DZIKIE ŻYCIE

Małe światy wokół nas

Amanda Musch

Dzikie życie za oknem

„Cały świat jest serią cudów, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nazywamy je zwyczajnymi rzeczami” Hans Christian Andersen

W blasku wschodzącego słońca, usiana złotym kwieciem, które nadaje jej blasku i puszystości, wierzba płacząca za moim oknem płonie wszystkimi odcieniami żółci. A między tymi puchatymi kotkami uwija się czarny ptaszek.

Także tej wiosny para szpaków zakłada gniazdo nad moim kuchennym oknem, co jest dla mnie powodem ogromnej radości i ekscytacji. W zeszłym roku im się to nie udało. Nie wiem co się stało, ale po początkowej gorączkowej fazie sprzątania i budowania nastała dziwna cisza. Za oknem już nie śmigały czarne cienie i coś było wyczuwalnie nie tak. Prawdopodobnie któryś z ptaków zginął. Już kiedyś ich gniazdo zostało zaatakowane przez srokę (która niestety utknęła z głową w otworze i tak, biedna, skonała) i przez rok żaden ptak w tym miejscu się nie zagnieździł.

Kwiaty wierzby płaczącej służą ptakom jako mięciutka wyściółka gniazd. Fot. Amanda Musch
Kwiaty wierzby płaczącej służą ptakom jako mięciutka wyściółka gniazd. Fot. Amanda Musch

Aż pewnego dnia, to chyba był czerwiec, na samym czubku wierzby usiadł szpak i zaczął cichutko gwizdać. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że ten śpiew jest jakiś inny. Dziwnie cichy, melancholijny i smutny, jakby zawodzący, chwytający za serce. Ten szpak przesiedział na wierzbie trzy dni, cały czas cichutko gwiżdżąc tę samą melodię i w końcu dotarło do mnie jej znaczenie: to był śpiew żałobny. Ludzie mogą mówić co chcą, ale ja jestem pewna, że ten ptak przeżywał stratę partnera i w ten sposób się żegnał.

Czy w tym roku wrócił z nową partnerką lub partnerem? Chciałabym, żeby tak było.

Zimą tę szczelinę w tynku zajęła para wróbli i kiedy wróciły szpaki, zostały przegonione. Broniły się dzielnie, ale były od początku na przegranej pozycji i musiały w końcu ustąpić. Przez jakieś dwa dni jeszcze przesiadywały w pobliżu, ale ostatecznie się poddały. Właśnie w tej chwili, kiedy piszę te słowa, przyleciały i zaglądają do gniazda, z którego wystają źdźbła słomy i gałązki: zwiastuny nowego początku. Biedne maluchy. Czy znalazły sobie jakieś nowe miejsce?

A tymczasem szpaki pracowicie budują. Od świtu skaczą po wierzbie znosząc giętkie gałązki i mięciutkie wierzbowe kotki, zbierają gołębie piórka oraz trawę. Porusza mnie fakt, że gdzieś ponad moją głową, w ścianie budynku, tak blisko obok mnie, dzieje się ten – tak całkiem odmienny od mojego – szpaczy świat.

Mam ogromną nadzieję, że w tym roku nic złego ich nie spotka i uda im się odchować młode.

Amanda Musch