Złote znicze
Dzikie życie za oknem
„Cały świat jest serią cudów, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nazywamy je zwyczajnymi rzeczami” Hans Christian Andersen
Od listopada moim balkonem rządzi gang małych łobuzów: sikorek. Jest ich osiem: sześć bogatek i dwie modraszki ze śmiesznymi fryzurkami (jedna jest poczochrana, a druga ma czubek). Każda z nich jest źródłem ogromnej radości i to nie tylko dla moich kotów, które w niektóre dni są tak zajęte obserwowaniem, że zapominają jeść.
A jest co obserwować!
Spektakl zaczyna się skoro świt. Najpierw przylatują modraszki, a po chwili zjawiają się także bogatki obwieszczając swoje przybycie głośnym si-si! Kiedy tak siedzą na rozkołysanych gałązkach wierzby, wyglądają jak kolorowe ozdoby. Bo czyż nie ozdabiają swoją obecnością zimowej szarugi? Ale nie pozostają w bezruchu nawet na sekundę! Śmigają pomiędzy wierzbą i balkonem, żółte brzuszki migają tam i z powrotem tak szybko, że mienią się w oczach! Do tego sikorki mają specyficzny, falisty lot, jakby nie były zdecydowane, w którą stronę chcą się udać, a przysiadłszy na balkonie kręcą się, podskakują, machają skrzydełkami i bez przerwy ze sobą rozmawiają. Cały czas coś się dzieje!
Każda z tych ośmiu sikorek ma inny charakter. Jest ta najodważniejsza, która przejdzie nawet przez siatkę, zajrzy – i nawet zapuka! – przez szybę. Druga – modraszka – co prawda zjawia się rano jako pierwsza, ale nie odważy się zacząć jeść, dopóki nie zjawi się jej koleżanka, również modraszka. Ta z kolei, bardzo ostrożna, potrzebuje kilku podejść – lub podlotów, zanim skubnie jakieś ziarnko. Niemniej jednak te dwie modraszki zawsze zjawiają się razem.
Jedna z bogatek jest wyraźnie większa od innych i chyba przejęła z racji tego rolę bosa gangu, bo strasznie rządzi! Potrafi przegonić wszystkie inne sikorki, głośno krzycząc, skacząc z pochyloną nisko główką i machając przy tym skrzydełkami, jak mały kogucik. Potem przycupuje na balkonowym randzie i głośno krzyczy „to jest moje jedzenie!”. Przynajmniej tak to dla mnie wygląda.
Pewnego razu wyjątkowo się zdenerwowała, odleciała na wierzbę i tam przez kilka minut, bardzo poruszona, głośno ze sobą rozmawiała, a na koniec – przysięgam! – westchnęła!
Za oknem dzieje się tyle fascynujących rzeczy! Zapraszając ptaki na swoje balkony lub parapety, każdy z nas może stać się ich świadkiem.
Amanda Musch
Twój 1,5% dla dzikiej przyrody
Luty 2026