DZIKIE ŻYCIE

Jezioro Góreckie – opowieść w trzech odsłonach. Część 3. Najpiękniejszy spacer pod Poznaniem

Bartosz Świątek

Najpiękniejszy spacer pod Poznaniem

Zapraszam na niepowtarzalną przechadzkę brzegiem Jeziora Góreckiego, perły Wielkopolskiego Parku Narodowego. Czeka na Was krajobraz, który zachwyca od pierwszego spojrzenia. To miejsce, które nie narzuca się atrakcjami, lecz nagradza uważnego obserwatora ciszą i bogactwem natury. Jedno z tych, do których chce się wracać – najlepiej o świcie albo tuż przed zachodem słońca.

Droga z płyt betonowych w okolicy Jezior w zimowej scenerii. Fot. Bartosz Świątek
Droga z płyt betonowych w okolicy Jezior w zimowej scenerii. Fot. Bartosz Świątek

Rekreacja wśród magii wielkopolskiej Świtezi

Choć kąpiel i pływanie po Jeziorze Góreckim nie są dziś dozwolone, to malowniczość otoczenia sprzyja innym formom rekreacji. Oprócz obserwacji ptaków, tereny te oferują jedne z najpiękniejszych tras spacerowych w okolicach Poznania. Czerwony szlak wzdłuż brzegu uchodzi za najurokliwszy deptak Parku. Prowadzi przez stary las, wśród potężnych sosen, dębów i buków. Wschody i zachody słońca, poranne mgły unoszące się nad wodą, odbicia drzew i wyspy w zielonkawej toni, romantyczne złudzenia optyczne i tajemnicze legendy – wszystko to sprawia, że nastrój panujący nad Góreckim można porównać do aury słynnej mickiewiczowskiej Świtezi.

Dyrekcja Wielkopolskiego Parku Narodowego w jesiennym krajobrazie. Fot. Krzysztof Nowacki
Dyrekcja Wielkopolskiego Parku Narodowego w jesiennym krajobrazie. Fot. Krzysztof Nowacki

Gdzie las spotyka wodę

Podążając za czerwonymi znakami od maleńkiej osady Jeziory aż do platformy widokowej na Wyspę Zamkową można dostrzec, jak bardzo różnorodny jest las przylegający do jeziora. Malowniczą linię brzegową w większości porastają lasy, które prawie wszędzie schodzą stromo do samego zwierciadła wody. Tylko zachodnie krańce zbiornika są otoczone łąkami i zaroślami.

Głaz Leśników w zimowej szacie. Fot. Bartosz Świątek
Głaz Leśników w zimowej szacie. Fot. Bartosz Świątek

Jeziory – „Widok” i motyle

Rozpoczynając wycieczkę na Jeziorach, wchodzimy do pięknego, mieszanego lasu. Patrząc na mapy dawnego majątku kórnickiego, który obejmował również ziemię trzebawską (w tym wieś Górka, Trzebaw, Łódź, Jezioro Góreckie, a także część Szreniawy i Wir), widzimy wyraźnie, że jeszcze niemal wiek temu lasy te należały do hrabiego Władysława Zamoyskiego. Niestety, w czasach okupacji hitlerowskiej wielką połać lasu wyrąbano pod budowę pałacu dla Artura Greisera, namiestnika tzw. Kraju Warty.

Rozmyślając, stawiamy kroki ostrożniej, bowiem drogę przecina nam okazały brązowo-czarny chrząszcz ciołek, którego larwa żywi się próchniejącym drewnem. Niespodziewanie otwiera się przed nami wspaniała panorama jeziora wraz z otaczającymi je lasami. Po prawej stronie tego rozległego widoku widzimy Wyspę Zamkową. Miejsce to od dawna znane jest jako najlepszy punkt obserwacyjny, gdyż okoliczna ludność nazywa je „Widokiem”. Czysta, szmaragdowo-zielona woda, a w niej odbijające się sylwetki drzew pociąga ku sobie. Wśród przybrzeżnej trzciny uwijają się świtezianki lśniące, częsty jest tu zaskroniec. Jesienią słychać gęganie gęsi rozpisane na wiele głosów, a długie pasy mgieł snują się o poranku.

