Małe światy wokół nas
Dzikie życie za oknem
„Cały świat jest serią cudów, ale tak się do nich przyzwyczailiśmy, że nazywamy je zwyczajnymi rzeczami” Hans Christian Andersen
W blasku wschodzącego słońca, usiana złotym kwieciem, które nadaje jej blasku i puszystości, wierzba płacząca za moim oknem płonie wszystkimi odcieniami żółci. A między tymi puchatymi kotkami uwija się czarny ptaszek.
Także tej wiosny para szpaków zakłada gniazdo nad moim kuchennym oknem, co jest dla mnie powodem ogromnej radości i ekscytacji. W zeszłym roku im się to nie udało. Nie wiem co się stało, ale po początkowej gorączkowej fazie sprzątania i budowania nastała dziwna cisza. Za oknem już nie śmigały czarne cienie i coś było wyczuwalnie nie tak. Prawdopodobnie któryś z ptaków zginął. Już kiedyś ich gniazdo zostało zaatakowane przez srokę (która niestety utknęła z głową w otworze i tak, biedna, skonała) i przez rok żaden ptak w tym miejscu się nie zagnieździł.
Aż pewnego dnia, to chyba był czerwiec, na samym czubku wierzby usiadł szpak i zaczął cichutko gwizdać. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że ten śpiew jest jakiś inny. Dziwnie cichy, melancholijny i smutny, jakby zawodzący, chwytający za serce. Ten szpak przesiedział na wierzbie trzy dni, cały czas cichutko gwiżdżąc tę samą melodię i w końcu dotarło do mnie jej znaczenie: to był śpiew żałobny. Ludzie mogą mówić co chcą, ale ja jestem pewna, że ten ptak przeżywał stratę partnera i w ten sposób się żegnał.
Czy w tym roku wrócił z nową partnerką lub partnerem? Chciałabym, żeby tak było.
Zimą tę szczelinę w tynku zajęła para wróbli i kiedy wróciły szpaki, zostały przegonione. Broniły się dzielnie, ale były od początku na przegranej pozycji i musiały w końcu ustąpić. Przez jakieś dwa dni jeszcze przesiadywały w pobliżu, ale ostatecznie się poddały. Właśnie w tej chwili, kiedy piszę te słowa, przyleciały i zaglądają do gniazda, z którego wystają źdźbła słomy i gałązki: zwiastuny nowego początku. Biedne maluchy. Czy znalazły sobie jakieś nowe miejsce?
A tymczasem szpaki pracowicie budują. Od świtu skaczą po wierzbie znosząc giętkie gałązki i mięciutkie wierzbowe kotki, zbierają gołębie piórka oraz trawę. Porusza mnie fakt, że gdzieś ponad moją głową, w ścianie budynku, tak blisko obok mnie, dzieje się ten – tak całkiem odmienny od mojego – szpaczy świat.
Mam ogromną nadzieję, że w tym roku nic złego ich nie spotka i uda im się odchować młode.
Amanda Musch
Twój 1,5% dla dzikiej przyrody
Maj 2026