Miesięcznik Dzikie Życie

3/117 2004 Marzec 2004

Wieści ze świata

Opracowanie: Monika A. Gorzelańska, HaDo

„The Economist” – populacja goryli górskich w Ruandzie, Ugandzie i Kongo wzrosła o kilkadziesiąt osobników. Tak wynika ze spisu sporządzonego przez pracowników trzech parków narodowych: Parku Goryli Mgahinga w Ugandzie, Parku Wulkanicznego w Ruandzie oraz Parku Wulkanu Wirunga w Kongo. Spis, pierwszy od 15 lat, ujawnił, że liczba goryli wzrosła z 324 do 380 osobników. Swego czasu w wyniku trwającego tam konfliktu zbrojnego, liczba goryli dramatycznie się zmniejszyła. Goryle zamieszkują dwa oddzielone od siebie pasy lasów o długości 45 km. Sprawa goryli górskich została nagłośniona przez amerykankę Dian Fossey, której praca nad bezkompromisową ochroną goryli i powoli zaczyna przynosić efekty.

„Environmental News Network” – „Europa musi podjąć niecierpiące zwłoki działania mające na celu ochronę setek gatunków fauny i flory, którym grozi Całkowita zagłada” – oznajmiła szefowa Komitetu ds. Przyrody przy Unii Europejskiej Margot Wallstrom podczas konferencji na temat bioróżnorodności, która odbyła się w Madrycie. Naukowcy przestrzegają, że tempo, w jakim znikają gatunki zwierząt i roślin może kilkaset razy przekraczać tempo naturalnego, ewolucyjnego zanikania gatunków. „Czas się obudzić. Ziemia traci zdolność podtrzymywania życia. Liczne choroby ludzkie to tylko jeden ze skutków ubocznych ignorancji człowieka wobec przyrody. Innym jest to, że ludzkość przyczynia się do zagłady tysięcy innych gatunków. Potrzebujemy sprawnego ekosystemu pauza jeśli go od niszczymy, Zniszczymy i siebie” – powiedziała Wallstrom na konferencji prasowej.

„Grist Magazine” – setki strażników lasu oraz wolontariuszy wyruszyły podmokłe lasy w Indiach w poszukiwaniu tygrysów, zaczynając tym samym jeden z największych światowych wpisów zwierząt. W Indiach występuje ponad 4000 tygrysów, czyli najwięcej na świecie w jednym miejscu. W 1947 r. liczba tych wielkich drapieżników wynosiła ponad 40 tys. i dramatycznie zmalała, głównie z powodu kłusownictwa dla mięsa oraz skór, a także w wyniku gwałtownego wzrostu populacji i zaniku tego systemu sprzyjającego rozmnażaniu się tygrysów.

„Planet Ark” – rząd amerykański nie wykreśli wilka z grupy zwierząt chronionych prawem, tzw. Listy Gatunków Zagrożonych Wyginięciem. Takiego postanowienia domagali się lokalni politycy z Wyoming (płd. USA). Decyzja ta spowodowałaby wyjęcie wilka szarego spod ochrony, rozpoczęcie polowań na niego oraz zabijanie tych zwierząt w momencie zagrożenia, które nb. łatwo jest udowodnić. Wywołałoby to legalne kłusownictwo na tego drapieżnika. Wilk szary został wytępiony na obszarze całych Stanów Zjednoczonych oprócz Wyoming. W 1995 r. Amerykański Wydział ds. Ryb i Dzikich Gatunków introdukował wilki na teren Parku Narodowego Yellowstone. Obecnie sytuacja wilka znacznie się poprawiła, aczkolwiek populacja nie jest jeszcze na takim poziomie, by można było nazwać ją stabilną. Szacuje się, że występuje 190 osobników w Montanie, 235 w Wyoming oraz 339 w Idaho, co daje łącznie liczbę 764 wilków szarych. Oczywiście największym zagrożeniem dla tego drapieżnika są hodowcy zwierząt, którzy wypasają swoje bydło dla na dzikich terenach – za pozwoleniem i przy ogromnym wsparciu dotacjami ze strony rządu amerykańskiego.