Głaz polodowcowy poświęcony Franciszkowi Jaśkowiakowi. Fot. Bartosz Świątek
Głaz polodowcowy poświęcony Franciszkowi Jaśkowiakowi. Fot. Bartosz Świątek

Wysokopienny i gęsty las w Jeziorach to królestwo motyli. W środku dnia w zacienieniu odpoczywa piaskowo-żółtawa ćma walgina rdestnik, a na liściu lipy spotkać można innego miernikowca – plamca krwawniczaka. Na ziemi przysiadła ćma łudząco podobna do kawałka gałązki: to narożnica zbrojówka. Pobliski liść jeżyny gości należącą do niedźwiedziówek krasę poziomkówkę o wyjątkowo kontrastowym i jaskrawym ubarwieniu. Na zawciągu pospolitym zobaczymy motyle z grupy kraśników, wydzielające w celach obronnych ciecz o niemiłej woni, prawdopodobnie trującą.

Lornetka zamiast ręcznika

Szlak biegnie wygodną drogą wschodnim brzegiem jeziora wśród dorodnych okazów sosen i dębów. Późnym latem i wczesną jesienią pod nogami chrzęszczą tysiące żołędzi. Wszędzie wokoło martwe pnie, rozcapierzone korzenie buków, a w runie płaty konwalii, mchy i paprocie. Malownicza ścieżka wije się – raz wznosi się wysoko, by za chwilę sprowadzić wędrowca niemal do samej tafli jeziora i ukazać różne oblicza lasu. Im bliżej wody, tym rzadsza sosna, nad samą zaś wodą ciągnie się pas drzew liściastych.

Odpoczynek? Zdecydowanie tak – choć warto uważać na niektóre zmurszałe ławki. Wiosna: rozkwitające klony w promieniach słońca, ptaki śpiewają obłędnie, zielone źdźbła trawy. Chłoniemy ten wspaniały, mistyczny, pagórkowaty krajobraz. W niektórych miejscach zwisające nad wodą gałęzie sosen przypominają stylizowane obrazki malarstwa chińskiego.

Dochodzimy do dawnej plaży przy wschodniej zatoce. Roztacza się stąd wspaniały, obszerny widok wielkiej wody, choć całości nie widać, gdyż w oddali lustro jeziora wyraźnie zakręca w lewo i chowa się za ścianą lasu. Brzegi są piaszczyste, przemyte falami i szybko opadają w głębię. Dzięki przejrzystości wody doskonale widzimy ławice ryb podpływających do brzegu, wśród których wyróżniają się dość duże, połyskujące srebrem leszcze.

Jezioro Góreckie w całej okazałości. Fot. Krzysztof Nowacki
Jezioro Góreckie w całej okazałości. Fot. Krzysztof Nowacki
Łan cebulic syberyjskich na przedwiośniu. Fot. Bartosz Świątek
Łan cebulic syberyjskich na przedwiośniu. Fot. Bartosz Świątek
Magia mgieł. Fot. Bartosz Świątek
Magia mgieł. Fot. Bartosz Świątek

Przez wiekowy grąd, olszynę i ptasi azyl

Przy końcu jeziora wchodzimy w las liściasty. Na jego drzewostan składają się buki, graby, a obok rodzimych dębów gęsto posadzono dęby czerwone pochodzenia północnoamerykańskiego. Mijamy okazały głaz narzutowy poświęcony pamięci nestora wielkopolskiego krajoznawstwa i ochrony przyrody Franciszka Jaśkowiaka. Na skrzyżowaniu z niebieskim szlakiem pieszym wstępujemy na moment w 8,5-hektarowy obszar ochrony ścisłej „Grabina” im. prof. Adama Wodziczki. Jest to najbardziej naturalny, a dla oka najpiękniejszy zespół leśny w granicach WPN, chroniący 150-letni grąd, czyli las dębowo-grabowy.

Nad samym brzegiem jeziora grąd przechodzi w mokrą olszynę. Drzewem panującym jest w nich olcha czarna, a w podszyciu występują różne gatunki wierzb (zwłaszcza wierzba szara), brzoza omszona, szakłak, kruszyna, czeremcha, bez czarny. Podszycie to jest często splątane rozmaitymi pnączami, jak chmiel, rdest zaroślowy, kielisznik zaroślowy i psianka słodkogórz. W runie występuje m.in. narecznica błotna, kilka gatunków turzyc, trzcinnik lancetowaty, fiołek trędownik skrzydlaty i inne. Bliżej wody to zbiorowisko roślinne przechodzi w pas szuwarów i objęte jest ochroną rezerwatową jako miejsce lęgowe ptactwa wodnego. W czasie jesiennych przelotów na tej części jeziora zwanej „zgonem” zatrzymują się chmary dzikich kaczek.

