DZIKIE ŻYCIE

Czy przyroda popełnia błędy?

Ryszard Kulik

Okruchy ekozoficzne

W 1971 r. Barry Commoner, uznany biolog i działacz na rzecz ochrony środowiska, sformułował cztery prawa ekologii w książce „The Closing Circle: Nature, Man and Technology”. Jedno z nich brzmi: „natura wie najlepiej”. W domyśle: lepiej niż człowiek. Dla przykładu, leśnicy prowadząc gospodarkę leśną mogą uznać, że na danym terenie warto sadzić świerki, ponieważ drzewa te szybko rosną i dają cenny surowiec. Wychodząc z takich przesłanek, nie widzą jednak pełnego obrazu leśnego ekosystemu, w którym rzeczone świerki mogą być obcym elementem, co z czasem może powodować poważne perturbacje w środowisku. Tak właśnie stało się w Beskidach, w reglu dolnym, gdzie w przeszłości po wycięciu buków i jodeł sadzono monokultury świerkowe. Z czasem te obce świerczyny zaczęły zamierać, co doprowadziło do katastrofy ekologicznej. Gdyby kiedyś leśnicy zdali się na przyrodę i pozwolili naturalnie odnawiać się lasom bukowo-jodłowym, dzisiaj prawdopodobnie nie mielibyśmy problemów z gradacją kornika w świerczynach.

Perfekcyjna niedoskonałość. Krzywy las koło Gryfina. Fot. Ryszard Kulik
Perfekcyjna niedoskonałość. Krzywy las koło Gryfina. Fot. Ryszard Kulik

Życie organizuje się w oparciu o złożone powiązania, których my nie jesteśmy w stanie w pełni poznać i opisać. Poza tym mamy swoje interesy i to jeszcze bardziej zawęża percepcję rzeczywistości, czyniąc nasze decyzje problematycznymi. Dlatego właśnie powtarzamy za Commonerem, że „natura wie najlepiej”. Złożone układy przyrodnicze zawsze podejmują najlepsze decyzje, choć przecież nie wiąże się to z jakąś wyrafinowaną kalkulacją, analizą czy modelowaniem. Przyroda jako całość robi to, co robi i nie może być inaczej. W tym znaczeniu nie popełnia błędów i zawsze „wie” najlepiej.

A jednak to stwierdzenie może budzić sprzeciw. Skoro bowiem natura wie najlepiej, to dlaczego pojawiają się w niej zaburzenia, choroby i śmierć? W końcu prawie wszystkie gatunki, jakie kiedykolwiek istniały na Ziemi – już wymarły. Każdy gatunek, który wypadł z ewolucyjnej gry może być spostrzegany jako przyrodnicza porażka. Bo przecież, gdyby przyroda wiedziała najlepiej, to zawsze mielibyśmy do czynienia z doskonałym przystosowaniem do warunków środowiskowych, które skutkowałoby wiecznym trwaniem w idealnym stanie życia. Tak jednak nie jest. Tak przyroda nie działa. Natura oczywiście popełnia błędy. Oznacza to, że nieustannie testuje różne rozwiązania adaptacyjne, z których część działa wystarczająco dobrze, a część – nie. W tym znaczeniu nigdy nie możemy mówić o idealnych adaptacjach. Jest tak dlatego, ponieważ warunki środowiskowe nieustannie się zmieniają. Toczy się zatem permanentny proces dostosowywania się, który nie ma końca. To właśnie dlatego ta perfekcyjna niedoskonałość natury daje nam pole do jej poprawiania. Leśnik patrząc na naturalny las może sobie pomyśleć, że dałoby się w nim coś ulepszyć, np. zmniejszyć ilość tzw. szkodników lub sadzić takie, a nie inne gatunki drzew. Ciągle wydaje się nam, że rzeczywistość może być lepsza, korzystniejsza dla nas, bo natura sama z siebie nie wie, co jest dla nas dobre.

Tak oto docieramy do jądra problemu. Pytanie o to, czy natura popełnia błędy czy może jednak wie najlepiej, wprost odkrywa nasze lęki przed potencjalnym cierpieniem. Nie chcemy cierpieć, stąd nieustannie próbujemy kontrolować rzeczywistość, poprawiając nieidealne warunki. Nie ufamy naturalnemu procesowi, który może popełniać błędy. Jednak z drugiej strony stwierdzenie, że natura wie najlepiej, zdaje się nadmierną idealizacją. Kryje się za nią ten sam lęk przed cierpieniem. Chcemy wierzyć, że przyroda nas nie sponiewiera i że będzie dobrze. To zaufanie jest oczywiście nadmiarowe, bo ostatecznie wszyscy umieramy, a każdy gatunek wypada z ewolucyjnej gry.

Zamiast więc kłócić się o to, czy przyroda popełnia błędy czy nie, dobrze byłoby przyjrzeć się własnym lękom i uznając je, stopniowo dawać sobie coraz więcej miejsca na cierpienie, które jest immanentną częścią życia. Innymi słowy, natura po prostu działa, a to my ludzie mamy problem. Jeśli zrobimy na tę perspektywę więcej miejsca w sobie, to kwestia, czy przyroda popełnia błędy, czy nie, przestanie być istotna. Poddając się nurtowi życia – temu, co jest, możemy usiąść spokojnie i prawdziwie zaufać naturze.

Ryszard Kulik

***

Szkoła Integralnej Ekopsychologii (SIE)

VI edycja styczeń – lipiec 2026 rok. Osobisty proces wewnętrznej przemiany na poziomie wiedzy, emocji i świadomości połączony z działaniem na rzecz przyrody i świata. 12 tematów, 28 dni, 224 godziny zegarowe.

Szkoła Trenerska Eko-Psychologii (STEP)

I edycja październik 2025 – czerwiec 2026. Nauka pracy z grupami i rozwój kompetencji trenerskich w nurcie ekopsychologicznym. 14 tematów, 32 dni, 256 godzin zegarowych.

Informacje i zapisy: barbaska.wojtaszek@gmail.com