowych zwierząt, takich jak pantery śnieżne (Panthera uncia) i piżmowce (Moschus chrysogaster), stoją w obliczu zagrożenia wtargnięciem flory i fauny, dotychczas ograniczonej do niższych wysokości.

Na tak wrażliwych obszarach brak koordynacji i synchronizacji może oznaczać zagładę ekosystemu, co już na wczesnym etapie uświadomili sobie starsi Gurungów. Man Bahadur Gurung z wioski Naso w Manang mówi: „Bez thiti nie byłoby odpowiedniego systemu użytkowania i ochrony łąk”. „Gdyby nie było thiti, ludzie zabieraliby swoje zwierzęta do lasu i na pastwiska, kiedy tylko chcieli. To doprowadziłoby do nadmiernego wypasu i niedoboru trawy”. Dlatego każdy, kto łamie zasady, ponosi karę.

Arjun Gurung, przewodniczący gminy wiejskiej Marsyangdi, szacuje, że w dystryktach Manang i Lamjung działa ponad 200 grup thiti. Praktyka thiti i jej wpływ zostały udokumentowane badaniami. „Thiti to instytucja społeczno-kulturalna, która służy zrównoważonemu zarządzaniu zasobami w Himalajach” – mówi badacz Jiban Poudel, który przeprowadził badania etnograficzne w dolinie Nhāson. W swoich badaniach Poudel odkrył, że wszystkie gospodarstwa domowe uprawiają te same rośliny na wyznaczonych polach. Nie tylko reguluje to wiejską agrogospodarkę, ale także wspiera dywersyfikację upraw i zmniejsza ryzyko związane ze szkodami wyrządzanymi przez zwierzęta domowe, dzikie zwierzęta i ptaki. System ten pomaga zapewnić sprawiedliwe wykorzystanie ograniczonych zasobów w krótkim okresie wegetacyjnym i odzwierciedla długoletnie wartości kulturowe społeczności oraz strategię unikania ryzyka.

System thiti stoi współcześnie przed wieloma wyzwaniami. Jednym z nich jest kurczenie się pastwisk. Rozwój leśnictwa społecznościowego i upraw towarowych zmniejszył tradycyjne pastwiska, utrudniając pasterzom sezonowe przemieszczanie zwierząt gospodarskich, jak to miało miejsce we wcześniejszych latach. Dotknęło to szczególnie hodowlę owiec i kóz, która opiera się na większej mobilności. Współczesny rozwój, migracje i gospodarka rynkowa również zmieniają styl życia, zmniejszając zainteresowanie ludzi kontynuowaniem wiekowych systemów, takich jak thiti. Młodsze pokolenia często szukają alternatywnych źródeł zarobkowania, takich jak turystyka czy praca za granicą, co sprawia, że mniej osób utrzymuje te stare społeczne zwyczaje.

(Mongabay)

Na Filipinach pod ochronę trafia jeden z najbardziej zróżnicowanych biologicznie regionów morskich na świecie

Filipiny pod koniec sierpnia 2025 r. oficjalnie ogłosiły wody otaczające wyspę Panaon chronionym krajobrazem morskim, chroniąc jedne z najbardziej tętniących życiem i różnorodnych biologicznie raf koralowych na świecie. Obszar chroniony obejmuje ponad 60 tys. hektarów oceanu, wspierając lokalne źródła utrzymania, wzmacniając odporność kraju na zmiany klimatu i przybliżając Filipiny do realizacji zobowiązania do ochrony 30% powierzchni lądów i wód do 2030 r.

Położona w południowej części wyspy Leyte, w Trójkącie Koralowym, wyspa Panaon została uznana na całym świecie w badaniu 50 Reefs Study, wspieranym przez Bloomberg Philanthropies, za część globalnego portfolio raf, które mają największe szanse na przetrwanie skutków zmian klimatu. Filipińskie rafy koralowe systematycznie zanikają od 40 lat. Jednak w 2020 r. ekspedycja prowadzona przez Oceanę odkryła, że wyspa Panaon stanowi wyjątek, a zasięg jej rafy sięga trzykrotnie powyższej średniej krajowej.

Występuje tam bogactwo życia morskiego, w tym rekiny wielorybie, żółwie morskie i zagrożone wyginięciem kaczki filipińskie. Okoliczne namorzyny i trawy morskie, które zapewniają bezpieczeństwo żywnościowe, chronią przed sztormami i magazynują tzw. niebieski węgiel, również są w dobrym stanie. Jednak odkryto tam też niepokojące dowody przełowienia, destrukcyjnych połowów i zanieczyszczenia plastikiem.