Oryginalny szlakowskaz na rozstaju szlaków. Fot. Bartosz Świątek
Oryginalny szlakowskaz na rozstaju szlaków. Fot. Bartosz Świątek

Zachodnim stromym brzegiem w dzicz

Schodzimy w dół stromą skarpą do skraju jeziora. Przed nami bardzo malownicza ścieżka biegnąca wzdłuż wysokiego brzegu – po lewej stronie wznosi się wzgórze z pięknym lasem, po prawej patrzymy w dół na fale. Jest to fragment trasy im. prof. Adama Wodziczki. Co chwila oczy nasze odkrywają rzecz nową i ciekawą: oliwkowo-zielone gałązki czarnej jagody, owłosioną gąsienicę okazałej i jaskrawo ubarwionej ćmy niedźwiedziówki nożówki, gładką korę buków, martwe drewno, piękne porosty czy tworzący zwarte darnie mech złotowłos strojny. Do najrzadszych przedstawicieli szaty roślinnej należy wonny goździk siny oraz widłak spłaszczony. Interesującym, rzadkim endemitem jest jeżyna mosińska (Rubus seebergensis). Choć została wykryta również w kilku punktach południowej Wielkopolski oraz na terenie pogranicznym Dolnego Śląska, to w 1896 r. opisał ją Fritz Pfuhl na podstawie okazów zebranych właśnie nad Jeziorem Góreckim.

Przechadzka staje się coraz ciekawsza, gdyż wkraczamy w teren mało uczęszczany przez ludzi. Tutaj mają ostoję większe zwierzęta (dziki, sarny, jelenie) oraz ptaki drapieżne, takie jak myszołów czy puszczyk – symbol parku. Droga wspina się w górę, jezioro jest już kilkanaście metrów pod nami, a gałęzie pochylających się drzew zwisają nad wodę. W jesiennym słońcu las daje wspaniałą mozaikę kolorów, odbijającą się w zwierciadle zbiornika.

Barwne runo

Marzec-kwiecień to czas, kiedy wędrując odcinkiem szlaku od „Grabiny” mamy szansę napawać się niepowtarzalnymi urokami aspektu wiosennego w runie. Wówczas na dnie lasu zakwitają tysiące małych roślin, tzw. geofitów wiosennych, tworząc barwne kobierce. W największych skupiskach występują najczęściej przylaszczki, zawilce, łany kokoryczy pustej i wątłej oraz ziarnopłon wiosenny.

Roślinom tym towarzyszy niemal wszędzie złoć żółta, groszek wiosenny, niezapominajka skąpokwiatowa, miodunka ćma i rozmaite gatunki fiołków, zwłaszcza fiołek przedziwny. Częsta jest okazała lilia złotogłów. Jako jedna z pierwszych roślin wiosennych zakwita niewielki, trujący krzew – wawrzynek wilczełyko. Jego różowe, wonne kwiaty rozwijają się przed liśćmi, a jaskrawo czerwone owoce zdobią go latem. Bardzo interesującą rośliną wiosenną jest łuskiewnik różowy. Nie posiada on w ogóle ciałek zieleni, lecz będąc typowym pasożytem czerpie pokarm ssawkami zapuszczanymi w korzenie rozmaitych drzew i krzewów, a zwłaszcza leszczyny. Tuż przy ścieżce kwitnie roślina o przedziwnie delikatnej, bladozielonej barwie liści i łodygi, na której zwisają żółte kwiatki. Jest to pierwiosnek lekarski, który w miejscach bardziej widnych tworzy całe kępy.

W złotej godzinie. Fot. Bartosz Świątek
W złotej godzinie. Fot. Bartosz Świątek

Niepospolity widok i niedostępny brzeg

Mniej więcej w połowie długości jeziora jego linia brzegowa mocno się załamuje. Załamanie to nosi nazwę „Kolano”. Ścieżka sprowadza nagle w dół i stajemy przy platformie widokowej nad wodą naprzeciw Wyspy Zamkowej, pokrytej gęstym lasem liściastym i znajdującej się najbliżej tego brzegu, na którym stoimy. W porze bezlistnej dobrze widać stąd ruiny XIX-wiecznego neogotyckiego zameczku, opisanego w drugiej części cyklu.