„World Wildlife Fund Biulletin” – orangutany znajdują się w trudnej sytuacji. WWF poinformował w styczniu, że orangutany, występujące głównie w Malezji i Indonezji, mogą za 20 lat zniknąć z tych terenów. Powodem tego stanu jak zwykle jest kłusownictwo oraz wycinanie lasów pod plantację palm olejowych. W ciągu ostatniego stulecia na Borneo i Sumatrze zostało wytępione 91% populacji tych wielkich małp. WWF stara się o powiększenie terenów, na których występują orangutany. Niestety ponad 60% obecnej liczby osobników żyje w lasach nieobjętych żadną ochroną. Oczywiście wykupienie terenu wiąże się z ogromnymi kosztami, lecz przeżycie tak ważnego gatunku jest bezcenny dla całego ekosystemu.

„Los Angeles Times” – toksyczne przemysłowe chemikalia, przenoszone powietrzem oraz wodą zatruwają tradycyjną dietę rdzennej ludności zamieszkującej Grenlandię oraz arktyczne obszary Kanady. Trucizny, tak jak PCBs (polichlorekdwufenolu) oraz 200 innych składników są najpierw zjadane przez zooplankton, a potem wędrują do przewodów pokarmowych fok, wielorybów oraz ryb, które są tradycyjnym pożywieniem ludności arktycznej. Obecnie koncentracja chemikaliów i pestycydów znajdowanych w komórkach ciała grenlandzkiego plemienia Inuitów jest bardzo wysoka. Mleko kobiet Inuit jest wysoce zatrute, występują liczne urodzenia dzieci z wadami wrodzonymi. Ponieważ nie ma możliwości, by dostarczyć wystarczającą ilość zdrowego, „zachodniego” pożywienia, wodzowie plemienia nawołują do zaprzestania zatruwania przyrody. Arktyczna kultura opiera się na polowaniu, dlatego nawet jeśli powiodła by się próba dostarczenia pożywienia, miałoby to dramatyczne skutki i obyczajowości plemiona arktycznych.

„San Francisco Chronicle” – obecna administracja prezydenta Busha chce wprowadzić kolejne prawo, związane z odkrywkowym wydobyciem węgla, które zniszczy przyrodę i wzbogaci konta bankowe sponsorów jego obecnej kampanii prezydenckiej. Departament Spraw Wewnętrznych, odpowiedzialny za regulacje prawne na wszystkich terenach państwowych, chce zmienić obecne przepisy, mówiące, że firma nie może prowadzić działalności wydobywczej w odległości mniejszej niż 30 metrów od rzeki czy strumienia. Propozycja złożona do Kongresu mówi o „wydobywaniu z zasobów w odległości wody na miarę możliwości technologicznych firmy”. Prawo takie zagraża Aktowi Czystej Wody, który w maju ubiegłego roku został osłabiony w wyniku wprowadzenia zasady dopuszczalności odprowadzania ścieków do wód lokalnych.

Monika A. Gorzelańska

„Russian Environmental Digest” vol. 5 nr 50 – traktat z Kioto, mający powstrzymać globalne ocieplenie, znalazł się w krytycznej sytuacji. Niepodpisanie go przez Rosję zadaje mu ostateczny cios. Czy można szukać alternatywnych pomysłów na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych? Wysunięto program C§C Constraction and Convergence (Kurczenie i Zbieżność). Dyskutowano nad nim w trakcie niedawnej konferencji w Mediolanie dotyczącej zmian klimatu. Jako „niebezpieczny” określone ocieplenie powyżej 2 stopni C ponad poziom preindustrialny; na razie wzrost osiągnął 0,6 stopnia C.

Kraje uprzemysłowione w znacznie większym stopniu przyczyniają się do zanieczyszczenia atmosfery niż kraje rozwijające się. Należy ograniczyć skażenia biorąc jaką miarę liczbę ludności. Każdy z obywateli świata miałby „prawo” do takiej samej ilości zanieczyszczeń. Obecnie przeciętny obywatel świata wysyła do Atmosfery tonę węgla rocznie. By zapobiec niebezpiecznym zmianom, przy wzrastającej liczbie ludności trzeba ograniczyć tę emisję do 0,3 ton na głowę do 2050 r.

Tymczasem prowadzi się badania, za pomocą modelowania komputerowego, jakie zagrożenia niesie globalne ocieplenie. Lody wokół bieguna północnego mogą stawiać do roku 2080 – wynika z badań. Już dzisiaj utrudnia to życie 22 tys. niedźwiedzi polarnych, gdyż tafla lodowa, teren ich łowów, ulega topnieniu. Z pokrywą lodową związane jest również życie fok i ich łowy – pokrywa lodowa się cofa, a wraz z nią niektóre gatunki ryb. A co stanie się z innymi gatunkami fauny arktycznej? Zaś zasobność tej fauny zapewnia życie ludom Arktyki.

