Miesięcznik Dzikie Życie

4/118 2004 Kwiecień 2004

O przyrodzie Lubelszczyzny

Krzysztof Wojciechowski

Tuż przed końcem 2003 r., nakładem Lubelskiego Towarzystwa Naukowego ukazała się książka profesora Dominika Fijałkowskiego, pt.: „Ochrona przyrody i środowiska na Lubelszczyźnie”. Osiemdziesięciodwuletni dziś Profesor jest postacią nietuzinkową. W ciągu swej ponad 50-letniej pracy naukowej opublikował około 300 spraw dotyczących samej tylko Lubelszczyzny i wygłosił kilkaset odczytów. Jest też człowiekiem aktywnie działającym na polu ochrony przyrody. Dzięki jego staraniom powołano na Ziemi Lubelskiej ponad 50 rezerwatów przyrody (na 104 obecnie istniejące) – zaś w sumie zaprojektował ich blisko 100, oraz około 300 pomników przyrody. Profesor był również inicjatorem powstania dwóch parków narodowych Lubelszczyzny – Roztoczańskiego i Poleskiego, zasiada w ich radach naukowych. Mimo, że już od 1992 r. jest na emeryturze, stale aktywnie działa naukowo i społecznie.

Obrazek

Prezentowana książka jest kontynuacją prac autora z lat 1975, 1983 i 1996. W ponad 40 rozdziałach opisana została ochrona przyrody na Lubelszczyźnie. Rozdziały wstępne zawierają wiadomości ogólne o ochronie przyrody na świecie, w Polsce i na Lubelszczyźnie. Niewątpliwie cenny jest to rozdział zawierający biogramy osób szczególnie zasłużonych dla ochrony przyrody i środowiska na Ziemi Lubelskiej, jednakże wymaga on uzupełnienia. Po przeczytaniu krótkiej charakterystyki województwa lubelskiego, Czytelnik ma okazję zapoznać się z, niekiedy bardzo detalicznym, opisem istniejących i projektowanych form obszarów chronionych. Osobne rozdziały poświęcone zagadnieniom bardziej specjalistycznym, jak ochrona konkretnych ekosystemów, renaturalizacja obszarów zdegradowanych, ochrona przyrody w rolnictwie czy ochrona zdrowia. Znacznie bardziej skrótowo potraktowano takie zagadnienia, jak badania fauny, odpady, hałas, promieniowanie czy też edukacja ekologiczna, etyka i ekologia humanistyczna w ochronie przyrody. Rozdziały te z całą pewnością wymagają uzupełnienia. Książka zawiera wiele optymistycznych, acz nierealnych w chwili obecnej treści. Dotyczą one rozwoju systemu obszarów chronionych województwa lubelskiego. Gdyby projekty Profesora ziściły się, mielibyśmy na samym tylko Polesiu dwa nowe parki narodowe: Sobiborski i Chełmski, a trzeci w Lasach Janowskich. Wizja to mało realna, choć jako przyrodnik życzyłbym sobie tej jej realizacji. Również sieć rezerwatów biosfery zwiększyłaby się o dwa kolejne obiekty: Rezerwat Biosfery Pagóry Kredowe Chełm i Rezerwat Biosfery Roztocze. O ile pracę nad tym ostatnim trwają, o tyle powstanie pierwszego z nich to kwestia bardzo odległej przyszłości.

Mimo, że do współtworzenia książki Profesor zaprosił również grono lubelskich naukowców oraz niektórych przedstawicieli organizacji pozarządowych, nie jest ona wolna od błędów, niekiedy bardzo rażących. Na mapach parków krajobrazowych nie ma rozróżnienia na projektowane i istniejące rezerwaty przyrody, co w konsekwencji daje nazbyt „optymistyczne” informacji na temat liczby tych ostatnich. Ot, choćby na mapie Skierbieszowskiego Parku Krajobrazowego zaznaczono sześć rezerwatów, podczas gdy faktycznie istnieją dwa. Mapa Rezerwatu Biosfery „Polesie Zachodnie” pochodzi najprawdopodobniej sprzed przynajmniej czterech lat i jest już mocno nieaktualna – sam rezerwat istnieje bez mała dwa lata w zupełnie innych granicach. Czytając omawiany publikację, w wielu miejscach doznałem uczucia swoistego niedosytu. Na przykład opisy takich form ochrony przyrody, jak stanowiska dokumentacyjne, zespoły przyrodniczo-krajobrazowe lub użytki ekologiczne są bardzo skąpe i często nic nie mówią czytelnikowi. Dowiadujemy się np., iż na Lubelszczyźnie jest kilka stanowisk dokumentacyjnych, ale nie są nawet wymienione z nazwy, tak samo jest z zespołami przyrodniczo-krajobrazowymi. Użytków ekologicznych na Ziemi Lubelskiej jest „blisko 200” – i nic poza tym.

Tymczasem cena byłaby informacja, gdzie się takowe znajdują i jak się nazywają. Piszę to w tym celu, aby wskazać na potrzebę popularyzowania informacji o tych mniej rozpowszechnionych formach ochrony przyrody, gdyż ze znalezieniem wiadomości o parkach narodowych, krajobrazowych czy rezerwatach nie ma większego problemu. Podobnie po macoszemu potraktowana została sieć Natura 2000. Poświęcono jej pół strony opisu i nie czytelną mapkę. Braki występują również przy opisie działalności lubelskich organizacji przyrodniczych. Zwrócono uwagę na organizacje nieodgrywające już większej roli w województwie, jak choćby PKE, zaś pominięto znacznie młodsze, ale o wiele bardziej prężne.

Wymienione braki niewątpliwie wymagają uzupełnienia. Jednakże mimo tego, książka ta jest bardzo cenną publikacją w bibliotece każdego przyrodnika (nie tylko tego związanego z Lubelszczyzną). Stanowi ona bowiem pewnego rodzaju katalog form ochrony przyrody w województwie, przydatny nie tylko w instytucjach naukowych, ale także w sektorze oświaty czy samorządach lokalnych. Pokazuje pewne kierunki rozwoju systemu obszarów chronionych i zawiera wiele cennych treści, których próżno szukać w innych publikacjach.

Krzysztof Wojciechowski

Dominik Fijałkowski, Ochrona przyrody i środowiska na Lubelszczyźnie, Lubelskie Towarzystwo Naukowe, Lublin 2003, ss. 410.