Szacunek
Dzikie życie za oknem
„Cały świat jest serią cudów, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nazywamy je zwyczajnymi rzeczami” Hans Christian Andersen
Parkowa ścieżka wije się pomiędzy bukami, w oddali majaczy płot, a za nim ogródek i okna tarasu. Wzdłuż ścieżki w równych odstępach poustawiane są drewniane ławki i kosze, wokół których, z niezrozumiałych dla mnie powodów, wala się sporo śmieci. Gdzieś niedaleko szczeka pies, słychać głosy, ponad głową wiatr porusza gałęziami.
W oddali, na skraju trawy, zauważam czarny przedmiot i w momencie, w którym go zauważam, mój umysł przebiega myśl „niech to nie jest jakieś zwierzątko”. Podchodzę bliżej i ów „przedmiot” niestety okazuje się ciałem martwej wrony. Leży na plecach, z podkurczonymi nóżkami, z główką przechyloną na bok, ma otwarte oczy. Jest zimna. Nie zauważam żadnego urazu ani śladów krwi. Co tu się stało? Rozglądam się na boki: obok przechodzi starszy pan, nieopodal para ludzi spaceruje z psem. To nie jest odludna ścieżka, codziennie chodzi nią mnóstwo osób i naprawdę nikt – ani jedna osoba?! – nie zdobyła się na to, żeby przenieść ciało tej wrony na bok, żeby nie leżała tak po prostu na poboczu, jak ten śmieć, którego udajemy, że nie zauważamy? Naprawdę nikt? Przecież nikt nie chce po śmierci leżeć na poboczu jakiejś ścieżki.
Delikatnie przenoszę ciało wrony w ustronne miejsce i kładę je pod drzewem wśród suchych liści. Zostaję z nią przez chwilę. Wyobrażam ją sobie w locie, kluczącą pośród drzew, dokazującą z innymi wronami. Obudziła się rano i nie wiedziała, że już nie będzie wieczora...
Nie chowajmy się za „prawami natury”, nie bójmy się okazywać szacunku zwierzętom. To nie boli.
Amanda Musch
Twój 1,5% dla dzikiej przyrody
Czerwiec 2026