Zabijać wilki, niedźwiedzie i dziki
Tak mniej więcej brzmi program niektórych polityków. Po tragicznych wydarzeniach z Płonnej (woj. podkarpackie, gmina Bukowsko) z 23 kwietnia, gdy 58-letnia kobieta, zbieraczka poroży, zmarła w wyniku ataku niedźwiedzia, takie głosy się nasiliły. Dzień później na warszawskim Bemowie, uśmiercono dzika, wędrującego po mieście, który został zamknięty na placu zabaw przy Domu Zakonnym Sióstr Michalitek.
Obie sprawy nabrały medialnego rozgłosu. Co prawda różnią się, ale łączy je to, co z nich wynika. Rośnie niechęć do dzikich zwierząt wśród różnych kręgów społecznych. Ale nie dzieje się to przypadkowo – atmosferę hejtu nakierowanego na dzikie zwierzęta, w tym drapieżniki nakręcają przede wszystkim politycy prawicy przy wsparciu Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Oczywiście na spotkania z dzikimi zwierzętami warto być przygotowanymi, mieć podstawową wiedzę jak się zachować w takich sytuacjach, ale też mieć świadomość, że w lasach Bieszczad czy Beskidu Niskiego to one są w swoim domu. W przypadku spotkań z dzikami w miastach warto wypracować procedury, które nie będą się kończyły zabijaniem dzików jak na Bemowie.
Mamy wiedzę, są eksperci, ludzie nauki – sytuacje na styku człowiek – drapieżniki da się ułożyć mądrzej. To nie mogą być prostackie nawoływania do odstrzeliwania wilków czy niedźwiedzi.
Wszystkiego dzikiego.
Grzegorz Bożek
Twój 1,5% dla dzikiej przyrody
Maj 2026