Gdyby istniała ścieżka wiodąca dalej w kierunku zachodnim, to zobaczylibyśmy, że las się trochę przerzedził i przeszedł w przybrzeżny pas krzewów. Króluje tu szakłak, kruszyna pospolita i tarnina. Dalej do jeziora dochodzą pola uprawne niedalekiej wsi Górka. Dzieli je od wody wąska, podmokła łąka z bukietami kaczeńca. Błotniste brzegi otoczone są kępami wierzb różnych odmian z najokazalszą wierzbą iwą, na baziach której pszczoły zbierają obficie pyłek i nektar. Na granicy między lasem a polem i jeziorem, niczym strażnik, stoi kilkusetletni olbrzymi dąb. Niedaleko dębu znajduje się mała, zaciszna polanka z otwierającymi żółte główki mniszkami lekarskimi oraz motylami: cytrynkiem i bielinkiem bytomkowcem.

Stromo pod górę po drewnianych stopniach opuszczamy tereny nadjeziorne, ścieżki bowiem dalej nie ma. W kilkanaście minut przez las dochodzimy do traktu Pożegowo-Górka, którym udając się w lewo za znakami niebieskimi możemy wrócić przez „Grabinę” do głazu Jaśkowiaka i potem znaną już aleją spacerową do Jezior. Całość trasy wynosi około 9 km.

Złotowłos strojny z bliska. Fot. Bartosz Świątek
Złotowłos strojny z bliska. Fot. Bartosz Świątek

Spacer, który zostaje w pamięci

Wiosenny wieczór, nasza wycieczka dobiega końca. Pomiędzy starymi pniami sosen srebrzą się drobne fale. Coraz bardziej zniżające się słońce prześwituje przez pochylone brzozy i ich młode listki. Ostatnie złote promienie zabarwiły chmury na purpurowo. Różowo-fioletowe smugi nieba odbijają się w wodzie razem z sylwetkami drzew, potęgując wrażenie obcowania z krajobrazem niemal baśniowym. Gdzieniegdzie w szuwarach rechoczą żaby, las żyje swoim rytmem i odurza żywiczno-konwaliowym aromatem. Ptaki ucichły, a nadchodzący chłód wieczoru zapowiada koniec długiego, ciepłego dnia. Na nocny żer wyleciały nietoperze, krążąc blisko wody i brzegu niczym jakieś zjawy. Czy aby na pewno to Góreckie w sercu Wielkopolski, czy może jednak Świteź na dalekich Kresach?

Wędrówka wzdłuż Jeziora Góreckiego to nie tylko kontakt z przyrodą, ale także doświadczenie nastroju miejsca.

Wspaniała zmienność – światła, pór roku, dźwięków i zapachów – sprawia, że spacer tutaj nigdy nie jest taki sam. Czy zechcesz raz jeszcze przejść cichą ścieżką nad wodą i pozwolić, by przyroda mówiła własnym, spokojnym głosem?

Na koniec 3-częściowego cyklu pozostaje jeszcze podać sposoby dotarcia do Jeziora Góreckiego (punktem startu będzie Poznań):

  • autem najlepiej udać się drogą nr 311 w kierunku Stęszewa i w Komornikach skręcić w lewo w lokalną drogę, tzw. Grajzerówkę, do wioski Jeziory, gdzie za dyrekcją parku narodowego jest duży płatny parking turystyczny; od rogatek Poznania to tylko 10 km; można wrócić malowniczą drogą przez Puszczykowo (podobna odległość),
  • pociągiem ze stacji Poznań Główny do stacji Trzebaw-Rosnówko (17 km, około 22 minuty) lub Puszczykówko (14 km, około 15 minut); dojście do jeziora z któregokolwiek przystanku to dystans około 5 km.

Bartosz Świątek

Bartosz Świątek – wielkopolanin, miłośnik przyrody, gór, Polski, uczestnik licznych rajdów i maratonów pieszych. Jako mąż i ojciec zaraża rodzinę swoimi pasjami, od małego wprowadzając dzieci w świat przyrody, literatury, umiłowania piękna i rozbudzając ich ciekawość świata. Szachista, autor książki „Życie jak partia szachów”. Autor artykułów o tematyce krajoznawczej, przyrodniczej i szachowej.

Przydatne filmy:

Literatura:
- Franciszek Jaśkowiak, Paweł Anders, Wielkopolski Park Narodowy. Przewodnik, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1980
- Jan Sokołowski, W Wielkopolskim Parku Narodowym, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych, Warszawa 1960
 - Jarosław Urbaniak, Wielkopolski Park Narodowy, Poznań 1955

Wijąca się ścieżka wzdłuż zachodniego brzegu. Fot. Bartosz Świątek
Wijąca się ścieżka wzdłuż zachodniego brzegu. Fot. Bartosz Świątek