Stwierdzono, że lód na morzach arktycznych stał się wyraźnie cieńszy – ze średniej grubości 4 m w 1976 r. do około 2,7 m w 1996 r. Dane satelitarne potwierdzają ten fakt: pokrywa lodowa zmniejsza się o 4% w ciągu dekady. Lata są dłuższe i gorętsze, z temperaturą rosnącą o 1,2 stopnie C w ciągu dekady.

Ocieplenie Arktyki przyniesie wprawdzie ożywienie żeglugi po jej morzach, lecz nasza planeta bez mórz pokrytych lodem to już będzie inna planeta. Są to bowiem zbiorniki zimna, utrzymujące temperaturę w ziemi w obecnych granicach. Ich stajanie z powoduje zaburzenia biegu prądów oceanicznych, a one także pełnią rolę regulatorów temperatury. Na przykład zaniknięcie Prądu Zatokowego przyniesie ochłodzenie w sporej części Europy.

„Russian Environmental Digest” vol. 5 nr 52 – w ubiegłym roku założono pierwszą po 12-letniej przerwie rosyjską stację drukującą „Biegun Północny – 32”. Załogę tworzy 12 osób. Od kwietnia przebyła ona 2000 tys. km, dryfując po oceanie. Jej zadaniem jest badanie zmian klimatu. Stwierdzono między innymi, że w ciągu ostatnich 50 lat temperatura powietrza nad Arktykę i Antarktydą wzrosła średnio o 1,5-2 stopnia C. Uczestnicy odczuli to ocieplenie na własnej skórze, gdyż w maju pas startowy w stacji roztajaniu; zaopatrzenie trzeba było opuścić na spadochronach. Stacja zostanie zamknięta w kwietniu, lecz już wypatruje się dogodnego położenia na kolejną.

„Russian Environmental Digest” vol. 6 nr 3

- W związku z niepodpisaniem protokołu z Kioto doradca ekonomiczny prezydenta Putina, A.Illarionow, wyraził obawę, że ograniczenie emisji gazów nie pozwoli na planowane dwukrotne zwiększenie przez Rosję produktu narodowego. Liczy on, że każdy procent zwiększenia PKB wywoła wzrost emisji dwutlenku węgla o 2%. Nie jest to słuszny wniosek, jak wykazuje porównanie z innymi krajami. Na przykład od połowy lat 90. w Polsce i na Węgrzech dokonał się wzrost ekonomiczny o kilka procent na głowę mieszkańca, a nie towarzyszył mu wzrost emisji gazów. Na Słowacji, Ukrainie i w Czechach wzrostowi gospodarczemu towarzyszył zmniejszanie się emisji. Dzieje się tak dlatego, że centralne planowanie stosowane w czasach socjalizmu doprowadziło do rozwoju potężnej infrastruktury energetycznej, która dla współczesnej gospodarki jest nieefektywna. Ale nie tylko odejście od metod socjalizmu ma to znaczenia. W USA od 1990 r. emisja wzrosła tylko o tyle, o ile wzrosła populacja. W Wielkiej Brytanii od 1990 r. emisja dwutlenku węgla zmalała o 9% – częściowo skutek zastąpienie energetyki opartej na węglu przez gazową, a częściowo na skutek restrukturyzacji gospodarczej i radykalnego poprawienie wydajności energetyki. Istnieją opracowania technologiczne, dzięki którym można zwiększyć wydajność nie zwiększając emisji.

- W 1947 r. w rejonie Skagerrak oraz Gotland i Bornholm zatopiono zasobniki z niemiecką bronią chemiczną z czasów II wojny światowej. Prof. A. Gorodnicki z Instytutu Badań Oceanu ostrzega: 400 tys. ton zasobników i bądź wypełnionych gazem musztardowym załadowano na stare statki zatopione. Trucizna już zaczyna wyciekać przez szczelinę korozyjne, w ciągu najbliższych kilku lat proces może nasilić się do stanu zagrażającego Bałtykowi. Gaz musztardowy akumuluje się w planktonie zjadany przez ryby i w ten sposób przenika do całego łańcucha pokarmowego. Dziś wydobycie o tych statków głowy niebezpieczne ze względu na korozję jakiej uległy. Należałoby obudować jest sarkofagami i stale monitorować wody.

HaDo