Pechowa trzynastka
Dzikie życie za oknem
„Cały świat jest serią cudów, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nazywamy je zwyczajnymi rzeczami” Hans Christian Andersen
Zazwyczaj zjawia się co wieczór i zostaje na noc. Czasami sam, czasami w parze. Jego pojawienie się zwiastuje charakterystyczny klekocząco-grzechoczący lot. Dla mnie to sygnał, aby wybiec na balkon i się przywitać.
Tym razem są dwa. Usiadły na grubym kikucie uschniętej gałęzi i rozglądają się po okolicy, łypiąc także w moją stronę. „Jesteście!”, witam się z nimi i przez kilka minut po prostu cieszę się ich obecnością. Jeden rozciąga nóżkę, poprawia dziobem piórko pod pachą i rozprostowuje skrzydła trzepocząc nimi i posyłając na ziemię deszczyk puchu.
Po chwili oba ptaki zrywają się i znikają w głębi wierzby, aby wynurzyć się wyżej, na puchatej gałęzi. Uśmiecham się do nich, bo wyglądają jakby siedziały w ogromnej, puszystej poduszce z liści. Rozglądają się jakby sprawdzając, czy to dobre miejsce na nocny odpoczynek, a potem oddają się wieczornej toalecie. Dokładnie czeszą piórka, niespiesznie i skrupulatnie. A trudno dostępne miejsca czyszczą sobie nawzajem, delikatnie i troskliwie. Te zabiegi pielęgnacyjne potrafią trwać bardzo długo i można się kompletnie w ich obserwacji zatracić. A kiedy dobiegają końca rozlega się ciche, ale wyraziste „huhuuu huhuuuu”.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale ten dźwięk mnie rozczula, dociera do sedna duszy i porusza w niej coś, czego sama nie potrafię uchwycić.
To magia gołębi grzywaczy.
Te ciche, poczciwe i spokojne ptaki towarzyszą mi przez całe lato i ubarwiają swoją obecnością codzienność, która nierzadko jest nie do zniesienia. „Huhuuu huhuuuu” pomaga i daje siłę.
A mimo wszystko przeszkadzają i podobno zagrażają.
Od 15 sierpnia do końca listopada1 można legalnie zabijać te ciche i prawie niewidzialne ptaki.
Tylko dlatego, że są.
Amanda Musch
Przypisy:
1. niechzyja.pl/pechowa-13-tka/
Nowe rezerwaty – wspieram
Październik 2025