DZIKIE ŻYCIE Wstępniak

Dzieci na polowaniach to zły pomysł

Grzegorz Bożek

Ponad dekadę temu na naszych łamach mocno pojawił się temat udziału dzieci w polowaniach. Wtedy narodziła się kampania „Polowania nie dla dzieci”, która odniosła sukces. Temat zaistniał w mediach, wśród instytucji zajmujących się wychowaniem i edukacją, oraz w parlamencie.

Wtedy, pisząc o udziale dzieci w polowaniach, podkreślałem: „obcowanie dzieci i nastolatków ze śmiercią zwierząt nie powinno mieć miejsca. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie zaraża dzieci pasją do zostania rzeźnikiem”. Jedno i drugie nie może pozytywnie wpływać na rozwój człowieka, na budowanie empatii czy wrażliwości wobec cierpienia zwierząt.

Obecnie kręgi łowieckie ponownie wykazują wzmożoną aktywność aby przywrócić stary model łowiectwa – z dziećmi na polowaniach. Argumentują to chęcią zachowania tradycji, prawem rodzica do wychowywania dziecka według własnej wizji, oraz – a jakże – budowaniem w dziecku miłości do natury, obcowania z naturą.

Rzecz w tym, że obcowanie ze śmiercią zadaną z ręki myśliwego w żadnej mierze nie jest wartościowym doświadczeniem dla dziecka. Próg dorosłości to bezwzględne minimum, aby można dopuścić młodego człowieka do polowań. Co nie musi go chronić przed zagrożeniami wynikającymi z udziału w polowaniu, czego dowodzą przypadki śmiertelnych postrzeleń z broni myśliwskiej na polowaniach, a nawet poza polowaniami.

Wszystkiego dzikiego.

Grzegorz Bożek