Panaon leży w kluczowym korytarzu dla ssaków morskich. Jego wody tętnią życiem i stanowią ważne tereny lęgowe dla ryb i żerowiska, umożliwiając rozwój życia morskiego i ludzi. Dzięki uznaniu wyspy Panaon za krajowy obszar chroniony, społeczności i osoby zarządzające zasobami mają teraz niezbędne ramy prawne i środki, aby wzmocnić zarządzanie i ochronę tego obszaru. Przepisy regulują też prędkość statków w konkretnych obszarach, aby chronić duże ssaki morskie które często tamtędy przepływają. Chroniony krajobraz morski integruje ochronę środowiska morskiego z działalnością człowieka, równoważąc rozwój społeczno-ekonomiczny z działaniami na rzecz ochrony przyrody. Nowe prawo wymaga opracowania kompleksowego planu zarządzania, opracowanego we współpracy z lokalnymi interesariuszami, naukowcami i agencjami rządowymi, aby zapewnić, że działania na rzecz ochrony przyrody przyniosą wymierne korzyści zarówno ludziom, jak i przyrodzie.

(Oceana)

Rdzenni mieszkańcy Samoa Amerykańskiego przeciwko górnictwu głębinowemu

Prezydent Donald Trump wydał rozporządzenie wykonawcze mające na celu pobudzenie rodzącego się przemysłu wydobycia głębinowego. W ciągu kilku tygodni Departament Spraw Wewnętrznych USA zaczął zabiegać o opinię publiczną w sprawie dzierżawy dna morskiego wokół Samoa Amerykańskiego, a władze terytorialne zorganizowały serię spotkań, aby uświadomić społeczeństwu, czego się spodziewać.

Rok wcześniej ówczesny gubernator Samoa Amerykańskiego wydał moratorium na wydobycie głębinowe wokół archipelagu na środkowym Pacyfiku. Jednak kiedy Trump w kwietniu 2025 r. wydał rozporządzenie, lokalni przywódcy nie odrzucili go od razu. Zaledwie tydzień wcześniej obecny gubernator tego terytorium, Pula Nikolao Pula, publicznie pochwalił starania Trumpa o otwarcie obszarów chronionych na Pacyfiku dla rybołówstwa komercyjnego, będącego wiodącą gałęzią przemysłu na wyspach. Jednak po omówieniu i przeanalizowaniu propozycji, wszyscy czołowi politycy Samoa Amerykańskiego doszli do porozumienia. Ich odpowiedź brzmi: nie. „Istnieje silny sprzeciw wobec jakiejkolwiek eksploracji lub wydobycia minerałów z dna oceanu w wodach w pobliżu Samoa Amerykańskiego” – napisała kongresmenka Amata Coleman Radewagen, jedyna przedstawicielka Samoa Amerykańskiego w Kongresie Stanów Zjednoczonych, w swoim oficjalnym komentarzu do Departamentu Spraw Wewnętrznych. Opisała, jak samoańska kultura, znana jako fa’a samoa, zawiera historię matki i córki, które przemieniły się w żółwia i rekina i dopłynęły do Tutuili. „To jest miejsce, w którym ludzie stoją, a ja stoję razem z nimi, aby chronić rekiny, żółwie i fa’a samoa” – powiedziała. Jednak to, czy i gdzie będzie prowadzona działalność wydobywcza, może nie zależeć od miejscowej ludności tubylczej.

W przeciwieństwie do niepodległego państwa Samoa, oddalonego o zaledwie dzień żeglugi, Samoa Amerykańskie jest terytorium USA, podlegającym kaprysom amerykańskiej flagi. Radewagen zasiada w Izbie Reprezentantów, ale nie ma prawa głosu, a terytoria USA nie mają żadnego głosu w Senacie Stanów Zjednoczonych. Mieszkańcy Samoa Amerykańskiego, podobnie jak mieszkańcy innych terytoriów USA, nie mieli wyboru, kto będzie prezydentem. Zgodnie z prawem międzynarodowym, ludność rdzenna ma prawo wyrazić zgodę na projekty realizowane na ich ziemiach, a w poprzednich sporach z rządem federalnym Samoa Amerykańskie wskazywało, że w momencie powstania Stany Zjednoczone obiecały poszanowanie praw swoich mieszkańców. Chociaż Departament Spraw Wewnętrznych zebrał opinie Samoańczyków Amerykańskich na temat górnictwa na dnie morskim, obecna procedura agencji może pozwolić na kontynuowanie prac górniczych pomimo sprzeciwu społeczności. Departament Spraw Wewnętrznych wciąż znajduje się na początku procesu wydawania koncesji na wydobycie z dna morskiego. Agencja planuje przeanalizować uwagi publiczne, wskazać konkretne obszary górnicze i przeprowadzić ocenę oddziaływania na środowisko przed udostępnieniem jakichkolwiek koncesji.

(ICT)

Opracowanie: Tomasz Nakonieczny