Miesięcznik Dzikie Życie

4/310 2020 Kwiecień 2020

Borżawa – pierwszy wygrany bój

Krzysztof Wojciechowski

Jak donoszą przedstawiciele Ogólnoukraińskiego Społecznego Ruchu „Save Borzhava”, 18 marca 2020 r. Zakarpacki Sąd Okręgowy wydał wyrok, w którym uznaje za bezprawne „Wnioski z oceny oddziaływania na środowisko” opracowanej dla inwestycji „Budowa elektrowni wiatrowej 120 MW na terenie Wołowieckiej Rady Wiejskiej, rejonu wołowieckiego oraz na terenie Rad Wiejskich: Berezniakiwskiej, Dusyńskiej, Nelipińskiej i Tybawskiej (za granicami obszarów zabudowanych) w rejonie swalawskim obwodu zakarpackiego”. Wnioski te zostały opublikowane 4 marca 2019 r. przez Departament Ekologii i Zasobów Naturalnych Zakarpackiej Obwodowej Administracji Państwowej (ZOAP) i stanowić miały podstawę do wydania decyzji o budowie wspominanej elektrowni wiatrowej. Oznacza to, że na ten moment inwestycja zabudowy Połoniny Borżawa jest niemożliwa.

Obrazek

Połonina Borżawska – widok na masyw najwyższej góry, Stij (1681 m n.p.m.). Fot. Krzysztof Wojciechowski

O skandalicznym projekcie budowy ponad 34 turbin wiatrowych o wysokości sięgającej 140 metrów na grzbiecie największej połoniny w Ukraińskich Karpatach (Połoniny Borżawa) informowała uczestniczka ruchu „Save Borzhava” dr Katarina Polańska w wydaniu 4/2019 „Dzikiego Życia” (dzikiezycie.pl/archiwum/2019/kwiecien-2019/wyrok-na-polonine-borzawska). Już wtedy obrońcy Borżawy zapowiadali skierowanie sprawy do sądu ponieważ – ich zdaniem – „Wnioski…” nie uwzględniały wielu ważnych uwarunkowań przyrodniczych, a co za tym idzie, nie określały realnego wpływu planowanej inwestycji na środowisko przyrodnicze Połoniny Borżawa. W imieniu obrońców Borżawy pozew złożył Międzynarodowy Instytut Człowieka i Globalistyki „Noosfera”. Reprezentujący interesy przyrodników Witalij Gregor scharakteryzował zaskarżony dokument bardzo dosadnie: „W istocie jest on kompilacją materiałów wątpliwej jakości. Poszczególne jego fragmenty są niekiedy nie tylko ze sobą zniegodne, ale wręcz sobie przeczą, jest w nim wiele powtórzeń, gramatycznych i syntaktycznych pomyłek, zaś użycie niefachowych definicji każe przypuszczać, że został on napisany przez studentów jako praca zaliczeniowa. Kuriozalnymi są: propozycja prowadzenia badań nad wydrami na górskich połoninach, opis Zatoki Dżaryłgackiej [zatoka na czarnomorskim wybrzeżu Ukrainy niedaleko ujścia Dniepru – przypis tłumacza] czy fermy norek (przypomnijmy: w opracowaniu dotyczącym elektrowni wiatrowej) i wiele innych bzdur. Wnioski sformułowane w oparciu o takie opracowanie są absurdalne i w ogóle nie powinno ich być. Stąd też sąd wydał jedyny możliwi w takiej sytuacji wyrok, czyli uznał za nieprawne całe opracowanie”. Ten wyrok wydała sędzia Zakarpackiego Sądu Okręgowego Tatiana Skral.

Warto nadmienić, że podejrzenie, iż dokument jest dziełem studentów nie jest tak zupełnie pozbawione podstaw. Otóż jego głównym redaktorem jest prof. Stefan Pop, kierownik Katedry Geografii Fizycznej i Racjonalnego Użytkowania Przyrody w Użgorodzkim Uniwersytecie Państwowym. Mimo, że sam jest jedynie doktorem habilitowanym nauk fizycznych i matematycznych to „nieobca” jest mu tematyka przyrodnicza – wypowiada się lub pisze prawie na każdy temat: roślin, bezkręgowców, ptaków, gleb, obszarów chronionych itp. Co czyni go „człowiekiem renesansu” lub też „sprawnym redaktorem”. Jednakże kim by nie był, to opisywane wyżej „Wnioski…” nie są jego najbardziej udanym dziełem. Czego dowodem jest nie tylko krytyka przyrodników, ale przede wszystkim marcowy wyrok.

Obrazek

Goryczka wąskolistna na Połoninie Borżawskiej. Fot. Krzysztof Wojciechowski

Wyrok Zakarpackiego Sądu Okręgowego śmiało można określić pierwszym wygranym bojem obrońców przyrody w bitwie (czy wręcz wojnie) o ocalenie Połoniny Borżawa od zabudowy siłowniami wiatrowymi. Przyrodnikom bez wątpienia przyjdzie też stoczyć jeszcze niejeden bój, bo niemal pewne jest, że inwestor odwoła się od tego wyroku do sądu wyższej instancji. A to oznacza kolejną walkę. Niemniej jednak, ten pierwszy sukces, w obecnych trudnych warunkach, jest kluczowy. Trudno bowiem określić kiedy, w warunkach panującej w Ukrainie kwarantanny i spodziewanego wybuchu epidemii koronawirusa, sąd zajmie się apelacją inwestora, kiedy zostanie ona złożona. Na pewno nie nastąpi to szybko. I nawet jeśli okazałoby się, że sąd apelacyjny skasuje wyrok sądu okręgowego, to małe jest prawdopodobieństwo, aby inwestor rozpoczął budowę jeszcze w tym roku. Poza tym panująca epidemia niesie ze sobą wiele komplikacji dotyczących również cen materiałów budowlanych, utrudnień w wykonywaniu robót budowlanych itp. Jest zatem nadzieja, nawet biorąc pod uwagę najczarniejszy scenariusz, że prace na Borżawie nie rozpoczną się w tym roku, a to daje jej obrońcom czas na przeprowadzenie kolejnych działań.

Mamy jednak nadzieję, że nie będą one konieczne i sądy wyższych instancji przychylą się do wyroku kolegów z Zakarpacia i w ten sposób jeden z najpiękniejszych zakątków Karpat zostanie ocalony.

Krzysztof Wojciechowski